AfD oburzona przemówieniem prezydenta. „Nadużycie funkcji”
10 listopada 2025
„Nigdy żaden prezydent Niemiec nie nadużył swojej funkcji w taki sposób” – powiedział gazecie „Handelsblatt” sekretarz klubu populistyczno-prawicowej AfD w Bundestagu Bernd Baumann. Odniósł się on do przemówienia prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera, który w niedzielę, 9 listopada, przestrzegł przed zagrożeniem dla demokracji ze strony prawicowego ekstremizmu i wezwał do zaangażowania w jej obronę. Nie wymienił on z nazwy żadnego ugrupowania, jednak z treści wystąpienia jasno wynikało, że ma na myśli przede wszystkim opozycyjną Alternatywę dla Niemiec, uznawaną przez kontrwywiad za częściowo skrajnie prawicową.
Również AfD nie ma wątpliwości, że Steinmeier mówił o tym ugrupowaniu. Zdaniem Bernda Baumanna Steinmeier poprzez swój apel: „Musimy działać” wezwał do wszczęcia postępowania w sprawie zakazu działalności AfD. Ponadto – wskazał polityk Alternatywy – prezydent chce uniemożliwić wszelką współpracę w parlamentach z najsilniejszą według sondaży siłą polityczną w Niemczech.
W rocznicę pogromów Żydów w noc kryształową 9 listopada 1938 r. Steinmeier postawił partię AfD „w jednym rzędzie z nazistowskimi mordercami” – oskarżał Baumann.
„Tylko wyborcy mogą to powstrzymać”
„Podczas gdy nasze siostrzane partie, od Donalda Trumpa po Giorgię Meloni, już rządzą, a w innych krajach są bliskie tego, duża część lewicowo-zielonej klasy politycznej w Niemczech popada w szał. Tylko wyborcy mogą to powstrzymać” – ocenił Baumann.
Z kolei szefowa AfD Alice Weidel powiedziała portalowi „The Pioneer”, że przez wzgląd na „szacunek dla urzędu prezydenta federalnego, który zgodnie z konstytucją jest urzędem ponadpartyjnym” nie wypada komentować „wypowiedzi pana Steinmeiera motywowanych polityką partyjną, wygłoszonych z okazji upamiętnienia radosnego dnia upadku muru berlińskiego 9 listopada 1989 roku”. I ostrzegła: „W momencie, gdy partia AfD zostałaby zakazana, Republika Federalna Niemiec przestałaby być de facto demokracją”.
Prasa chwali i krytykuje
Przemówienie prezydenta komentuje w poniedziałek (10.11.2025) niemiecka prasa. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” dostrzegł w tym wystąpieniu ostrzeżenie pod adresem niemieckich chadeków, wśród których w ostatnim czasie pojawiają się wątpliwości co do izolacji AfD. „Steinmeier nie tylko potwierdził znaczenie zapory ogniowej, którą chadecja zbudowała wokół AfD. Słusznie zwrócił również uwagę, że taki mur jest porowaty, o ile nie zachowuje się dystansu do języka, niechęci i wrogich stereotypów skrajnej prawicy. Było to długo oczekiwane ostrzeżenie dla niektórych członków chadecji. Podobnie jak wskazówka, że skrajna prawica bagatelizuje swoje znaczenie, twierdząc, że wywodzi się z tych samych burżuazyjnych korzeni. Nikt w chadecji nie powinien dać się na to nabrać” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
Także berliński „Tagesspiegel” chwali przemówienie Steinmeiera. Jak pisze, poruszył on jeden z najważniejszych tematów naszych czasów. „Prawicowi populiści na całym świecie nauczyli się bowiem prowadzić swoją politykę jak szybko rozwijający się start-up: innowacyjnie i bez skrupułów. Obecnie podważają demokrację skuteczniej niż jej obrońcy ją chronią” – pisze gazeta.
Jako przykład podaje USA, ale zauważa, że także w Niemczech „AfD dzięki wysoce profesjonalnej pracy w mediach społecznościowych dociera do wielu osób, straconych przez demokratyczne partie – do młodszych i rozczarowanych”.
„Przysporzy popularności AfD”
„Kiedy Steinmeier mówi ‚Musimy działać', ma rację. Bo kto chce zachować demokrację, musi jej bronić z taką samą determinacją, dyscypliną i pasją, jakie jej przeciwnicy już dawno doprowadzili do perfekcji (…) Nadszedł więc czas, aby ktoś taki jak Steinmeier zaapelował do centroprawicy i centrolewicy, aby nie dyskredytowały się nawzajem, biorąc pod uwagę to, co jest stawką” – dodaje „Tagesspiegel”.
Prezydenta krytykuje z kolei komentatorka konserwatywnego dziennika „Die Welt” Fatina Keilani. Jej zdaniem w dniu tak przełomowym w historii Niemiec, jakim jest 9 listopada, rocznica upadku muru berlińskiego, prezydent „marnuje szanse', aby przypomnieć, iż „mury szkodzą demokracji”.
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>
„Wykorzystuje ten dzień do wypowiedzenia wojny AfD. W dniu upadku muru berlińskiego przywołuje mur ogniowy” – pisze autorka komentarza. „Steinmeier ostrzega przed wrogami demokracji – i słusznie. Tylko że tego dnia sam nie argumentuje jak demokrata. Demokracja żyje dzięki otwartości sporu, walce o najlepszy pomysł, a najbardziej żywa jest wtedy, gdy jest dzika i nieokiełznana, gdy można swobodnie wypowiadać się i nikt nie musi się obawiać, że za polemiczną wypowiedź zaraz zapuka do drzwi służby bezpieczeństwa” – dodaje.
„Ale naród jest bardziej demokratyczny niż jego prezydent. To przemówienie przyniesie AfD dalszy wzrost popularności i jeszcze bardziej przyspieszy upadek SPD” ocenia komentatorka „Die Welt”.