1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecki dziennik: Bezsilność Europy w obliczu dwóch wojen

Anna Widzyk opracowanie
18 marca 2026

Kraje UE dotkliwie odczuwają skutki wojen w Ukrainie i w Iranie, ale są bezradne – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas mówi do miktofonów stacji telewizyjnych, za barierką dziennikarze
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja KallasZdjęcie: Dursun Aydemir/Anadolu Agency/IMAGO

Szczyt Unii Europejskiej w czwartek, 19 marca, w Brukseli ma być sygnałem jedności Europy. „W rzeczywistości jednak ze spotkania popłynie zapewne inne przesłanie: Europa jest bezsilna” – pisze w środę (18.03.2026) niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”).

I dodaje: „Na wschodzie Rosja nadal prowadzi z niezmienna brutalnością wojnę przeciwko Ukrainie. Na południu Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem, której celów w Europie nikt tak naprawdę nie rozumie. Obie wojny mocno uderzają w UE, zarówno politycznie, jak i gospodarczo. Jednak na żadną z nich Europa nie ma decydującego wpływu”. „Jednej wojny nie możemy zakończyć, a drugiej wojnie nie mogliśmy zapobiec. To bardzo niepokojące” – przyznaje cytowany przez „SZ” anonimowy przedstawiciel jednego z krajów UE.

Mniej rakiet Patriot dla Ukrainy

Za jeszcze bardziej niepokojące i niepożądane z europejskiego punktu widzenia autor artykułu Hubert Wetzel uznaje to, że oba konflikty są ze sobą sprzężone. Jak wyjaśnia, w minionych latach Ukraina była głównym odbiorcą zachodnich technologii obrony powietrznej, przede wszystkim rakiet Patriot. Teraz rakiet tych potrzebują siły USA, aby bronić baz na Bliskim Wschodzie przed irańskimi atakami. Także państwa Zatoki Perskiej, ostrzeliwane przez Iran, gotowe są zapłacić każdą cenę za to, by być bezpieczne. „Dla Ukrainy zakup wystarczającej ilości pocisków przechwytujących Patriot stanie się więc trudniejszy, a na pewno droższy – nie tylko finansowo: część ceny zapłacą ukraińscy cywile, których domy nie będą już chronione przed rosyjskimi nalotami” – pisze Wetzel.

Z kolei gospodarcze sprzężenie obu konfliktów objawia się w tym, że wzrost cen ropy wskutek wojny z Iranem sprawia, iż „kasa wojenne Władimira Putina zapełnia się teraz szybciej niż jeszcze kilka tygodni temu, co wzmacnia go militarnie i politycznie” – czytamy. Na domiar złego – dodaje „SZ” – Donald Trump częściowo złagodził sankcje dotyczące rosyjskiej ropy.

Spór o cieśninę Ormuz

Zdaniem autora polityczny związek między wojnami w Ukrainie i w Iranie może stać się dla Europy poważnym problemem. Chodzi o żądania Trumpa, aby europejskie kraje NATO pomogły zabezpieczyć cieśninę Ormuz. Kraje UE to odrzuciły, a unijna komisarz ds. zagranicznych Kaja Kallas w poniedziałek chłodno dała do zrozumienia amerykańskiemu prezydentowi, że wojna z Iranem to „nie jest wojną Europy”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> 

„Ale wojna w Ukrainie to jak najbardziej wojna Europy, a ponadto USA, jako najpotężniejsze państwo członkowskie NATO, wciąż są najważniejszym gwarantem bezpieczeństwa na kontynencie. Trump dostrzega bezpośredni związek między tymi sprawami. Ameryka pomogła Europie w Ukrainie – narzeka. A teraz Europa nie pomaga mu w cieśninie Ormuz” – pisze Hubert Wetzel.

Ocenia on, że słowa prezydenta USA, iż odmowa Europejczyków może być „bardzo zła dla przyszłości NATO”, nie jest w Brukseli traktowana zbyt poważnie. „Za mało prawdopodobne uważa się to, by Trump, z powodu odmowy Europy udziału w wojnie z Iranem, jeszcze bardziej ograniczył i tak już zmniejszoną pomoc dla Ukrainy, a nawet podważył zobowiązanie Ameryki do udzielenia wsparcia na mocy artykułu 5 Traktatu NATO – ocenia Wetzel. Jednak – jak zauważa – w podobnie uspokajający sposób reagowano wcześniej na wypowiedzi Trumpa, że USA muszą mieć Grenlandię.

„Europejczycy mogą więc nalegać, żeby nie było żadnego quid pro quo między wsparciem USA dla Ukrainy i amerykańską obietnicą ochrony Europy a operacją marynarki wojennej w cieśninie Ormuz” – ocenia.