1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
Media

Niemcy: Dziennikarze bronią się przed inwigilacją

29 października 2021

Niemieckie służby mają dostać możliwość szpiegowania dziennikarzy. Reporterzy bez Granic zaskarżyli te przepisy.

Według mediów oprogramowanie szpiegowskie Pegasus firmy NSO może być wykorzystywane przez niemiecki wywiad
Według mediów oprogramowanie szpiegowskie Pegasus firmy NSO może być wykorzystywane przez niemiecki wywiadZdjęcie: Mario Goldmann/AFP/Getty Images

Christian Mihr, dyrektor niemieckiej sekcji Reporterów bez Granic, to doświadczony bojownik o wolność prasy na świecie. Do jego największych sukcesów należy wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy dotyczącej niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) z maja 2020 roku. Trybunał uznał wówczas, że obserwacja przepływu informacji telekomunikacyjnej także za granicą bez konkretnego podejrzenia jest niezgodna z konstytucją.

Jednak zagrożenie inwigilacją przez niemieckie tajne służby nie zostało wyeliminowane. Przeciwnie. Od czerwca 2021 roku wzrosło ono dla wszystkich dziennikarzy, także niemieckich. Powodem jest zaostrzenieustawy o ochronie konstytucji, przez ustępująca koalicję rządzącą chadeków i socjaldemokratów. Dzięki reformie wszystkie niemieckie tajne służby mogą wykorzystywać oprogramowanie szpiegowskie. Tak zwany źródłowy monitoring telekomunikacji umożliwia też obserwację zaszyfrowanych wiadomości w komunikatorach, jak Signal, WhatsApp czy Telegram. Z tych narzędzi ma korzystać zarówno kontrwywiad, jak i BND oraz Służba Wywiadu Wojskowego (MAD). 

Kontrowersje wokół Pegasusa

Wprawdzie dziennikarzom przysługuje pewna ochrona, zwłaszcza jeśli chodzi o ochronę źródeł i wyników własnych śledztw. Ochrona ta nie jest jednak tak szeroka, jak w przypadku terapeutów czy obrońców w procesach karnych. Przeciwko temu wystąpił właśnie Christian Mihr, wraz z siecią sygnalistów i kilkorgiem dziennikarzy śledczych. Złożyli oni wnioski o środki tymczasowe przed trzema sądami administracyjnymi, aby obalić praktyki inwigilacyjne. Reprezentujący skarżących adwokat Niko Haerting ma nadzieję, że decyzja zapadnie wciągu najbliższych trzech do czterech miesięcy. Dla porównania: rozpatrzenie skargi konstytucyjnej przeciwko BND trwało ponad dwa lata. Tym razem zagrożeni inwigilacją nie chcą czekać tak długo. Reporterzy bez Granic, którzy utrzymują kontakt z wieloma dziennikarzami śledczymi na świecie, uważają, że są narażeni na „większe ryzyko objęcia działaniami inwigilacyjnymi przez służbę wywiadu”, wyjaśnia Mihr.

Szef niemieckiej sekcji Reporterów bez Granic Christian MihrZdjęcie: Kay Nietfeld/dpa/picture alliance

Sprawa budzi tym większe kontrowersje, że według mediów BND wykorzystuje krytykowane oprogramowanie szpiegowskie Pegasus. – A my mamy kontakt z wieloma dziennikarzami, co do których jest jasne, że są poddani takiej obserwacji – dodaje szef Reporterów bez Granic w Niemczech. 

We wspólnym interesie

Adwokat Haerting zauważa, że zazwyczaj osoby poddane inwigilacji przez tajne służby nic o tym nie wiedzą i mają tylko ograniczoną ochronę prawną. Takim przypadkiem może być dziennikarz śledczy Martin Kaul, który bada przypadki ekstremizmu w organach i służbach bezpieczeństwa. W trakcie zbierania materiałów dziennikarz często kontaktuje się ze środowiskiem ekstremistów. On i jego zespół nie chcą opierać się tylko na dokumentach policyjnych. – Spotykamy się z ludźmi, którzy na różne sposoby współpracują z władzami – wyjaśnia Kaul. Ci informatorzy są też jednak pod obserwacją władz przez swe powiązania ze środowiskami skrajnymi. Dziennikarz stacji Westdeutscher Rundfunk (WDR) uważa, że ta forma zbierania materiałów jest niezastąpiona,  by uzyskać możliwie całościowy obraz rzeczywistości. Także rzetelność nakazuje wysłuchanie różnych głosów. – To akt przyjaźni wobec organów bezpieczeństwa – dodaje Knaul bez cienia ironii. I wyjaśnia, że w większości przypadków we wspólnym interesie leży „uzyskanie niezależnego i wielostronnego obrazu sytuacji bezpieczeństwa w Niemczech”. Dlatego dziennikarz chce dla siebie „bezpieczeństwa prawnego”.

Siedziba grupy NSO, producenta oprogramowania szpiegowskiego Pegasus w IzraeluZdjęcie: Jack Guez/AFP/Getty Iamges

Sygnaliści zdani na tajemnicę absolutną

Założona w 2006 roku sieć sygnalistów także przystąpiła do pozwu. Jej szef Thomas Kastning wskazuje na szczególnie ważny motyw: kontakt z ludźmi, którzy chcą poinformować na przykład o nieprawidłowościach w organach władzy. – Jeżeli istnieje podejrzenie, że z powodu inwigilacji przez służby państwa ta komunikacja nie jest poufna, to jest to dla nas ogromny problem – wyjaśnia. To samo podkreśla Christian Mihr. Jego zdaniem ustawa to „atak na ochronę informatorów w przestrzeni cyfrowej”.

Najlepszym rozwiązaniem dla skarżących byłaby nowelizacja ustawy, która zapobiegałaby inwigilacji tzw. niebudzących podejrzeń osób postronnych, jak dziennikarze. Według Lisy Dittmer z Reporterów bez Granic chodzi tu też o współpracę państw z kontrowersyjnymi firmami prywatnymi z sektora technik inwigilacji. Konkretnie dotyczy to oprogramowania szpiegowskiego Pegasus oraz ogólnie „przedsiębiorstw, które nie wstydzą się współpracować nawet z najbardziej opresyjnymi reżimami na świecie”, dodaje Dittmer, specjalistka od wolności internetu.

Eksperci ostrzegali Bundestag

Jej zdaniem to nie tylko kwestia moralności, ale także ochrony danych. Bowiem w drodze takiej współpracy ze służbami prywatne firmy uzyskują dostęp do wrażliwych informacji.

Najpóźniej od maja tego roku członkowie Bundestagu wiedzieli o zagrożeniach związanych z ustawą o inwigilacji. Wówczas to grupa ekspertów w dziedzinie prawa ostrzegła na forum parlamentarnej komisji spraw wewnętrznych przed wysokim ryzykiem nadużyć. Politolog i filozof prawa Benjamin Rusteberg z Uniwersytetu we Fryburgu powiedział wówczas, że ustawa to świadomy krok w kierunku niekonstytucyjnych rozwiązań. Pomimo to miesiąc później ustawa została uchwalona. 

 

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej