1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PrzestępczośćNiemcy

Niemcy. Sprawcy napadu na bank zniknęli

Monika Sieradzka opracowanie
8 maja 2026

Policja zakończyła interwencję w związku z napadem na bank w Nadrenii-Palatynacie. Obyło się bez ofiar. Trwa poszukiwanie sprawców.

Niemcy Sinzig 2026 | Akcja policji przed siedzibą Volksbanku w Sinzig | Policja
Akcja policji przed siedzibą Volksbanku w SinzigZdjęcie: Thomas Frey/dpa/picture alliance

Uzbrojone siły specjalne, krążący helikopter, blokady – to sceny jak z filmu akcji. Rozegrały się one w samym sercu Sinzig, małego miasteczka w Nadrenii-Palatynacie. Policja została powiadomiona w  piątek (8.09.) rano, że w powiecie Ahrweiler kilku sprawców przetrzymuje zakładników w filii Volksbanku. Jednym z zakładników był kierowca transportera pieniędzy. Według rzecznika policji na miejsce przybyło kilka setek funkcjonariuszy.

Według policji w Koblencji akcja zakończyła się bez rannych. Podejrzanego lub podejrzanych nie było w budynku, gdy przeszukiwały go siły specjalne. Dwie kobiety uwięzione w pomieszczeniu sejfowym zostały uwolnione bez obrażeń.

Można założyć, że sprawca lub sprawcy opuścili miejsce zdarzenia „bezpośrednio po zamknięciu osób w sejfie” rano „w dotychczas nieznany sposób”, wyjaśniła policja.

Czy uwięzione kobiety były zakładniczkami?

Dla śledczych nie jest jednak jasne, czy faktycznie można mówić o zakładnikach. 

„Przez cały dzień zakładaliśmy, że chodziło tu o przetrzymywanie zakładników” – powiedział rzecznik policji. Należy ustalić, czy w świetle aktualnych informacji zdarzenie nadal można określać jako takowe. Wiadomo, że na pewno mamy do czynienia z pozbawieniem wolności. Rzecznik nie sprecyzował, czy chodzi też o rabunek. Na tę chwilę nie jest jasne, czy sprawcy uciekli z łupem.

Poszukiwania sprawców bez rezultatów

Poszukiwania w najbliższej okolicy jak dotąd nie przyniosły rezultatów, powiedział rzecznik policji. Opis podejrzanych nie jest jeszcze dostępny. W pierwszej kolejności opieką zostaną otoczone uwolnione zakładniczki.

W pierwszych doniesieniach policji mówiono o kilku sprawcach i zakładnikach w banku. Akcję wszczęto rano w wyniku sygnału automatycznego alarmu. Duża liczba funkcjonariuszy otoczyła budynek banku. Przybyła też grupa negocjatorów.

Niepokój mieszkańców

Sinzig to miasto z 17 tysiącami mieszkańców około 26 kilometrów na południe od Bonn. W parafialnym ośrodku St. Peter utworzono stację ratunkową, jak relacjonowała reporterka Deutsche Presse-Agentur (dpa). Przygotowano leżanki, a okna zasłonięto. Przed zaimprowizowanym punktem pomocy stały samochody służb ratunkowych z powiatu Ahrweiler i Czerwonego Krzyża. Funkcjonariusze przygotowywali się na najgorsze. Według rzecznika policji stworzenie punktu medycznego było czystym środkiem ostrożności.

„Chciałem iść na zakupy, a tu wszystko było od razu zablokowane”, mówi 84-letni mężczyzna. Mieszka w pobliżu i był zaniepokojony, ponieważ jego córka często odwiedza ten bank.

„Martwa cisza" w mieście

Nieopodal banku  26-letni mężczyzna prowadzi kawiarnię, którą musiał zamknąć w związku z akcją. „Policjant przyszedł i powiedział: W ciągu pięciu minut trzeba całkowicie opróżnić pomieszczenie”, opowiada. „Nigdy bym nie pomyślał, że coś takiego wydarzy się w Sinzig”, dodaje. 

Podobnie ma się sprawa z mężczyzną, który prowadzi zakład fryzjerski. „Nagle zapanowała martwa cisza i wszędzie była policja. Wtedy wiedziałem już, że to nie jest normalny dzień”, opowiada 34-latek. Klientka zadzwoniła i odwołała swoją wizytę na popołudnie. „Powiedziała, że to dla niej zbyt niebezpieczne. Można zrozumieć strach. Nikt nie wie, co się stanie”, relacjonował mężczyzna. 

W pobliskim przedszkolu św. Piotra niektóre dzieci były odbierane wcześniej. Pewna kobieta powiedziała, że przychodzi po swoją wnuczkę – dziś w mieście jest „zamieszanie”.

Podobne zdarzenie w Hesji

W Rimbach w sąsiedniej Hesji nieco ponad rok temu mężczyzna przetrzymywał pracownicę banku przez trzy godziny, zanim siły specjalne policji mogły go schwytać. 36-latek i jego 21-letnia ofiara nie doznali zewnętrznych obrażeń.

DPA/sier