Nadzieje przed szczytem UE - Rosja
25 października 2007
Na dzień przed szczytem rosyjsko-europejskim panuje w Niemczech optymizm. Wprawdzie na spotkanie do Lizbony udają się jeszcze aktualni przedstawiciele polskiego rządu, jednak niemiecka elita polityczna ma nadzieje, że już niedługo uda się znaleźć wyjście z obecnej blokady negocjacyjnej między Unią a Rosją. Unia nie może prowadzić negocjacji na temat nowej umowy o współpracy, ponieważ Polska wniosła weto spowodowane rosyjskim embargiem na polskie mięso. Niemieccy dyplomaci wyrażają się optymistycznie, że z nowym polskim rządem może się udać odblokować sytuację. Tak to widzi rzecznik frakcji CDU ds. polityki zagranicznej w Bundestagu, Gunther Krichbaum:
- Aktualnie negocjacje Unii z Rosją są zamrożone. Oczekuję jednak, że wkrótce Komisja Europejska wyjdzie z nową inicjatywą. Zakładam też, że Angela Merkel porozumie się wkrótce z Donaldem Tuskiem i również na tym polu dojdzie do dobrej współpracy, która umożliwi rozwój negocjacji z Rosją.
Ekspert Fundacji Bertelsmanna ds. polityki wschodniej, Corneliusz Ochmann liczy na to, że Warszawa wyjdzie pierwsza z pozytywnym sygnałem:
- Oczekuję tutaj nowej inicjatywy Polski w sprawie kształtowania polityki wschodniej UE, ty bardziej, że na Ukrainie również mamy nowy rząd. Reakcje z Rosji są widoczne. Jutro odbędzie się szczyt Rosja – UE i na pewno możemy oczekiwać wkrótce bardziej konstruktywnego podejścia do tych tematów ze strony nowego polskie rządu.
Polska ważnym graczem w tworzeniu polityki wschodniej UE
W Berlinie nie zapomniano o konstruktywnej roli Polski podczas pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Niemieccy politycy chętnie przytaczają ten przykład, jako wzorowy. Równocześnie w kuluarowych rozmowach wciąż jeszcze słychać w ich głosie nutę goryczy. W czasie prezydencji w Unii w pierwszej połowie tego roku polityka wschodnia miała być dla Niemców jednym z ważniejszych tematów. Niestety Polska zablokowała rozmowy Unii Europejskiej z Rosją z powodu embarga na polskie mięso. Doszły do tego turbulencje polityczne na Ukrainie oraz widoczny brak zainteresowania Warszawy współpracą na tym polu. To rozczarowało Berlin. Teraz politycy wyrażają nadzieję, że polityka wschodnia może stać się jednym z ważniejszych długoterminowych interesów, jakie Warszawa i Berlin mogą mieć w polityce zagranicznej. Wiceprzewodnicząca frakcji SPD w Bundestagu Angelika Schwall-Dueren:
- Oczekuję, że to, o czym od lat już mówimy, wreszcie będzie mogło zostać zrealizowane – czyli, że uda nam się rozpocząć prace nad wspólną strategią Unii Europejskiej w polityce wschodniej, gdzie Polska będzie mogła wnieść swój wkład i kompetencje. Ze strony Unii chcemy wspierać proces transformacyjny w krajach Europy środkowej i wschodniej, powiedziała polityk niemieckiej socjaldemokracji.
Ze wzrostem znaczenia Polski w Unii Europejskiej liczy się zdaniem politologa Corneliusza Ochmanna również Rosja. Perspektywa konstruktywnego udziału rządu polskiego w pracach nad strategią przyszłej polityki wschodniej Unii już teraz wywiera zdaniem Ochmanna pewnego rodzaju nacisk na Moskwę:
- Reakcje ze strony Rosji są pełne oczekiwania. Po pierwsze widzi się nowe podejście przyszłego premiera Donalda Tuska do polityki wschodniej UE, jutro będzie szczyt UE-Rosja i ze strony rosyjskiej są pewne oczekiwania, czy wręcz obawy, że Polska będzie miała większy wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej w Unii. Można powiedzieć, że premier Kaczyński i jego rząd miały słabą pozycję w Unii Europejskiej i to właśnie stronie polskiej przypisywano w tym okresie winę za zaostrzanie stosunków z Rosją. Jeżeli teraz nowy polski rząd będzie pragmatycznie podchodził do tego, to też Moskwa będzie zmuszona do większego pragmatyzmu. Dlatego sądzę, że zmiana u steru w Warszawie będzie miała w tej kwestii pozytywny wpyłw na rozwój sytuacji.
Po zmianie rządu również w Kijowie Berlin najwidocznej chciałby wrócić do tematu polityki wschodniej. Niemcy uważają, że Polska mogłaby odegrać wobec Ukrainy podobną rolę, jaką oni w latach 90-tych przejęli wobec Polski: czyli rozsądnego adwokata i mediatora w Europie.