1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecka gazeta: to nie wschodnia flanka, ale front

Anna Widzyk opracowanie
29 września 2025

Państwa na wschodzie NATO nie mają już poczucia, że są „flanką” Sojuszu. Są państwami frontowymi – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.

Dwa francuskie myśliwce Mirage 2000 w trakcie lotu na tle chmur
Francuskie myśliwce Mirage 2000 patrolują niebo nad Estonią. Zdjęcie z marca 2022 r.Zdjęcie: Didier Lauras/AFP/Getty Images

„Niemcy uczą się właśnie nowego słowa: flanka. Tak jak w wyrażeniu ‚flanka wschodnia NATO’” – pisze w poniedziałek (29.09.2025) niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” (SZ). Termin ten – jak wyjaśnia autor komentarza Hubert Wetzel – oznacza wschodnią granicę terytorium Sojuszu, „z grubsza linię biegnącą od Finlandii przez kraje bałtyckie, Polskę i Słowację aż po Węgry, Bułgarię i Rumunię”. „Jeśli spojrzeć na to szerzej, do wschodniej flanki Sojuszu można zaliczyć również Morze Bałtyckie i sąsiadujące z nim Szwecję i Danię” – tłumaczy.

Zdaniem Wetzela kraje te łączy położenie w pobliżu Rosji lub Białorusi a także to, że są one „regularnie prowokowane przez Rosję”. „Wschodnia flanka jest również częścią terytorium NATO, na której dochodzi do bezpośrednich kontaktów między siłami zbrojnymi sojuszu a siłami zbrojnymi przeciwnika” – pisze autor. I dodaje, że do niedawna kontakty te nie były spektakularne, a Sojusz reagował na różne incydenty przeważnie ze spokojem. 

„Jednak w ostatnich tygodniach sytuacja na wschodniej flance uległa eskalacji” – zaznacza Wetzel, przypominając o ostatnich przypadkach wtargnięcia rosyjskich dronów nad Polskę oraz naruszeniu przestrzeni powietrznej Estonii przez rosyjskie myśliwce. „Po raz pierwszy od początku wojny w Ukrainie NATO zostało zmuszone do obrony swojego terytorium w sposób określany w żargonie wojskowym jako ‚kinetyczny' – siłą: holenderskie samoloty zestrzeliły część dronów” – zaznacza dziennikarz „SZ”.

Złe skojarzenia

Zdaniem niemieckiego dziennikarza prowadzi to do wniosku, że „wschodnia flanka NATO w rzeczywistości już dawno przestała być flanką”. Wetzel powołuje się na nomenklaturę wojskową, zgodnie z którą flanka oznacza boczne skrzydło formacji wojskowej, gdzie – „o ile wróg nie przeprowadza tam tzw. manewrów skrzydłowych i nie atakuje tych stron – sytuacja tam jest raczej spokojna”.

„Natomiast strona zwrócona w stronę przeciwnika, zwłaszcza jeśli panuje tam dynamiczna sytuacja, nazywana jest frontem” – dodaje Wetzel.

„Można zrozumieć, dlaczego politycy i generałowie niechętnie mówią o wschodniej granicy NATO jako o ‚froncie wschodnim’. Słowo ‚front’ kojarzy się z wojną, krwią i śmiercią. Słowo ‚flanka’ brzmi bardziej nieszkodliwie, technicznie, odlegle” – ocenia.

I podkreśla: „Ale prawda jest inna. NATO może mieć flankę północną, na którym leżą Wielka Brytania i Norwegia. Lub flankę południową, które rozciąga się od Turcji po Hiszpanię. Kraje NATO na wschodzie, które mają do czynienia z agresywną Rosją, wysyłającą groźby i samoloty bojowe, nie mają jednak wrażenia, że stoją jakoś z boku i mają spokój. Postrzegają się jako to, czym są w rzeczywistości: państwami frontowymi” .

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> 

Kanclerz Merz o dronach nad Polską: „To nie była pomyłka”

00:27

This browser does not support the video element.

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej