Niemieccy żołnierze wyruszają na Grenlandię. „Mocny symbol”
15 stycznia 2026
„To słuszne, że Niemcy szybko zareagowały na zaproszenie rządu duńskiego” – powiedział poseł chadecji CDU/CSU Thomas Erndl gazetom grupy medialnej Funke, komentując informacje o wysłaniu niemieckich żołnierzy na Grenlandię w ramach misji rozpoznawczej na zaproszenie Danii.
Jak dodał, z jednej strony Europejczycy pokazują, że podchodzą poważnie do obaw USA związanych z bezpieczeństwem, a z drugiej strony dają jasno do zrozumienia, że każda nieuzgodniona akcja prezydenta USA Donalda Trumpa spowodowałaby niemożliwą do rozwiązania sytuację – dodał Erndl, który w klubie parlamentarnym chadeków odpowiada za sprawy polityki obronnej.
Zespół złożony z 13 żołnierzy Bundeswehry miał wyruszyć na Grenlandię w czwartek rano (15.01.2026). Wezmą oni udział w misji rozpoznawczej w dniach 15-17 stycznia 2026 r. „Misja ma na celu zbadanie ram potencjalnego wkładu wojskowego we wsparcie Danii w zapewnieniu bezpieczeństwa w regionie, np. w zakresie zdolności do nadzoru morskiego” – podało w środę wieczorem (14.01.2026) niemieckie Ministerstwo Obrony. Także Francja poinformowała, że 15 jej żołnierzy już dotarło na Grenlandię. Podobne kroki ogłosiły Szwecja i Norwegia. To odpowiedź na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa, który chce przejąć należącą do Królestwa Danii wyspę, uzasadniając to względami bezpieczeństwa narodowego USA.
Symboliczne wsparcie
Udział Niemiec w misji na Grenlandię popierają także opozycyjni niemieccy Zieloni. „Niemcy muszą oczywiście być obecne, jeśli Dania w tych trudnych chwilach potrzebuje symbolicznego wsparcia” – oświadczyła posłanka Zielonych Sara Nanni. Jej zdaniem udział Bundeswehry w misji „to mocny symbol” – powiedziała Nanni gazecie „Rheinische Post”. Ważne jest jednak, „aby ten militarny gest solidarności z Danią został uzupełniony konkretnymi groźbami dyplomatycznymi skierowanymi do Białego Domu. Tylko wtedy można powstrzymać Trumpa przed jego szaleństwem” – oceniła Nanni.
Kanclerz Friedrich Merz „musi dać Trumpowi do zrozumienia, że jeśli rzeczywiście poważnie zaatakuje integralność terytorialną Danii i Grenlandii, będzie to miało konsekwencje dla USA również w Niemczech” – podkreśliła.
Również przewodnicząca Komisji Obrony Parlamentu Europejskiego Marie-Agnes Strack-Zimmermann z liberalnej FDP stwierdziła, że „to właśnie ta europejska inicjatywa jest właściwym krokiem, aby dać Białemu Domowi jasno do zrozumienia, że stoimy po stronie Grenlandii i Danii”.
Szybka reakcja Niemiec
Według tygodnika „Der Spiegel” Dania wystosowała zaproszenie do udziału w wielonarodowej misji rozpoznawczej w środę, a „rząd niemiecki postanowił szybko na to zareagować”.
Jak zauważa tygodnik, NATO uważa szlaki morskie na północ i południe od Grenlandii za ważne strategicznie, ponieważ tamtędy przebiegają zarówno trasy wysyłania wojsk amerykańskich do Europy, jak i potencjalne trasy rosyjskich okrętów podwodnych i floty Morza Północnego na północny Atlantyk. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius określił ten region – tzw. lukę GIUK – jako niezwykle ważny. Skrót ten oznacza obszar morski między Grenlandią, Islandią a Wielką Brytanią.
Z kolei kanclerz Friedrich Merz w trakcie swojej wizyty w Indiach zasygnalizował możliwość wzmocnienia niemieckiej obecności w regionie polarnym, dodając, że trwają rozmowy w tej sprawie z Danią. „Podzielamy obawy Amerykanów, że ta część Danii wymaga lepszej ochrony” – powiedział kanclerz. Według niego Amerykanie również mogą wziąć w tym udział.
To, jak może wyglądać ewentualna misja, naszkicował w ostatnich dniach Pistorius. Chodzi m.in. o wzmożone patrole dróg morskich i przestrzeni powietrznej, jak również częstsze ćwiczenia pod auspicjami NATO.
AFP/ widz