„Niebezpieczny sygnał”. Prasa o zmianie w prawie grzewczym
26 lutego 2026
Koalicja tworząca rząd Friedricha Merza zgodziła się we wtorek (24.02.2026) na znaczne złagodzenie przepisów dla właścicieli domów wymieniających swoje systemy grzewcze. Zniesiony ma być wymóg (wprowadzony przez poprzedni rząd Olafa Scholza) 65 proc. minimalnego udziału energii odnawialnej w nowym ogrzewaniu, co w praktyce uniemożliwiało instalację kotłów na olej i gaz. Miało to doprowadzić i częściowo rzeczywiście doprowadziło do masowego instalowania w Niemczech pomp ciepła dotowanych przez rząd. W 2025 pompy były najchętniej kupowaną w Niemczech technologią grzewczą, jednak wciąż daleko do rządowego celu 500 tys.
W planowanej przez rząd Merza nowelizacji właściciele nieruchomości mają sami decydować o systemie grzewczym, choć dotacji na pompy ciepła na razie nie zlikwidowano. Wprowadzono też tzw. limit zielonego gazu: nowe systemy grzewcze na olej opałowy i gaz muszą być w coraz większym stopniu zasilane paliwami, takimi jak biometan. Zmianę krytykują działacze klimatyczni, argumentując, że to szkodliwe nie tylko dla klimatu, ale i w dłuższej perspektywie dla konsumentów, bo gaz będzie coraz droższy. Obawy te podziela wielu komentatorów niemieckiej prasy.
„Konkurencja doprowadzi do wzrostu cen”
„Partnerzy koalicyjni dobrze sprzedają swój plan, ale ma on słabe strony. Koalicja mówi o otwartości technologicznej, elastyczności i pragmatyzmie. Ochrona klimatu i koszty nie odgrywają jednak dominującej roli. Fani ogrzewania olejem i gazem sprawiają wrażenie, że w przyszłości będą mogli przejść na paliwa przyjazne dla klimatu, aby poczynić postępy w redukcji emisji CO₂. Jest tu wiele pytań” – pisze dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”.
„Biometan i zielone paliwa na bazie wodoru będą dostępne jedynie w ograniczonych ilościach. Ponadto zacięta konkurencja o zasoby prawdopodobnie doprowadzi do wzrostu cen: limit redukcji emisji gazów cieplarnianych w sektorze transportu wywoła w nadchodzących latach stale rosnący popyt na paliwa przyjazne dla klimatu. System limitów jest zasadniczo rozsądny, ale wydaje się wątpliwe, czy powinien być wykorzystywany jako argument za utrzymaniem systemów ogrzewania gazowego i olejowego” – czytamy.
„Niebezpieczny sygnał”
„Reforma prawa grzewczego jest katastrofalna dla ochrony klimatu. Można się zastanawiać, czy koalicja nie chce tego przyznać, czy też szczerze wierzy w swoje obietnice – co w rzeczywistości jest bardziej niepokojące. Przepisy dotyczące wymiany systemów grzewczych również wywarły presję na innowacje na rynku. Teraz rynek znów został pozostawiony sam sobie i – jak wiadomo – kieruje się względami krótkoterminowymi” – pisze „Stuttgarter Zeitung”.
„Przede wszystkim jednak decyzja o uchyleniu wymogów ochrony klimatu dotyczących instalacji nowych systemów grzewczych to niebezpieczny sygnał. To wyraźne odrzucenie pewności planowania. A ono ma kluczowe znaczenie dla niemal wszystkich działań polityki klimatycznej. Dotyczy to również europejskiego systemu handlu emisjami, który od 2028 roku spowoduje znaczny wzrost cen gazu i ropy naftowej – o ile także tu nie nastąpi całkowite odwrócenie” – ocenia gazeta ze Stuttgartu.
„To bardziej praktyczne podejście”
„Najemcy będą głównymi ofiarami. Nie mają oni wpływu na to, co dzieje się w kotłowni. Ale właściciele domów o niskich dochodach, których nie stać na pompę ciepła, również będą nieproporcjonalnie obciążeni. Nowe prawo grzewcze generuje wielu przegranych” – pisze „Kölner Stadt-Anzeiger” z Kolonii.
Plusy w decyzji rządu widzi komentator monachijskiego dziennika „Münchner Merkur”. Wymuszanie działań na rzecz klimatu jest skazane na porażkę. W najgorszym przypadku doprowadzi do upadku całych gospodarek. Albo, jak w Niemczech, rządu. Koalicja dwóch głównych partii powinna zatem pozwolić, aby w kwestii prawa grzewczego czarno-czerwony (koalicyjny-red.) pragmatyzm wziął górę nad zieloną ideologią: rząd przerzuca odpowiedzialność za zapewnienie rosnącego udziału zielonej energii w ogrzewaniu z właścicieli domów na dostawców gazu i oleju, czyli przemysł. (…) To raczej bardziej praktyczne i mniej biurokratyczne podejście do osiągania celów klimatycznych w sektorze budowlanym”.