„Nadal się wstrzymujemy”. Armatorzy z Niemiec o Ormuzie
8 kwietnia 2026
Niemieckie Stowarzyszenie Armatorów (VDR) ocenia dwutygodniowe zawieszenie broni między Iranem a Stanami Zjednoczonymi jako ważny sygnał dla marynarzy uwięzionych w Zatoce Perskiej. Sytuacja pozostaje jednak napięta, dopóki nie zostaną ujawnione szczegółowe informacje i nie będzie zagwarantowane bezpieczeństwo – powiedział rzecznik VDR w Hamburgu agencji prasowej DPA.
W środę, 8 kwietnia, media donosiły, że przez cieśninę Ormuz przepłynęły pojedyncze jednostki, ale zaraz potem Reuters podał, że Iran znów grozi atakami na statki.
Uwięzieni w Zatoce Perskiej
Według VDR od wybuchu wojny pod koniec lutego w Zatoce Perskiej utknęło ponad 2 tys. statków handlowych z około 20 tys. marynarzy na pokładach. Co najmniej 50 z tych statków należy do niemieckich armatorów.
Sekretarz Generalny Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) Arsenio Dominguez z zadowoleniem przyjął zawieszenie broni, które według niego jest „w interesie zdrowia i dobrobytu marynarzy oraz globalnego przemysłu żeglugowego”. Dominguez dodał, że współpracuje z odpowiednimi stronami w celu ustanowienia odpowiedniego mechanizmu zapewniającego bezpieczny tranzyt przez cieśninę Ormuz.
Umowa między Iranem a Stanami Zjednoczonymi przewiduje ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, która łączy Zatokę Perską z międzynarodowymi szlakami żeglugowymi. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi napisał w oświadczeniu, że ruch żeglugowy w tej cieśninie, kluczowej dla handlu ropą, zostanie ponownie dozwolony.
Niemieckie firmy wstrzymują się z decyzjami
Według niemieckiego stowarzyszenia VDR niemieckie firmy żeglugowe stale analizują możliwość tranzytu przez cieśninę Ormuz. „Biorąc jednak pod uwagę utrzymującą się niepewność i brak wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa, można założyć, że potencjalne tranzyty będą bardzo starannie rozważane” - podaje VDR.
Międzynarodowe stowarzyszenie żeglugowe BIMCO z siedzibą w Danii początkowo odradzało firmom żeglugowym przepływanie przez cieśninę Ormuz bez wcześniejszego uzgodnienia tego z Iranem i Stanami Zjednoczonymi.
Największy niemiecki przewoźnik kontenerowy Hapag-Lloyd z siedzibą w Hamburgu ma w Zatoce Perskiej sześć statków. – W oparciu o naszą obecną ocenę ryzyka nadal wstrzymujemy się z decyzją o przepłynięciu przez cieśninę – oświadczył rzecznik firmy. Według niego statki mają opuścić ten region, gdy tylko bezpieczny tranzyt będzie znów możliwe.
Dziesięć statków należących do duńskiego przewoźnika kontenerowego Maersk, drugiego co do wielkości na świecie pod względem wolumenu przewozów, znajduje się obecnie w Zatoce Perskiej. Rzecznik firmy poinformował DPA, że przewoźnik bada konsekwencje umowy USA-Iran, która według niego nie zapewnia jeszcze pełnego bezpieczeństwa ruchu morskiego.
Oldendorff Carriers z siedzibą w Lubece podaje, że analizuje aktualne opcje z uwzględniemiem prawa międzynarodowego. Aby uniknąć narażenia załóg na niebezpieczeństwo, firma nie chce ujawnić swoich planów.
TUI Cruises, operator rejsów z Hamburga, utrzymuje minimalną załogę na swoich dwóch statkach, które utknęły w Zatoce Perskiej – poinformował rzecznik firmy. Firma także rozważa opcje opuszczenia regionu.
Monachijski przewoźnik rejsów MSC Cruises odmówił DPA komentarza. Wiadomo, że w Zatoce Perskiej utknął jeden z jego statków.
(DPA/mar)