Niemiecka gazeta o Nawrockim: Potrzebny inny sygnał
16 września 2025
Pierwsza wizyta nowego polskiego prezydenta w Berlinie powinna wysłać sygnał, że wspólnymi europejskimi siłami można stawić czoła Władimirowi Putinowi, czytamy we wtorek (16.09.25) w niemieckim dzienniku „Sueddeutsche Zeitung“.
„Karol Nawrocki przyjeżdża jednak głównie jako posłaniec z rachunkiem na kwotę około 1,3 biliona euro. Przed podróżą dał do zrozumienia, że zamierza ponownie poruszyć kwestię reparacji wojennych“.
„Wierny antyniemieckiej tradycji”
Autor komentarza Daniel Brössler pisze, że polski prezydent pozostaje wierny sobie i swoim zwolennikom. „W kampanii wyborczej, zgodnie z tradycją polskiej prawicy, podsycał nastroje antyniemieckie i budził obawy przed masową imigracją z Zachodu”.
Dziennikarz dodaje, że Karol Nawrocki stawia w polityce na zbliżenie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, mimo że pod jego przywództwem Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem. Jak czytamy, po wtargnięciu rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej Trump zachowywał się zagadkowo, podczas gdy Niemcy wzmocniły patrole polskiego nieba.
Brössler ocenia, że przy tak zbieżnych interesach bezpieczeństwa i tak głębokiej współpracy gospodarczej między Niemcami a Polską, niemieccy politycy nie rozumieją, dlaczego niektórzy w Polsce „szukają wroga na Zachodzie”.
Berlin niechcący pomógł Nawrockiemu
Jego zdaniem rząd kanclerza Friedricha Merza, który chciał „nowego początku” w relacjach z Niemcami, sam niechcący przyczynił się do nasilenia tych nastrojów, choćby poprzez zmiany w polityce migracyjnej.
„Ogłoszenie, że osoby nielegalnie przekraczające (niemiecką – red.) granicę będą konsekwentnie odsyłane, zostało odebrane w Polsce jako próba zepchnięcia problemu migracji. Friedrich Merz i minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt niechcący stali się pomocnikami Nawrockiego w wyborach”.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
Jeszcze głębsze – jak pisze Brössler – jest jednak rozgoryczenie wielu Polaków z powodu braku wiedzy Niemców na temat zbrodni popełnionych w okupowanej Polsce przez ich przodków. „Może brakować podstawy prawnej dla żądania reparacji, ale zdecydowany gest, również wobec nielicznych jeszcze żyjących ofiar nazizmu, jest już dawno spóźniony”.
Autor dodaje, że Niemcy muszą w większym stopniu niż obecnie zaangażować się na rzecz bezpieczeństwa Polski przed Rosją. „Szkody wyrządzone przez Niemców w Polsce są nie do naprawienia. Ale czy można wyciągnąć z historii lepszą lekcję niż wspólne odstraszenie agresora, jakim jest Rosja?” - czytamy.