1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

"O sile w UE decyduje współpraca"

rozmawiała Barbara Cöllen31 lipca 2007

Od tego tygodnia Konferencja Międzyrządowa pracuje nad nowym unijnym traktatem. Ma być gotowy w październiku. Unia nie może sobie pozwolić na dalszą zwłokę - mówi europoseł Elmar Brok w rozmowie z Barbarą Cöllen.

Chadecki eurodeputowany Elmar Brok, przewodniczący Komisji ds. konstytucyjnych w PE, jest jednym z trzech przedstawicieli europarlamentu na Konferencji Międzyrządowej
Chadecki eurodeputowany Elmar Brok, przewodniczący Komisji ds. konstytucyjnych w PE, jest jednym z trzech przedstawicieli europarlamentu na Konferencji MiędzyrządowejZdjęcie: Presse

DW: W Unii Europejskiej nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Ale czy unia 27 państw może sobie jeszcze pozwolić na odwlekanie przyjęcia nowego traktatu?

BROK: Nie, nie możemy już sobie na to pozwolić. Nowy traktat umożliwi wreszcie sprawne funkcjonowanie Unii poszerzonej niedawno o dwunastu nowych członków. Zmiana traktatu powinna była nastąpić właściwie przed ostatnim poszerzeniem. Poza tym musimy sprostać wielu innym wyzwaniom. W projekcie przygotowywanego traktatu pojawiły się nowe obszary, takie jak np. bezpieczeństwo energetyczne, które leży przecież także w interesie Polski. Bez nowego traktatu Bruksela nie będzie mogła nic w tej kwestii zrobić, bo nie ma kompetencji w tym obszarze.

DW: Czy wszystkie kwestie merytoryczne i formalne zostały już dopięte? Czy będzie coś renegocjowane?

BROK: Oczywiście, że może się jeszcze coś pojawić, w co wątpię, ale o wszystkim można dyskutować. Kwestie, które postulowała Polska, zostały już wyjaśnione, a projekt nowego traktatu zostanie sporządzony zgodnie z jasno sformułowanym przez szefów UE na ostatnim szczycie mandatem negocjacyjnym.

DW: Czy sądzi Pan, że istnieje możliwość, że nowy traktat może nie wejść w życie za sprawą Polski? Czy można odnieść takie wrażenie po poniedziałkowym posiedzeniu Rady ds. Ogólnych i Zewnętrznych w Brukseli ?

BROK: Nie odniosłem takiego wrażenia. Jestem przekonany, że Polsce zależy obecnie na sukcesie negocjacji i wejściu w życie nowego traktatu do roku 2009. Polski rząd postulował zmiany w tak zwanym mechanizmie z Joaniny, ale zrozumiał, że możliwość blokowania niektórych decyzji w Radzie UE przez dwa lat jest nierealna, i że istnieją inne, powszechnie stosowane unijne mechanizmy zawieszania decyzji. Dotychczas nie trwało to dłużej niż dwa do trzech miesięcy.

Zdjęcie: picture-alliance/ ZB

Unia to nie superpaństwo

DW: Jeden z polskich eurodeputowanych przytoczył ostatnio w europarlamencie kilka argumentów, które padają także z ust innych przeciwników eurokonstytucji. Mówił on o budowaniu superpaństwa, o stopniowej likwidacji funkcji politycznych struktur narodowych, o zagrożeniach dla dziedzictwa kulturowego poszczególnych narodów, i groźbie zaniku w perspektywie suwerennych państw i wolności. Co Pan na to?

BROK: To kompletne bzdury. Przecież każdy widzi, że tak nie jest. Państwa są i pozostaną dźwignią Unii Europejskiej. UE nie ma prawa wyznaczać sobie sama kompetencji. Państwa mogą w każdej chwili odebrać Brukseli przekazane jej kompetencje. Mamy przecież we Wspólnocie katalog kompetencji i to, co nie jest tam wyraźnie określone jako kompetencja unijna, pozostaje w gestii państw narodowych. Parlamenty narodowe nadal będą mogły nadzorować działania Unii i przestrzeganie przez nią zasad subsydiarności. Struktury państw narodowych nie mogą ulec zmianie, bo Unia Europejska nie narzuca państwom narodowym zasad organizacji wewnętrznej, na przykład form funkcjonowania na poziomach regionalnych czy powiatowych. A argument dotyczący zagrożenia wolności równie łatwo jest obalić patrząc na zawartość unijnej Karty Praw Podstawowych, która gwarantuje wszystkim Europejczykom prawo do wolności.

DW: Czy Polska jest obecnie kojarzona w Unii tylko z blokadami i zgłaszanymi nieustannie pretensjami?

BROK:W wielu obszarach Polska działa tak, jak każdy inny kraj. Czasami tylko odnoszę wrażenie, że niektórzy decydenci w Polsce postrzegają Unię Europejską jako wroga, a nie jako sensowny instrument integracji państw i narodów w Europie gwarantujący długotrwałe, pokojowe współistnienie. Sądzę, że ta podświadoma niechęć i strach znikną za parę lat bezpowrotnie. Społeczeństwo w Polsce jest mądrzejsze. Przecież 80 procent Polaków wyraziło aprobatę dla Unii, a 75 procent dla eurokonstytucji. Polskie społeczeństwo jest w czołówce rankingu nastrojów proeuropejskich zarówno w Unii jak i we własnym kraju.

Elmar Brok jako wieloletni przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych w PE aktywnie wspierał przystąpienie Polski do UEZdjęcie: Presse

O sile w UE decyduje umiejętność współpracy

DW: Czy styl polskiego rządu w polityce zagranicznej szkodzi pozycji Polski w UE?

BROK: Jeśli powszechne stanie się przekonanie, że nie sposób współpracować konstruktywnie z jakimś krajem, to wiadomo, że wpływy tego kraju słabną. Weto można stosować, ale nie jako jedyny instrument działania, bo nie jest to korzystne dla wetującego. Dotychczasowe doświadczenia w Unii dowodzą, że siły nabiera się w konstruktywnej współpracy z innymi.

DW: A co będzie, jeśli nie powiedzie się proces ratyfikacyjny nowego traktatu?

BROK: Uważam, że szanse na powodzenie ratyfikacji są bardzo dobre. Ale gdyby to się nie powiodło, to oznaczałoby, że przegapiliśmy ostatnią szansę na usprawnienie funkcjonowania Unii, na sprostanie wyzwaniom globalizacji, na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, na stworzenie struktur walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością, oraz na stworzenie systemu obrony i bezpieczeństwa w Europie. Dlatego należy się liczyć z tym, że kilka państw unijnych utworzy grupę, małą wspólnotę i wtedy dojdzie do wewnętrznego podziału w Unii Europejskiej, czemu musimy zapobiec. My, Niemcy, chcemy, aby wszystkie państwa członkowskie miały tę samą rangę i to same znacznie. Dlatego musimy zapobiec podziałowi Europy i jak najszybciej doprowadzić do wejścia w życie nowego traktatu.