1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PolitykaWenezuela

Niemiecka prasa o Wenezueli: Cieszą się Rosja i Chiny

4 stycznia 2026

Niemieccy komentatorzy przyznają, że Maduro był fałszującym wybory „podłym despotą”, krytykują jednak USA za roszczenie sobie prawa do zmiany władzy w innym kraju. To grozi pożarem, a Putin się cieszy – ostrzegają.

Prezydent Trump na konferencji prasowej, w tle sekretrze stanu i obrony.
Po obaleniu Maduro USA chcą tymczasowo zarządzać WenezueląZdjęcie: Jonathan Ernst/REUTERS

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze o „śmiałej demonstracji siły“ ze strony USA. „Despota został obalony, ale reżim pozostał u władzy? Po pochwyceniu Maduro, przyszłość Wenezueli jest bardziej niepewna, niż mówi Trump. Prezydentowi chodziło przede wszystkim o pozycję Ameryki w świecie” – ocenił Nikolas Busse.

Komentator przypomniał, że Trump opowiadał się wcześniej przeciwko zmianom władzy w innych krajach, a teraz chce, żeby USA kierowały Wenezuelą przez niesprecyzowany okres przejściowy. „Historia Ameryki jest pełna nieudanych prób tego rodzaju” – ostrzegł dziennikarz „FAZ”.

Z punktu widzenia Trumpa interwencja w Wenezueli była „konieczną demonstracją amerykańskiej siły”. Europejczycy nie rozumieją, jak dotkliwa dla prezydenta i jego administracji jest świadomość, że Stany Zjednoczone uważane są na świecie za „osłabione mocarstwo”. Dotyczy to także podwórka światowego mocarstwa.

Renesans doktryny Monroe

Renesans pochodzącej z XIX wieku doktryny Monroe może wydawać się Europejczykom dziwny, ale Trump nie jest pierwszym prezydentem, który próbuje przeforsować przy użyciu siły dominację USA w Ameryce Łacińskiej. Waszyngtonowi chodzi także o sygnał ostrzegawczy pod adresem Chin, Rosji i Iranu, które współpracowały z Maduro.

„Nie należy płakać po Maduro” – pisze Busse podkreślając, że prezydent Wenezueli był despotą, który zrujnował kraj, fałszował wybory i naruszał prawa człowieka. Jego władza zmusiła miliony Wenezuelczyków do emigracji, wielu przedostało się przez Hiszpanię do Europy. „Wolna i kwitnąca Wenezuela, jaką obiecuje Trump, jest także w interesie UE” – pisze w konkluzji Nikolas Busse.

Bez żadnego mandatu

Tygodnik „Die Zeit” uważa, że postępowanie Trumpa „grozi pożarem”. Porwanie Maduro jest dniem, który jest cezurą w historii dzieląc czas na przed i po tym wydarzeniu – pisze Anna Sauerbrey. Trump nakazał akcję „bez mandatu Kongresu i bez konsultacji z sojusznikami”. „Maduro z pewnością nie zasługuje na sympatię, ale postępowanie Trumpa grozi pożarem” – ostrzegła komentatorka. 

Interwencja w Wenezueli jest „karykaturą najgorszych momentów amerykańskiej polityki zagranicznej”, stwarza jednak jasność co do tego, że Trump myśli poważnie o  polityce mocarstwowej z ambicjami panowanie nad całymi regionami świata.

Prezydent Maduro transportowany do USA przez amerykańskich żołnierzyZdjęcie: REUTERS

Autorka przypomniała o niedawno opublikowanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, w której mowa jest o amerykańskiej „dominacji w zachodniej hemisferze”.  Następstwem myślenia w kategoriach stref wpływów jest podział świata na państwa, które dysponują potencjałem pozwalającym im panować, oraz resztą, która zmuszona zostanie do poddania się i kooperacji. Prawo międzynarodowe zostało właśnie po to stworzone po II wojnie światowej, aby znieść ten podział. Interwencja w Wenezueli jest największym naruszeniem prawa międzynarodowego od czasu wojny z Irakiem w 2003 r.

Z punktu widzenia Europy najważniejsze jest pytanie, jakie wnioski wyciągną z tego dnia Putin i Xi Jinping? Na jakie prawo będzie mogła powoływać się Ameryka, gdy Xi aresztuje premiera Tajwanu i przywiezie go do Chin?

O „dzikiej polityce międzynarodowej“ pisze „Der Spiegel”.

„Zrobił to. Doszło do tego, co zapowiadało się od dawna. (…) Weszliśmy w kolejną fazę wojny” – pisze redaktor naczelny tygodnika Dirk Kurbjuweit. Maduro, który jest „podłym autokratą”, nazwał interwencję „imperialistycznym atakiem" i ma rację. Trump rości sobie prawo do decydowania o politycznych losach suwerennego państwa, a celem jest „regime change” - lewicowy reżim Maduro ma zniknąć.

„Nawet, jeśli byłoby to z korzyścią dla spauperyzowanej ludności Wenezueli, nie jest sprawą USA by przy pomocy wojska doprowadzać do zmiany” – ocenił komentator. Jego zdaniem interwencja Trumpa „ostatecznie utwierdza w świecie prawo silniejszego”, ku uciesze Władimira Putina. Dlaczego Rosja miałaby odstąpić od napadu na Ukrainę, jeśli Ameryka napadła na Wenezuelę? Każdy ma swoją strefę wpływów, w której działa tak, jak mu się żywnie podoba – czytamy w „Spieglu”.

Prezydent Chin Xi Jinping zapewne wkrótce też powoła się na podobne prawo w relacjach z Tajwanem. „Przed oczami mamy silnych i chuliganów tego świata, którzy  studiują mapy i czytają wojskowe ekspertyzy. Wszystko jest dopuszczalne (anything goes) - mówi się o dzikim życiu. Teraz ta zasada dotyczy także dzikiej polityki międzynarodowej” – podsumowuje naczelny „Spiegla”. 

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej