1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PanoramaNiemcy

Nazwał Merza Pinokiem. Trwa śledztwo

23 lutego 2026

Pewien niemiecki emeryt otrzymał zawiadomienie o wszczęciu postępowania. Chodzi o jego wpis na Facebooku.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz podczas przemówienia
Nazwał Merza Pinokiem. Trwa śledztwoZdjęcie: Thomas Kienzle/AFP/Getty Images

Po wizycie kanclerza Niemiec Friedricha Merza w Heilbronn na południu Niemiec policja prowadzi śledztwo w sprawie kilku osób. Jest podejrzenie, że w komentarzach zamieszczonych pod policyjnym postem na Facebooku może chodzić o znieważenie.

Według rzecznika policji we wpisach pod postem dotyczącym wizyty Merza pojawiają się określenia, takie jak „Pinokio” czy „bufon”. Rzecznik oświadczył, że dochodzenie prowadzone przez służby ochrony państwa jest w toku. Kilka niemieckich mediów informowało wcześniej o tej sprawie.

Obraźliwe komentarze 

Komentarze dotyczyły postu na Facebooku Komendy Głównej Policji w Heilbronn, w którym władze ogłosiły zakaz lotów w związku z wizytą kanclerza pod koniec października 2025 r. Niektóre komentarze były – jak określił to rzecznik policji – „obraźliwe”.

W związku z tym policja wyłoniła te wpisy, które potencjalnie mogły oznaczać naruszenie prawa. Jest to obowiązek policji – wskazał rzecznik. – Jeśli mamy wstępne podejrzenie o popełnieniu czynu karalnego, musimy to dokładnie sprawdzić – powiedział.

„Pinokio przyjedzie do HN”

Dziennik „Die Welt" donosi, że jednym z takich podejrzanych wpisów jest komentarz pewnego emeryta, który skomentował wizytę kanclerza Friedricha Merza słowami „Pinokio przyjedzie do HN” oraz emotikonem z długim nosem.

Po trzech miesiącach mężczyzna otrzymał zawiadomienie o wszczęciu postępowania z art. 188 kodeksu karnego, czyli dotyczącym znieważenia osoby pełniącej funkcję publiczną. Zawiadomienie złożył zespół social media policji.

Emeryt jest oburzony: „To żart i jest to całkowicie nieproporcjonalne” – cytuje go „Die Welt". Przyjaciele i znajomi początkowo myśleli, że żartuje.

Prawnicy wątpią w zasadność zarzutów. Określenie „Pinokio” uznają za dopuszczalną opinię chronioną wolnością słowa, zwłaszcza wobec osób publicznych. Podkreślają, że politycy muszą tolerować ostrą krytykę i nie widzą tu przestępstwa.

(AFP/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>