Niemiecka prasa: Schröder jako negocjator byłby katastrofą
12 maja 2026
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” odnosi się do współpracy wojskowej z Ukrainą, o którą w poniedziałek zabiegał niemiecki minister obrony Boris Pistorius w Kijowie. „Nie ulega (...) wątpliwości, że Europejczycy, a na czele z nimi Niemcy, muszą jak najszybciej wypełnić lukę w swoich zdolnościach w zakresie systemów rakietowych dalekiego zasięgu. Ukraińcy, dzięki własnym rozwiązaniom, pokazują, jak można spowolnić rosyjską machinę wojenną, zadając ciosy celom w głębi kraju. Takie zdolności wojskowe muszą posiadać również europejskie państwa członkowskie NATO, aby odstraszyć Putina od agresji na terytorium Sojuszu i powstrzymać go przed posuwaniem się naprzód, gdyby mimo wszystko odważył się na agresję, również dlatego, że Trump wydaje mu w tym zakresie jedno zezwolenie za drugim” – komentuje FAZ. Nie można już dłużej reagować na to polityką strusia chowającego głowę w piasek – podsumowuje dziennik.
UE potrzebuje Ukrainy jako partnera
O potrzebie partnerstwa strategicznego między UE a Ukrainą pisze „Münchner Merkur”. Gazeta zauważa: „Skoro droga do NATO pozostaje dla Ukrainy zamknięta, niech przynajmniej zamieni się ona w 'jeżozwierza' i stanie się tak silna w obronie, że nawet druga co do wielkości armia świata złamie sobie o nią zęby. Jeśli wierzyć faktom, Europejczycy, na czele z kanclerzem (Niemiec), dzięki swojemu zdecydowanemu wsparciu dla walczących z poświęceniem Ukraińców osiągnęli ten cel: Putin nagle głośno rozważa zbliżający się koniec wojny. A ministrowie obrony z całego świata ustawiają się w kolejce w Kijowie, aby uzyskać tam wskazówki dotyczące nowoczesnego prowadzenia wojny z użyciem dronów. Dla Europy Ukraina, w przeciwieństwie do tego, co twierdzi AfD, już dawno przestała być proszącym o pomoc, a stała się nieodzownym partnerem strategicznym”.
Gazety piszą też o propozycji Putina, by były kanclerz Gerhard Schröder stał się negocjatorem pomiędzy Moskwą i Kijowem.
„Süddeutsche Zeitung” nazywa ten pomysł „żałosną próbą manipulacji". „Putin ma wszelkie powody, by składać pozorne propozycje. Ukraina jest w tak dobrej kondycji militarnej, jak dawno nie była. Aby odwrócić od tego uwagę, władca Kremla ryzykuje nawet afront wobec Donalda Trumpa. Ten wciąż wierzy w umiejętności dyplomatyczne swoich własnych mediatorów” – pisze SZ.
Polska i Ukraina ostrzegały przed ufaniem Moskwie
Portal „t-online” komentuje: „Do największych balastów z czasów kanclerstwa Gerharda Schrödera należy budowa gazociągów Nord Stream, a co za tym idzie – uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu. To właśnie miliardy z Niemiec umożliwiły Rosji finansowo przeprowadzenie ataku na Ukrainę. A polityczne szkody wyrządzone w latach rządów Schrödera nie zostały zapomniane w Europie Środkowo-Wschodniej: przez lata przede wszystkim Polska i Ukraina ostrzegały przed ufaniem Moskwie – na próżno. W Kijowie nie zapomniano o roli Schrödera, zwłaszcza że do 2022 roku działał on jako lobbysta na rzecz rosyjskich firm naftowych i gazowych. Z punktu widzenia Ukrainy zaaakceptowanie Gerharda Schrödera jako pośrednika byłoby zatem nie tylko absurdalne, byłoby upokorzeniem i zdradą. Taki wybór dałby Kijowowi do zrozumienia, że zwrot w polityce zagranicznej wobec Moskwy po pełnoskalowej inwazji Rosji w lutym 2022 roku może być przedmiotem negocjacji – byłby to katastrofalny sygnał”.
Dziennik „Weser-Kurier” z Bremy pisze: „Jeśli Gerhard Schröder zechce, ma pełną swobodę, by jako osoba prywatna wywrzeć wpływ na swojego starego przyjaciela Władimira i przekonać go do zawieszenia broni. Jednak trwały traktat pokojowy, jakiego domaga się Putin, jest obecnie mało realistyczny; przynajmniej nie na warunkach, które Ukraina mogłaby zaakceptować. Pozostaje pytanie, kto w ogóle mógłby reprezentować Europę w takich negocjacjach? Wydaje się, że tylko przedstawiciele E3, czyli Anglii, Niemiec i Francji, mają wystarczającą siłę polityczną, by poważnie stawić czoła rosyjskiemu prezydentowi”.