1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Nadzieja nie gaśnie. Kolejna próba ratowania humbaka

Dagmara Jakubczak opracowanie
16 kwietnia 2026

Pierwsze kroki prywatnej akcji ratunkowej zostały podjęte: nurkowie zbliżyli się do wieloryba. Zwierzę, które 17 dni temu utknęło przy brzegu w pobliżu Wismaru, wciąż żyje, ale jest ciężko chore. Czy akcja się powiedzie?

Humbak wciąż czeka na ratunek
Prywatna akcja ratowania humbakaZdjęcie: Bernd Wüstneck/dpa/picture alliance

Rozpoczęcie zaplanowanej przez prywatną inicjatywę akcji ratunkowej humbaka, który utknął na Morzu Bałtyckim, zostało przełożone o jeden dzień. Właściwa akcja rozpocznie się dopiero w piątek (17.04.2026) – poinformował w czwartek współinicjator Walter Gunz w rozmowie z gazetą „Bild”.

Pierwotnie akcja ratunkowa miała rozpocząć się już w czwartek, jednak ograniczono się jedynie do działań przygotowawczych. W pobliskim porcie przygotowywano pontony pływające przeznaczone do akcji ratunkowej, a jednocześnie ratownicy wielokrotnie zbliżali się do zwierzęcia leżącego w płytkiej wodzie sięgającej mniej więcej do pasa. Przykrywali je mokrymi ściereczkami.

– Niestety, dziś rano straciliśmy czas – powiedział Gunz gazecie „Bild”, nie podając jednak szczegółów. W czwartek będzie jeszcze montowany sprzęt, ale właściwa akcja ratunkowa rozpocznie się dopiero w piątek.

Zgodnie z planem zwierzę ma zostać podniesione za pomocą poduszek powietrznych i przetransportowane na plandece między pontonami. Wcześniej dno morskie, na którym obecnie leży, ma zostać częściowo wypłukane. Konstrukcja pontonowa z wielorybem ma następnie zostać holowana statkiem na Morze Północne, a ewentualnie dalej na Atlantyk, który jest siedliskiem humbaków. Płaskie Morze Bałtyckie nie jest dla nich odpowiednie.

Przygotowania do akcji

Sześciu ratowników zbliżyło się w czwartkowe południe (16.04.2026) do humbaka, który utknął na mieliźnie w pobliżu Wismaru, w wodzie sięgającej człowiekowi do pasa. Najpierw ręcznie ochlapali zwierzę wodą, a zanim się oddalili, przykryli wieloryba materiałem, najpierw tylko fragmentarycznie, później zostaną nałożone kolejne płachty. To pierwsze kroki prywatnej akcji ratunkowej, którą wiele osób w Niemczech śledzi z zapartym tchem.

Szczegółów planu nie podano do wiadomości publicznej, ale akcja była transmitowana na żywo przez kilka portali. Pozostaje jednak niejasne, jakie dokładnie działania wykonywali ratownicy. Władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zatwierdziły w środę (15.04.2026) prywatną akcję ratunkową.

Dziś ciężki sprzęt do prawdopodobnie ostatniej próby ratowania wyrzuconego na brzeg humbaka przyjechał konwojem kilku ciężarówek do małego, zamkniętego przez policję portu w Kirchdorfie na wyspie Poel. Transport zawierał ogromne pontony Stamtąd humbak w Zatoce Wismarskiej jest ledwo widoczny gołym okiem. Leży tam jednak już 17. dzień, ciężko chory. Próba uratowania go i utrzymania przy życiu jest złożonym i ryzykownym przedsięwzięciem.

Akcja ratowania humbaka jest obserwowana przez licznych widzów z brzeguZdjęcie: Daniel Müller/Greenpeace Germany/dpa/picture alliance

Prywatni inwestorzy przejmują odpowiedzialność

Koncepcja ma zostać zrealizowana przez prywatnych inwestorów, którzy według Ministerstwa Środowiska w Schwerinie ponoszą odpowiedzialność za akcję. To założyciel Mediamarktu Walter Gunz orazm przedsiębiorczyni Karin Walter-Mommert, znana ze świata sportów jeździeckich.

– Bez tej próby wieloryb i tak umrze – powiedział Walter Gunz agencji prasowej dpa: „Jeśli podejmiemy próbę, przynajmniej jest szansa, że uda się go uratować” – Nie mamy szans, ale z nich korzystamy – dodała Karin Walter-Mommert w rozmowie z agencją dpa.

Obydwoje wiedzą, że próba ratunku może zakończyć się śmiercią zwierzęcia. – Ale lepiej koniec z przerażeniem niż przerażenie bez końca. Obecny stan rzeczy jest nie do zniesienia dla całych Niemiec, dla ludzi z empatią i sercem – podkreśliła współfundatorka akcji.

Minister środowiska: Wieloryb ma szansę

Nieco bliżej i w zasięgu wzroku wieloryba, około dwóch kilometrów od Kirchdorfu, pierwsze ekipy telewizyjne zajęły pozycje nad brzegiem jeziora Kirchsee już wczesnym rankiem. Przez wiele godzin niewiele się działo. – Najpierw musimy się rozkręcić – wyjaśnił członek prywatnej ekipy organizacyjnej. W dzielnicy Anlieger w Kirchdorfie, wiele osób obserwuje ruch dziennikarzy i radiowozów.

Również minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus pojawił się dwukrotnie przed południem, aby odpowiedzieć na pytania dziennikarzy i mieszkańców. Minister podkreślił, że całkowity ciężar nowej akcji spoczywa na inicjatorach, również finansowo: „Całkowicie zwolnili nas z odpowiedzialności”.

