1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecka prasa o szczycie NATO: Odstraszanie i dialog

opr. Bartosz Dudek9 lipca 2016

Niemiecka prasa komentuje pierwszy dzień szczytu NATO w Warszawie.

NATO Gipfel in Warschau Global Hawk Drohne vor dem Veranstaltungsort
Stadion Narodowy w Warszawie - tu obradują szefowie państw i rządów NATOZdjęcie: picture-alliance/dpa/R. Jensen

Opiniotwórcza "Frankfurter Allgemeine Zeitung" konstatuje, że "NATO zmienia się – nie po raz pierwszy w swojej historii. Szczyt Warszawie wydaje się na pierwszy rzut oka powrotem do początków historii Sojuszu. Jednak chodzi tu przede wszystkim o kolejny krok na rozpoczętej w 2014 w Walii drodze, na której znowu na pierwszy plan wysuwa się odstraszanie. (...) W rzeczywistości kwintesencja warszawskich decyzji to dwa punkty – po pierwsze ma stać się jasne, że atak na jedno z państw Sojuszu będzie atakiem na cały Sojusz. Po drugie chodzi tu nie tyle o powrót do zimnej wojny, lecz o to, by drzwi do dialogu z Moskwą były otwarte. To, że w najbliższą środę po prawie dwóch latach przerwy spotka się na poziomie ambasadorów rada NATO – Rosja jest zachęcającym sygnałem".

Także opiniotwórcza "Sueddeutsche Zeitung" uważa, że "NATO w stosunkach z Rosją powinno postawić na rozum. Wiele myśli się na temat właściwego balansu odstraszania i dialogu. I słusznie. Ponad tym wszystkim musi istnieć zrozumienie, że prezydent Władimir Putin dlatego jest tak mocny, ponieważ NATO dostarcza mu obrazu wroga, bez którego nie byłby on w stanie utrzymać swojego systemu. Podstawowe odstraszanie jest konieczne, chociażby dlatego, by dać wschodnim państwom Sojuszu minimum poczucia bezpieczeństwa, bez którego mogłyby się szybko zradykalizować. Słuszne jest też, że państwa NATO nie mogą się stać się zakładnikami logiki militarnej eskalacji. Na szczęście mają też inne instrumenty w ręku, np. politykę gospodarczą".

Regionalna "Hannoversche Allgemeine Zeitung" pisze: "Kamień milowy. Drogowskaz. Punkt zwrotny - na określenie obecnego szczytu w Warszawie nie brakuje odpowiednich słów. Odnosi się to przede wszystkim do relacji z Rosją. Od czasu rosyjskiej aneksji Krymu szczególnie kraje bałtyckie i Polska czują się zagrożone przez swojego wielkiego sąsiada na wschodzie. Zbrojenia i odstraszanie – tak brzmią odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie. To prowokacja – brzmi obowiązkowa odpowiedź rosyjskich wojskowych. Jednak w Moskwie nikt nie może przecież wiedzieć prawdziwego zagrożenia w czterech batalionach, które stacjonować będą na wschodniej granicy NATO. Rosja nie czuje się zagrożona przez garstkę żołnierzy, którzy w widowiskowy sposób przemieszczą się na wschód, ale przez zimną strategię rozszerzania NATO. Sojusz tym się jednak nie przejmuje".

Lokalna gazeta "Der Neue Tag" z Weiden wnioskuje, że "W Warszawie NATO stawia na zbrojenia i dialog. Ta podwójna strategia nie sprawdzi się jednak, ponieważ odpowiada ona wprawdzie potrzebom zapewnienia bezpieczeństwa wschodnim Europejczykom, ale nie wielkomocarstwym aspiracjom Putina. Rosyjski car będzie robił wszystko, by pozostać w grze. Pobrzękiwanie szabelką i demonstrowanie siły będą kontynuowane, sankcje i antysankcje także".

"Moskwa stanowi poważne zagrożenie militarne" – uzupełnia opiniotwórcza "Die Welt". "Posługując się frazesami z zajęć z socjologii nie zajdzie się daleko. Oczywiście, że NATO i Rosja muszą ze sobą rozmawiać, o ile obie strony chcą w poważne prowadzić dialog na wspólne tematy – czego obecnie brakuje. Sojusz podjął Warszawie jedyną właściwą decyzję – więcej zbrojeń i więcej odstraszania. Te decyzje mogą być jednak jedynie tylko jednym z etapów na długiej drodze. Prezydent Rosji Putin wyprzedza Zachód zawsze o jeden krok. Teraz Sojusz powinien szybko zadecydować, jak chce zareagować na rosyjską obecność w regionie Morza Czarnego. Poza tym Putinowi udało się zmienić strategiczną równowagę na Bliskim Wschodzie. Moskwa stała się tam ważnym politycznym i wojskowym graczem. Sojusz nie znalazł na to dotąd żadnej odpowiedzi. NATO konfrontowane jest z polikryzysem. Kto ma odpowiedzialność, musi także działać dpowiedzialnie".


opr. Bartosz Dudek

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej