1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemieccy posłowie wybierają się do bazy w Incirlik

Andrzej Pawlak3 września 2016

Choć rząd RFN temu oficjalnie zaprzecza, rezolucja Bundestagu ws. rzezi Ormian straciła na znaczeniu. Z uwagi na kryzys migracyjny Ankara jest dziś zbyt ważna dla Berlina, żeby ryzykować z nią otwarty konflikt.

Türkei Bundeswehr Luftwaffenstützpunkt Incirlik
Tornado niemieckiej Luftwaffe szykuje się do startu z bazy NATO IncirlikZdjęcie: Bundeswehr/Falk Bärwald/dpa

Po dyplomatycznych zabiegach na rzecz odprężenia w stosunkach z Turcją ze strony rządu w Berlinie, posłowie do Bundestagu podejmą w październiku nową próbę odwiedzenia niemieckich żołnierzy stacjonujących w bazie lotniczej NATO Incirlik na południu Turcji. Do bazy ma udać się grupa posłów zajmujących się polityką bezpieczeństwa. Jak zapowiedział rzecznik ds. polityki bezpieczeństwa frakcji SPD w Bundestagu Rainer Arnold, posłowie chcą lecieć do Turcji 4 października.

Baza Incirlik ma duże znaczenie strategiczne, co widać na tej mapce

Strona turecka nie dopuszcza niemieckich parlamentarzystów do bazy Incirlik od początku czerwca, po przyjęciu przez Bundestag rezolucji potępiającej masakrę Ormian w Imperium Osmańskim przed stu laty jako ludobójstwo. W bazie Incirlik przebywa grupa żołnierzy Bundeswehry obsługujących samoloty Tornado w wersji rozpoznawczej oraz samolot-cysternę Luftwaffe. Niemieckie samoloty biorą udział w akcji Globalnej Koalicji do walki z tzw. Państwem Islamskim "Inherent Resolve" (ang. "Nieodzowna determinacja") w Syrii. Ich misja kończy się w grudniu tego roku.

Kłopotliwy dwugłos

W piątek (2.09.2016) rząd w Berlinie podkreślił, że nie dystansuje się od rezolucji parlamentu, zwracając równocześnie uwagę, że nie ma ona "wiążącej mocy prawnej". Oświadczenie tej treści złożył rzecznik prasowy rządu Steffen Seibert, a później w niemal tej samej formie powiedziała to kanclerz Angela Merkel. Niemieccy obserwatorzy polityczni przypuszczają, że treść obu wypowiedzi była wcześniej konsultowana i uzgodniona ze stroną turecką, żeby uniknąć w ten sposób ewentualnych szkód politycznych w Niemczech z jednej, i uzyskać możliwie daleko idącą zbieżność stanowisk z rządem w Ankarze w tej sprawie z drugiej strony.

Ambasada Turcji w Berlinie powitała z zadowoleniem stanowisko rządu Niemiec ws. rezolucji Bundestagu. - Ogólnie rzecz biorąc oceniamy je raczej pozytywnie - oświadczył rzecznik prasowy ambasady Refik Sogukoglu w wywiadzie dla Funke-Mediengruppe. Podkreślił przy tym dwa fragmenty wypowiedzi Seiberta: - W jego oświadczeniu doceniamy to, że przyznał, iż decyzję o tym, co należy uznać za ludobójstwo, podejmuje sąd a nie parlament, a ponadto zgadzamy się z jego oceną, że rząd Niemiec nie musi być zawsze tego samego zdania co Bundestag - powiedział Sogukoglo.

"Na nic te wygibasy"

Znany polityk partii Zielonych Jürgen Trittin zarzucił rządowi błędy w jego polityce wobec Turcji. W wywiadzie dla "Neue Osnabruecker Zeitung" powiedział, że "Turcja jest trudnym partnerem", z czego rząd musi sobie stale zdawać sprawę, i że zarówno w kryzysie migracyjnym, jak i w konflikcie w Syrii, jest ona "w większym stopniu częścią obu tych problemów niż elementem sprzyjającym ich rozwiązaniu". - Nie pomogą tu żadne słowne wygibasy - podkreślił Trittin.

Krytyczne słowa napłynęły tekże z szeregów CDU/CSU. Polityk bawarskiej CSU Manfred Weber, przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim, zażądał od rządu w Berlinie "jasności i uczciwości" w stosunkach z Turcją. W wywiadzie dla "Passauer Neuen Presse" Weber uznał rzeź Ormian za ludobójstwo. - Należy to powiedzieć jasno i wyraźnie tureckim przywódcom i nie wolno teraz od tego odchodzić, ponieważ stanowiłoby to całkowicie fałszywy sygnał - podkreślił Weber.

afp, dpa, rtr / Andrzej Pawlak

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej