1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Opel na zwolnionych obrotach. Maleje sprzedaż

4 sierpnia 2018

Opel wyszedł na prostą, ale sprzedaż samochodów tej marki maleje. Producent musi zwolnić tempo.

Zakłady Opla w Eisenach: wkrótce z taśmy zjedzie mniej samochodów
Zakłady Opla w Eisenach: wkrótce z taśmy zjedzie mniej samochodówZdjęcie: picture-alliance/dpa/M. Schutt

Kilka dni temu Opel budził podziw, prezentując swoje wyniki za pierwsze półrocze tego roku. Mało kto wierzył wcześniej, że niemieckiemu producentowi samochodów, który trafił pod skrzydła francuskiej grupy PSA, uda się w tak krótkim czasie wyjść na prostą. Maleje jednak sprzedaż samochodów marki Opel. Jak podaje dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w roku 2004 Opel sprzedawał w Niemczech 336 tys. nowych samochodów. W 2017 już tylko 244 tys., a zatem o 30 proc. mniej. W tym samym czasie udział Opla na rynku samochodów w Niemczech stopniał z 10,3 proc. do 7,1 procent. Trend ten utrzymywał się w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku – donosi frankfurcki dziennik. Od stycznia do lipca zarejestrowanych zostało w Niemczech 136 tys. samochodów marki Opel, czyli o 8 proc. mniej niż w tym samym czasie ubiegłego roku. Udział w rynku samochodów zmalał do 6,3 procent.

W Gliwicach tylko 25 aut na godzinę

Malejąca sprzedaż ma poważne skutki dla fabryk Opla w różnych krajach. W wielu zakładach Opel zwolnił obroty. W centrali w Ruesselsheim po wakacjach z taśmy zamiast 55 mają zjeżdżać tylko 42 samochody na godzinę. W Eisenach produkcja zostanie zmniejszona z 37 na 30 pojazdów. Produkcję zmniejszono już w Gliwicach, gdzie z taśmy zjeżdża obecnie tylko 25 (zamiast 40) aut na godzinę – informuje dziennik „Mainzer Allgemeine Zeitung“, powołując się na informacje od pracowników firmy. Koncern potwierdził, że regularnie dopasowuje plany produkcji do sytuacji na rynku, nie chciał jednak zdradzać szczegółów.

Zakłady Opla w GliwicachZdjęcie: picture-alliance/NurPhoto/B. Zawrzel

Przy zwolnionej produkcji na taśmie pracuje zwykle ta sama liczba pracowników. Opel może zatem zaoszczędzić tylko na materiale. Rosną natomiast koszty wyprodukowania jednego samochodu, a załoga obawia się o przyszłość swoich zakładów. Z kręgów pracowniczych dobiegają informacje, że radom zakładowym nie udało się przeforsować propozycji dotyczącej skoordynowanego rozłożenia przepracowanych nadgodzin.

Do 2023 bez zwolnień

PSA i Opel zobowiązały się nie zamykać żadnej z fabryk do 2023 roku. Zapewniły, że do tego czasu nie będzie masowych zwolnień. Uwolnione zostały także inwestycje, jak np. przestawienie fabryki w Eisenach na produkcję terenowego Grandland X, włącznie z wersją elektryczną.

Obawy budzi jednak plan znalezienia kupca dla dużej części centrum rozwoju w Ruesselsheim. Wtedy 4 tys. inżynierów musiałoby zmienić pracodawcę.

W pierwszej połowie 2018 r. po znacznych cięciach Opel po raz pierwszy od dłuższego czasu odnotował zysk operacyjny. PSA, która w 2017 r. kupiła Opla od General Motors, chce, by koncern sprzedawał swoje samochody za ceny pokrywające koszty produkcji. Dlatego firma wycofuje się częściowo z niektórych kanałów dystrybucji, jak np. obwarowanej wielkimi rabatami sprzedaży aut firmom wynajmującym samochody. Opel ma też produkować mniej samochodów „na zapas”, które potem trafiają na rynek po obniżonych cenach.

dpa/dom