Bułgarzy wyjeżdżają z Niemiec. „Zostaje mi więcej na rękę”
24 stycznia 2026
– W Bułgarii co miesiąc zostaje mi na rękę o około 300 euro więcej niż w Niemczech – mówi Kristina Borisowa. Na początku 2025 roku 41-letnia Bułgarka wróciła do ojczyzny po ośmiu latach spędzonych w Niemczech.
Dziś Kristina mieszka w Pomorie, niewielkim mieście nad Morzem Czarnym, i nadal pracuje dla swojego niemieckiego pracodawcy jako referentka w sektorze energetycznym. Jej firma z siedzibą w Gerze wypłaca jej takie samo niemieckie wynagrodzenie – mimo że pracuje z Bułgarii.
Dzięki niższym podatkom i składkom na ubezpieczenia społeczne w Bułgarii Kristina ma netto większe wynagrodzenie. Ponieważ w Pomorie nie płaci czynszu – mieszka w domu rodziców – to po pokryciu wszystkich wydatków na koniec miesiąca zostaje jej znacznie więcej pieniędzy: łącznie nieco ponad 700 euro. To bardzo dużo, zwłaszcza w kraju, w którym średnie wynagrodzenie w ubiegłym roku wynosiło około 1300 euro.
Kristina jest bardzo wdzięczna swojemu niemieckiemu pracodawcy za to, że zgodził się na pracę zdalną. – Korzyść finansowa jest ogromna. Ale najważniejsze jest to, że jestem blisko rodziny – podkreśla Bułgarka.
Praca zdalna staje się trendem
Również Radimir Bitsow po ośmiu latach w Berlinie wrócił do ojczyzny. Dziś mieszka w Sofii i nadal pracuje dla swojego niemieckiego pracodawcy, niewielkiej firmy informatycznej. Przeprowadził się w samym środku pandemii koronawirusa.
– Wtedy urodziło się nasze dziecko. Bardzo trudno było znaleźć większe mieszkanie w Berlinie. A na dodatek chcieliśmy być blisko rodziny – opowiada 38-letni specjalista IT. To, że w Bułgarii z niemieckiego wynagrodzenia zostaje mu znacznie więcej na rękę niż w Niemczech, jest – jak mówi – bardzo przyjemnym efektem ubocznym.
– W ostatnich latach obserwuję nowy trend – coraz więcej młodych i dobrze wykształconych Bułgarów opuszcza Niemcy i pracuje zdalnie z Bułgarii – mówi prawnik Konstantin Ruskow w rozmowie z DW.
Jego kancelaria obsługuje niemieckich pracodawców, których bułgarscy pracownicy przeprowadzają się z powrotem do kraju. – Na początku pandemii COVID-19 mieliśmy pięciu takich klientów, dziś jest ich co najmniej 80. Niektórzy mają w Bułgarii tylko jednego pracownika, inni nawet 20 – mówi Ruskow.
Powroty z emigracji
Nie istnieją oficjalne statystyki, które dokładnie obejmowałyby liczbę takich powrotów zdalnych pracowników. Dane niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego za 2024 rok wskazują jednak na pewien przełom: po raz pierwszy od dłuższego czasu więcej Bułgarów wyjechało z Niemiec, niż przyjechało. Ujemne saldo migracji wyniosło 11 tysięcy osób. Łącznie w Niemczech mieszka około 432 tysięcy Bułgarów.
Z kolei dane bułgarskiego Narodowego Instytutu Statystycznego pokazują, że od 2022 roku coraz więcej Bułgarów wraca do ojczyzny. W 2024 roku z kraju wyemigrowało około 9 tysięcy osób, podczas gdy w tym samym czasie ponad 18 tysięcy bułgarskich obywateli – czyli dwa razy więcej – wróciło do kraju.
Nawet 1500 euro więcej miesięcznie
Po dziesięciu latach życia w Monachium do Bułgarii wróciła także Silwi Bojadżijewa. 34-letnia ekonomistka mieszka dziś w Sofii i nadal pracuje dla swojego pracodawcy w Niemczech. Do powrotu skłoniły ją przede wszystkim plany rodzinne. – A poza tym pobieranie zachodniego wynagrodzenia w Bułgarii ma ogromne zalety – mówi DW.