Till Backhaus bronił prywatnej inicjatywy, mającej na celu ratowanie wyrzuconego na brzeg humbaka. Decydujące znaczenie ma to, że po raz pierwszy mamy do czynienia z odpowiednim, poważnym planem, który zakłada minimalną inwazyjność. Podkreślał, że nie wolno wyrządzić zwierzęciu krzywdy, wieloryb nie może zostać zraniony. – O ile to zostanie zachowane, nie widzę powodu, aby nie skorzystać z tej szansy – powiedział po przybyciu na wyspę Poel.

Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till BackhausZdjęcie: Philip Dulian/dpa/picture alliance

Wszyscy zaangażowani w akcję ratowania humbaka wiedzą, że wieloryb znajduje się w trudnym położeniu, ale zdaniem ministra „wieloryb jednak ma szansę”. Zwierzę nadal wykazuje aktywność, od czasu do czasu porusza płetwami. Wynurza głowę z wody, oddycha regularnie i komunikuje się również poprzez wydawane odgłosy. – Zawsze powtarzałem, że będę towarzyszył temu wielorybowi do samego końca, czy to w drodze do wolności i dalszego życia, czy też odwrotnie. I podtrzymuję to – podkreślił Till Backhaus.

Jak jednak dodał, odnosząc się do krytycznych głosów dotyczących próby ratunku humbaka zainicjowanej przez dwie firmy, przy całym swoim pozytywnym nastawieniu uważa, że nawet nauka może się czasem mylić.

Prawdopodobnie będą kolejne wieloryby

Minister Backhaus uważa, że kolejne przypadki wyrzuconych na brzeg wielorybów są prawdopodobne. – Następny wieloryb na pewno się pojawi – powiedział przed rozpoczęciem prywatnej akcji ratunkowej. Odniósł się tu do białuchy arktycznej, którą zauważono u wybrzeży Flensburga: „Oznacza to, że będziemy musieli dalej zajmować się tą kwestią”.

Nawiązując do postępowania w razie przyszłych podobnych przypadków, zaapelował o koordynację ponadregionalną. Jak powiedział na wyspie Poel, odpowiednią jednostką do tego celu jest Zespół Ratownictwa Morskiego, utworzony przez rząd federalny i nadbrzeżne kraje związkowe. Zespół ten dysponuje naukowcami i odpowiednim sprzętem technicznym.

Backhaus wyjaśnił, że złożył odpowiedni wniosek w tej sprawie na majową konferencję ministrów środowiska niemieckich krajów związkowych. Jest przekonany, że zostanie on przyjęty. – Poza tym trzeba też zainwestować pieniądze – dodał. Zadanie to widzi „bardzo wyraźnie” między innymi w Federalnym Urzędzie Ochrony Przyrody, który powinien znaleźć rozwiązania dotyczące personelu oraz inwestycji.

Różne reakcje eskpertów

Biolog morski Boris Culik ocenia obecną próbę ratowania humbaka zdecydowanie pozytywnie, a planowane działania uważa za bardzo obiecujące: „W każdym razie być może dzięki temu uda się, by wypłynął dalej”.

Jednak, jak dodał eskpert, innym pytaniem jest, czy wieloryb to przeżyje. Główny problem, jakim są resztki sieci w jego pysku, pozostaje bowiem nierozwiązany: „Jeśli nie zostanie od nich uwolniony, jak ma się odżywiać i odzyskać siły?”

Humbak daje oznaki życia, ale jego sytuacja jest skrajnie trudnaZdjęcie: Philip Dulian/dpa/picture alliance

Zdaniem ekspertów Niemieckiego Muzeum Morskiego oraz Instytutu Badań nad Dziką Fauną Lądową i Wodną szanse zwierzęcia na przeżycie w przypadku ratowania go są bardzo niewielkie i wiążą się z wysokim ryzykiem obrażeń.

Z kolei Greenpeace nie bierze udziału w akcji ratunkowej humbaka. – Nie popieramy tej akcji, bo z tego, co wiemy, ten wieloryb jest chory i mocno osłabiony – powiedziała rzeczniczka w odpowiedzi na pytanie Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa). Organizacja brała udział w próbach ratowania humbaka w ostatnich dniach. Teraz, jak oświadczyła jej przedstawicielka, „Greenpeace skupia działania na promowaniu ochrony mórz jako siedliska wielorybów”.

Także eksperci Niemieckiego Związku Ochrony Przyrody i Różnorodności Biologicznej (NABU) wątpią w powodzenie akcji ratunkowej. Dla NABU dobro humbaka musi być najwyższym priorytetem. Kim Detloff, kierownik działu ochrony środowiska morskiego, jest sceptyczny. – Ta ogromna presja społeczna doprowadziła do podjęcia decyzji, która powinna była zapaść tydzień temu – powiedział Niemieckiej Agencji Prasowej.

– To straszne. Myśleliśmy, że wieloryb umrze za trzy do sześciu dni, a teraz jest tam już od 16 dni – mówi ekspert ds. ochrony środowiska morskiego. Zwykle wieloryb ginie w ciągu kilku dni od wyrzucenia na brzeg: „Musimy działać na podstawie poszlak, a prognozowanie jest po prostu bardzo trudne”.

Dla Kima Detloffa kluczowe jest teraz, aby priorytetem pozostał sam humbak, a nie realizacja akcji ratunkowej: „Mam nadzieję, że ambicja w akcji ratunkowej nie będzie górować nad dobrostanem zwierzęcia”. Dotyczy to również odwagi do przerwania akcji ratunkowej, jeśli zajdzie taka potrzeba.

(DPA/jak)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>