„Nic nie cieszy AfD bardziej”. Prasa o gromach na Merza
13 listopada 2025
W swoim rocznym raporcie, przedstawionym w środę (12.11.2025), pięciu członków Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych (rady doradczej przy rządzie Niemiec) krytykuje wykorzystanie przez rząd środków z federalnych funduszy specjalnych na infrastrukturę i ochronę klimatu. Wg ekspertów nie są one używane zgodnie z deklarowanym celem, czyli do pobudzania wzrostu gospodaczenie i konkurencyjności. „Są dotąd wykorzystywane głównie na realokacje w ramach budżetu i finansowanie wydatków konsumpcyjnych” – czytamy w raporcie. W związku z tym prawdopodobnie będą miały „tylko niewielki pozytywny wpływ na PKB”.
Raport z satysfakcją skomentowała liderka AfD Alice Weidel, która oskarżyła kanclerza Friedricha Merza z chadeckiej CDU i ministra finansów Larsa Klingbeila z socjaldemokratycznej SPD o nieodpowiedzialną politykę budżetową: „Raport Rady Ekspertów Ekonomicznych to dotkliwy policzek dla koalicji ds. zadłużenia” - powiedziała.
„Nic nie cieszy AfD bardziej”
„Nic nie cieszy AfD i Co. bardziej niż obiecane inwestycje, które się nie materializują, rozpadające się drogi i słabnąca gospodarka. Główny odpowiedzialny za to zasiada w Urzędzie Kanclerskim. Friedrich Merz podczas kampanii wykluczał rekordowy dług, a następnie przeforsował go w przyspieszonej procedurze” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Zamiast kierować te miliardy we właściwe obszary, finansowane są bowiem projekty, które już były zaplanowane”.
„Za kilka lat przyjdzie rachunek. Wtedy rząd będzie musiał obsłużyć dług, a zabraknie pieniędzy na drogi, szkoły i szybki internet” – ostrzega gazeta z Frankfurtu. „Jeszcze nie jest za późno. Bardziej rygorystyczne kryteria wydatków, monitorowania i długoterminowego planowania mogą jeszcze uratować sytuację. Zignorowanie tej rady ekspertów byłoby niedbalstwem. Z cudu gospodarczego zostałoby tylko cudaczne zadłużenie” – czytamy.
Rewolucja podatkowa: „tego potrzebują Niemcy”
Dziennik gospodarczy „Handelsblatt” skupia się z kolei na zawartej w raporcie propozycji reformy podatkowej dla firm. „Niemiecka Rada Ekspertów Ekonomicznych przedstawiła w swoim nowym raporcie rocznym dalekosiężną propozycję, i to wspólną: chcą całkowitej przebudowy logiki opodatkowania przedsiębiorstw. Zamiast opodatkowywać zyski, przedsiębiorstwa miałyby być opodatkowane w taki sposób, aby dodatkowe inwestycje były zasadniczo zwolnione z podatku. Instytut Ifo obliczył, że taka rewolucja podatkowa mogłaby być kluczowym narzędziem w walce ze strukturalnym kryzysem, z którym zmagają się Niemcy jako miejsce prowadzenia działalności gospodarczej”.
„Oczywiście, takiej rewolucji podatkowej nie da się przeprowadzić z dnia na dzień. Ale zasadniczo to właśnie takich propozycji Niemcy teraz potrzebują” – ocenia „Handelsblatt”.
„Najgorsze świadectwo”
„Rzeczywiście, zbyt wiele kluczowych wskaźników jasno mówi: Niemcy pozostają w tyle – i ten spadek przyspiesza, dopóki brakuje odwagi do zmiany kursu. Tej odwagi nie widać ani w CDU/CSU, ani w SPD. To alarmujące, że przy tak wielu miliardach z gigantycznego pakietu zadłużenia dzieje się dokładnie to, czego się obawiano: pieniądze nie trafiają do ani szkół, ani na mosty, ale do zwykłego budżetu państwa” – piszą „Nürnberger Nachrichten”.
„Ciekawe, że teraz nawet większość Rady Ekspertów Ekonomicznych dostrzega tę coraz trudniejszą sytuację z zasobami i proponuje korekty. Możba by tu opracować pakiet, gdyby CDU/CSU i SPD się odważyły: SPD zgodzi się na cięcia, np. w emeryturach, w zamian CDU/CSU zaakceptują wyższe podatki od dużych majątków. Czas ucieka” – pisze gazeta z Norymbergi.
Inna bawarska gazeta „Augsburger Allgemeine” zauważa: „Konsumenci pilnują swoich pieniędzy, firmy wahają się przed inwestowaniem – a rząd akumuluje coraz więcej długu. Błędne koło. Niemcom grozi, że w globalnym wyścigu zostaną w tyle. Kraj, który po wojnie był w stanie stworzyć bezprecedensowy cud gospodarczy, musi teraz polegać na tzw. efekcie kalendarzowym, który sam w sobie odpowiada za jedną trzecią 0,9 proc. wzrostu przewidywanego na 2026 rok. Polega on na tym, że więcej świąt niż w innych latach przypada na weekend. Koniunktura dyktowana przez kalendarz: najgorsze świadectwo dla trzeciej gospodarki świata”.