– Powody powrotu do Bułgarii są bardzo indywidualne, ale dla niemałej części młodych, wysoko wykwalifikowanych Bułgarów główną motywacją są kwestie finansowe – podkreśla Konstantin Ruskow. – Miałem 30-letniego klienta, który w Monachium zarabiał 8000 euro brutto. Po odliczeniu podatków i składek – przy pierwszej klasie podatkowej – zostawało mu około 4500 euro netto. Z tego musiał jeszcze opłacić czynsz, a w takim mieście jak Monachium koszty najmu w ostatnich latach gwałtownie wzrosły. W Bułgarii natomiast z tych 8000 euro zostaje mu obecnie około 6000 euro netto.
Korzyści także dla niemieckich pracodawców
Prawnik zaznacza, że przeprowadzka pracowników przynosi korzyści również niemieckim firmom. W przypadku zatrudnionych w Bułgarii ponoszą one niższe koszty pozapłacowe, ponieważ pracownicy są ubezpieczeni w bułgarskim systemie. – Ponadto firmy te nie ponoszą żadnych kosztów inwestycyjnych, ponieważ nie mają siedziby w Bułgarii. Zarejestrowani są tam jedynie pracownicy – wyjaśnia Ruskow.
W ramach Unii Europejskiej tego typu stosunki pracy są – jak podkreśla – bardzo dobrze uregulowane. – Rejestracja jest prosta i niedroga. W Niemczech trzeba co prawda wystawić kilka dokumentów, co może potrwać kilka tygodni, ale w Bułgarii wszystko przebiega bardzo szybko – twierdzi ekspert.
Zdaniem Ruskowa głównym powodem, dla którego niemieckie firmy zgadzają się na przeprowadzkę swoich pracowników do kraju pochodzenia, jest chęć ich zatrzymania. Ma to szczególne znaczenie w kontekście niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej w Niemczech.
Tęsknota za niemieckim porządkiem
Kristina, Radimir i Silwi zgodnie przyznają jednak, że korzyści płynące z niemieckich wynagrodzeń w ostatnim czasie nieco się zmniejszyły. Ceny w Bułgarii – zwłaszcza w Sofii – w ostatnich latach znacznie wzrosły, i to jeszcze na długo przed przystąpieniem tego kraju do strefy euro (co nastąpiło 1 stycznia 2026 r.).
– Niektóre rzeczy, jak ubrania czy żywność, są dziś w Bułgarii nawet droższe niż w Niemczech – przyznaje Kristina. Wszyscy troje podkreślają również, że brakuje im niemieckiego porządku i czystości oraz dobrze funkcjonującej opieki zdrowotnej.
Powrót do Niemiec?
Czy rozważają ponowną przeprowadzkę do Niemiec? Kristina chce zostać w Bułgarii na stałe. Radimir natomiast nie wyklucza ponownego wyjazdu – na przykład w przypadku pogorszenia się sytuacji politycznej w kraju. – Tęsknię za niemieckim porządkiem i praktycznością – przyznaje.
Także Silwi nie wyklucza kolejnej emigracji. Jest zaniepokojona sytuacją polityczną w Bułgarii. W grudniu liczne protesty doprowadziły do upadku rządu. Bezpośrednim impulsem były planowane podwyżki podatków w projekcie budżetu na 2026 rok. Ekonomistka jest przekonana, że jeśli obciążenia podatkowe i składki socjalne wzrosną, a jednocześnie nie poprawią się usługi publiczne i infrastruktura, doprowadzi to do wyraźnego spadku jakości życia w jej ojczyźnie.
W takim przypadku Silwi może ponownie zdecydować się na emigrację. – Ale dopiero wtedy, gdy moje dzieci będą nieco starsze. I tym razem raczej wybrałabym Szwajcarię lub Danię, gdzie usługi publiczne oraz system ochrony zdrowia i edukacji są jeszcze lepsze niż w Niemczech – mówi.
Również Konstantin Ruskow z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji politycznej w Bułgarii. Od 2020 roku odbyło się tam siedem wyborów parlamentarnych. Jeśli sytuacja się nie poprawi, kraj może – jak ostrzega prawnik – szybko ponownie stracić wysoko wykwalifikowanych obywateli, którzy właśnie do niego wrócili.