1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Optymizm na indeksie

21 grudnia 2010

Najnowszy indeks Ifo z 17 grudnia osiągnął najwyższy pułap od dwudziestu lat. Publikowany przez monachijski Instytut Badań nad Gospodarką wskaźnik nastrojów biznesowych osiągnął poziom aż 109,9 pkt.

Prezes instytutu Ifo, Hans-Werner Sinn, jest optymistąZdjęcie: AP

Indeks Ifo, uchodzący - nie bez racji - za najważniejszy niemiecki barometr optymizmu wśród menadżerów, rósł nieprzerwanie od siedmiu miesięcy. W listopadzie osiągnął poziom 109,3 pkt., a w grudniu 109,9 pkt.


Wiarygodny wskaźnik

Indeks Ifo ustalany jest w oparciu o wyniki sondażu monachijskiego Instytutu Badań nad Gospodarką, przeprowadzanego w grupie około siedmu tysięcy przedsiębiorstw ze wszystkich działów niemieckiej gospodarki narodowej.O ile wartości Ifo w granicach 85 punków wskazują na spadek produkcji, o tyle obecne dowodzą utrzymującego się boomu w gospodarce i optymizmu wśród przedsiębiorców, który ociera się o euforię.

Najnowszy, rekordowy indeks nastroju w biznesie w Niemczech z 17 grudnia bieżącego roku

"Prze cały, bieżący rok wskaźnik nastrojów biznesowych w Niemczech stale wzrastał" - mówi prezes Instytutu i znany ekonomista Hans-Werner Sinn. "Główną przyczyną ożywienia gospodarczego w kraju jest wzrost eksportu, który pociągnął za sobą wzrost inwestycji". W ostatnim czasie obserwujemy także ożywienie popytu na rynku wewnętrznym, co wskazuje na poprawę optymizmu wśród konsumentów".

W rezultacie prezes Instytutu Badań nad Gospodarką nie waha się mówić o "cudownym boomie", jakiego Niemcy nie przeżyły dotąd od zjednoczenia. Poprawa nastrojów wśród przedsiębiorców cieszy tym bardziej, że "reszta Europa wciąż tkwi w kryzysie" - dodaje.


Na zakupy!

Optymizm menadżerów najwyraźniej udzielił się także konsumentom, którzy nie bacząc na zimową pogodę tłumnie ruszyli na zakupy. Niemiecki handel detaliczny stwierdza wzrost liczby kupujących nie notowany od boomu sprzed dwudziestu lat, wywołanego - nawiasem mówiąc krótkotrwałą - euforią po zjednoczeniu kraju.

W gorącym, przedświątecznym okresie sklepy w całych Niemczech notują rekordowy napływ kupującychZdjęcie: AP

Dobre nastroje panują także w handlu hurtowym oraz w usługach. Nieco gorsze w przemyśle, który obawia się załamania koniunktury, a zwłaszcza w budownictwie. Firmy produkujące na eksport liczą na utrzymanie się popytu na ich wyroby i planują zatrudnienie dodatkowego personelu.


A co z euro?

Choć część ekonomistów zapowiada bliski koniec euro, niemieccy analitycy nie tracą pogody ducha. "Przemysł Republiki Federalnej nie odbiera kryzysu zadłużenia jako bezpośredniego zagrożenia, bo najbardziej nim dotknięte kraje - Irlandia i Grecja - nie odgrywają dlań większej roli jako rynki zbytu" - wyjaśnia ekonomista DekaBanku we Frankfurcie nad Menem, Andreas Scheuerle.

Bardziej powściągliwy w ocenach jest jego kolega z Helababanku, zajmującego się głównie obrotem nieruchomościami, Ralf Umlauf. W jego przekonaniu obecne, szybkie tempo wzrostu gospodarczego stanowi reakcję na kryzys i prędzej czy później musi ulec spowolnieniu.

Na razie jednak wciąż mamy do czynienia z przyspieszeniem. W trzecim kwartale bieżącego roku niemiecki PKB wzrósł o 0,7 procent, był więc niemal dwa razy wyższy niż w całej strefie euro, która osiągnęła wzrost rzędu 0,4 procent. Jeśli w ostatnim kwartale 2010 to tempo się utrzyma, w kończącym się roku niemiecka gospodarka osiągnie znakomity wskaźnik wzrostu PKB w wysokości 3,4 procent. Prognozy na rok przyszły zapowiadają 1,8 procent. Też nieźle!

Insa Wrede / Andrzej Pawlak

red. odp.: Magdalena Szaniawska-Schwabe