„Opresyjna normalność”. Prasa po zbrodni w Aschaffenburgu
24 stycznia 2025
Po śmiertelnym ataku w Aschaffenburgu, po którym nie żyje dziecko i przechodzień, a podejrzany to migrant z Afganistanu, prasa pisze o nieudanej polityce migracyjnej. A także o konieczności wdrożenia skutecznych procedur deportacyjnych.
Migracja, „którą państwo potrafi kontrolować”
„Państwo stanie się ponownie panem własnego domu jednak tylko wtedy, gdy dopuści tylko taką migrację, którą we wszystkich obszarach i na wszystkich poziomach potrafi kontrolować” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
„Jeśli rządy i wspierające je koalicje nie zechcą lub nie zdołają drastycznie ograniczyć napływu ludności i w 'dobrym stylu' przeprowadzić długo obiecywane, ale wciąż niezrealizowane deportacje, jeszcze bardziej wzmocni to te siły polityczne, które całkiem otwarcie dążą do radykalnych celów, i to nie tylko w polityce zagranicznej” – czytamy.
„Jak i kiedy siły demokratyczne poradzą sobie z kluczowymi problemami związanymi z niekontrolowaną migracją, w dużej mierze zadecyduje o tym, czy również Niemcy dołączą do innych krajów maszerujących już w stronę autorytaryzmu”.
„Ataki opresyjną normalnością”
„Solingen, Mannheim, Magdeburg, Aschaffenburg: śmiertelne ataki dokonywane przez mężczyzn ze świata muzułmańskiego, którzy byli chronieni przez nasz kraj, już dawno stały się opresyjną normalnością, jak i potwierdzeniem rażącej porażki władz. Gdyby politycy, przede wszystkim kanclerz, z takim samym zapałem jak ostatnio nad wrzaskliwym Trumpem, pracowali nad sytuacją w zakresie bezpieczeństwa, Niemcy byłyby dziś w lepszym położeniu. Odrobina 'Germany first” by nie zaszkodziła' – ocenia „Münchner Merkur”.
„Wiele zostało powiedziane ws. deportacji do Afganistanu lub Syrii, ale zwłaszcza Zieloni i SPD zawsze przedstawiali nowe powody, dla których to wtedy nie przeszło. A na końcu znowu płaczą rodziny ofiar, podczas gdy moralnie naładowani niemieccy politycy, którzy radami chcą się dzielić z całym światem, robią z siebie na arenie międzynarodowej pośmiewisko” – pisze gazeta z Monachium.
„Przyznanie się do porażki”
„Wielu może teraz zadać sobie pytanie: co tak naprawdę się dzieje w polityce azylowej. że ludzie, którzy od dawna mieli obowiązek opuszczenia kraju, nadal mieszkają w Niemczech? Za to niedociągnięcie można winić kanclerza Olafa Scholza. Jego zapowiedź z 2023 r. 'wreszcie na dużą skalę' wdrożenia deportacji okazała się w dużej mierze pustą obietnicą. Prawo optymistycznie nazwane przez koalicję 'Ustawą o usprawnieniu repatriacji' przyniósło jedynie marginalną poprawę” – pisze dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”.
„Nagła aktywność kanclerza, który wykazuje teraz niezwykły zapał ws. Aschaffenburga, zapowiada szybkie wyjaśnienie sprawy, chce 'wyciągnąć niezbędne wnioski' i nawet wzywa szefów organów bezpieczeństwa do urzędu kanclerskiego, jest równoznaczne z przyznaniem się do porażki. Scholz pozwolił na zaniedbanie polityki migracyjej. (…) Ostatecznie do dziś jest winny obywatelom odpowiedź na to pytanie, jak chce opanować to społeczne wyzwanie” – czytamy.
(DPA/mar)
Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!