Niemiecka prasa: trik ws. dostaw ropy ma przekonać Polaków
12 maja 2026
Po tym, jak od 1 maja Rosja blokuje dostawy kazachskiej ropy do rafinerii PCK w Schwedt, niemiecki rząd stara się zapewnić dostawy surowca do zakładu położonego tuż przy granicy z Polską. „Rozwiązaniem mogłyby być dostawy przez port w Gdańsku, jednak Polska sprzeciwia się temu, ponieważ większościowy udział w PCK należy do rosyjskiego koncernu Rosnieft. Rząd Niemiec próbuje teraz zastosować pewien trik” – pisze dziennik „Die Welt”.
Podczas poniedziałkowej (11.05.) wizyty w rafinerii w Schwedt niemiecka ministra gospodarki Katherina Reiche pozytywnie wypowiadała się na temat rozmów z Polską, nazywając je „naprawdę dobrymi” – czytamy. „(To) słowa, które najwyraźniej miały na celu poprawę relacji z Warszawą. Jak dotąd nie wydaje się bowiem, aby istniało rozwiązanie z krajem sąsiedzkim, które zabezpieczyłoby niepewną sytuację zaopatrzeniową rafinerii poprzez dalsze dostawy ropy z portu w Gdańsku” – pisze dziennik. Gazeta dodaje, że negocjacje z Polską trwały przez cały miniony weekend.
Więcej dostaw z Gdańska?
Obecnie, po tym jak Rosja wstrzymała tranzyt ropy z Kazachstanu, surowiec dociera do Schwedt jedynie tylko poprzez niewielki rurociąg z Rostocku. Jego przepustowość nie pozwala na zwiększenie dostaw tą drogą. Dostawy można by zwiększyć poprzez port w Gdańsku, Rurociągiem Pomorskim do Schwedt. Jednak w Polsce najwyraźniej są większe trudności z prowadzeniem interesów z Rosją, ponieważ niemiecka rafineria w 54 procentach należy do rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft” – pisze „Die Welt”. Oferta transportu ropy dotyczy wyłącznie nierosyjskich udziałowców PCK.
Jak stwierdza dziennik, fakt, że rząd Niemiec sprawuje zarząd powierniczy nad udziałami „Rosnieftu Deutschland” w rafinerii, najwyraźniej nie wystarcza rządowi w Warszawie i polskiej spółce Pern, zajmującej się logistyką naftową.
Dlatego – jak informuje „Die Welt” powołując się na informacje własne i portalu „Politico” – niemiecki rząd rozważa inne rozwiązanie, które ma złagodzić obawy Polaków. „W związku z tym mniejszościowy udziałowiec PCK, (brytyjska) firma Shell z 37,5 procentami akcji, mogłaby zostać poproszona o zamówienie ropy naftowej w Gdańsku ponad swój własny udział. Partnerem biznesowym Warszawy byłby wówczas zachodni koncern energetyczny.
„Polska musiałaby zignorować fakt, że część ropy zakupionej przez Shell byłaby ostatecznie przetwarzana przez rosyjskie moce przerobowe PCK” – czytamy.
Obawy Warszawy
Dziennik podkreśla, że nie jest jasne czy takie rozwiązanie będzie możliwe oraz czy koncern Shelll zgodziłby się na taki „księgowy trik”. „Nie jest też wcale pewne, czy Polska przymknęłaby na to oko. W Warszawie obawiają się również publicznej krytyki, gdyby wyszło na jaw, że choć na kontrakcie naftowym widnieje nazwa Shell, to w rzeczywistości dostawy są realizowane dla Rosnieftu” – pisze „Die Welt”.
Gazeta wyraża jednak nadzieje, że sprawę uda się załatwić. Z odpowiedzi spółki Pern wynika, że nie ma ona zastrzeżeń co do umowy tranzytowej dla Shell. „Gdyby Pern wypowiadał się w tej sprawie za wiedzą polskiego rządu, byłby to znak nadziei dla niemieckiej rafinerii” – uważa dziennik.
Co z wywłaszczeniem Rosnieftu?
„Die Welt” zwraca uwagę jeszcze na jeden aspekt: ponieważ w rafinerii PCK każdy udziałowiec kupuje ropę przypadającą tylko na swój udział, nie jest pewne, czy Shell mógłby zwiększyć zamówienie. Według gazety Rosnieft Deutschland musiałby prawdopodobnie dostać rekompensatę, gdyby jego zakłady były wykorzystywane do przetwarzania ropy Shell. „Pieniądze nie trafiłyby jednak do Moskwy, tylko zostałyby na rachunku powierniczym prowadzonym przez Federalną Agencję Sieciową” – informuje dziennik. Zwraca też uwagę na prawdopodobny opór przedsiębiorstwa, do którego po takim zabiegu nie trafiałyby przychody.
Jak pisze gazeta, gdyby plan z zakupem większej ilości ropy przez Shell się nie powiódł, ministrze gospodarki Niemiec pozostałoby jedynie wywłaszczenie spółki Rosnieft Deutschland. Prawdopodobnie wywołałby to jednak ostrą reakcję ze strony Rosji. Dlatego, jak informuje „Die Welt”, ministra zapowiedziała, że przymusowe upaństwowienie spółki nie wchodzi w grę.