Palantir: czy i dlaczego Niemcy odrzucą oprogramowanie z USA
16 maja 2026
Opinie na temat programu Palantir od dawna są podzielone. W oczach jego zwolenników i przeciwników to oprogramowanie analityczne amerykańskiej spółki giełdowej jest albo cudowną bronią, albo dziełem szatana. W tym kontekście poruszenie budzą nowe informacje „Süddeutsche Zeitung” oraz rozgłośni NDR i WDR. Według nich niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) podjął decyzję na niekorzyść Palantira, choć oficjalnie nie ma w tej sprawie ani potwierdzenia, ani zaprzeczenia.
Media ustaliły, że niemiecki wywiad kupił produkt od francuskiej firmy ChapsVision. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tego faktu – ani od firmy Palantir Technologies, ani od BfV. Rzecznik niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych powiedział DW jedynie, że BfV z zasady nie komentuje ustaleń ani działań wywiadowczych.
Powód? „Może to być kwestia bezpieczeństwa; pozwoliłoby to na wyciągnięcie wniosków na temat metod pracy BfV”. Wybór oprogramowania jest kwestią otwartą. „Nie ma nacisku na konkretnego producenta”.
Oprogramowanie dla służb i walki z terroryzmem
Ktokolwiek wygra kontrakt, decydujące będą możliwości narzędzi analitycznych. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji potrzebuje wydajnych programów dla kontrwywiadu i walki z terroryzmem, a także do monitorowania wszelkich form ekstremizmu politycznego i religijnego.
W związku z tym BfV, jak powiedział jego prezes Sinan Selen, chce rozszerzyć swój „zestaw narzędzi”. Naciskają na to również inne agencje bezpieczeństwa, w szczególności Federalna Służba Wywiadowcza (BND), odpowiedzialna za wywiad zagraniczny, oraz Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA).
Rząd Niemiec planuje zmianę prawa
Aby rozszerzyć możliwości techniczne i uprawnienia operacyjne służb, konieczne są szerokie reformy legislacyjne. Rząd Niemiec od dłuższego czasu pracuje nad projektami, które mają zostać przedłożone parlamentowi. Ostateczny głos w tej sprawie mają posłowie.
Do kontrowersyjnych aspektów należy wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) i oprogramowania do rozpoznawania twarzy. Lewicowa część opozycji zasadniczo odrzuca takie plany. – Każdy, kto zamienia Palantir na ChapsVision, wprowadza w błąd co do charakteru produktu – skrytykowała te plany w rozmowie z DW rzeczniczka partii Lewica ds. polityki wewnętrznej Clara Bünger.
Lewica poszerzaniem władzy służb
– Prawdziwym problemem nie jest pochodzenie oprogramowania, ale jego logika: automatyczne łączenie i stratyfikacja ogromnych zbiorów danych przez agencję wywiadowczą – uważa polityczka. Powołując się na orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, Clara Bünger domaga się jasnych regulacji prawnych z rygorystycznymi ograniczeniami i skutecznym nadzorem nad służbami: – W przeciwnym razie prawa podstawowe będą naruszone.
Jak przestrzega, to, co dziś jest sprzedawane jako „suwerenność cyfrowa”, jutro może być narzędziem sił autorytarnych.
Skuteczna skarga konstytucyjna
Towarzystwo na rzecz Praw Obywatelskich (GFF) wielokrotnie wnosiło pozwy przeciwko nieograniczonemu korzystaniu z Palantiru przez niemieckie służby bezpieczeństwa. Jego skarga do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o policji w landzie Hesja została rozpatrzona pozytywnie w 2023 roku. Nieograniczona i zautomatyzowana analiza danych przez służby została uznana za niezgodną z prawem.
Chociaż heska ustawa została później znowelizowana, GFF uważa te zmiany za niewystarczające. W związku z tym w 2024 r. złożyła kolejną skargę konstytucyjną, a w następnym roku – następną, tym razem przeciwko Bawarii. Federalny Trybunał Konstytucyjny jeszcze nie wydał orzeczenia w tych sprawach.
Krytyka braku transparencji
Franziska Görlitz koordynuje te postępowania po stronie GFF. Popiera – niepotwierdzoną wciąż – decyzję Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji o rezygnacji z korzystania z Palantira. W rozmowie z DW prawniczka z zadowoleniem przyjęła fakt, że niemieckie władze biorą pod uwagę kwestię suwerenności cyfrowej i analizują potencjalne produkty programowe pod tym właśnie kątem.
To samo dotyczy jednak wszystkich producentów – podkreśla Görlitz. – Te narzędzia to czarne skrzynki. Nie wiemy, jak dochodzą do swoich wyników. Nie mamy pojęcia, co potrafią. Jak głęboko naruszają prawa podstawowe?
Obawa przed wykluczeniem z demonstracji?
– Niezależnie od dostawcy oprogramowania, analiza danych stanowi poważne naruszenie praw podstawowych – wyjaśnia ekspert GFF. Dane mogą generować nową wiedzę: poprzez tworzenie profili osobowości lub ocenę określonych sytuacji za pomocą sztucznej inteligencji. – To poważne ryzyko, ponieważ ludzie mogą stać się celem ataków ze strony władz przez błędy lub dyskryminację – dodaje ekspertka.
Jak ostrzega, narzędzia analityczne mogą również działać zastraszająco. – Mogą prowadzić do zmiany w zachowaniu ludzi, którzy będą się obawiać wylądowania w bazach danych. Może to oznaczać rezygnację z udziału w konkretnej demonstracji. Lub unikanie kontaktu z konkretnymi osobami, jeśli jest obawa, że np. mogą być inwigilowane przez służby wywiadowcze.
Prezes Palantiru zdziwiony krytyką
Amerykańska firma Palantir, której produkt spotkał się z taką krytyką, uważnie przygląda się debacie w Niemczech. Jej prezes Alex Karp w rozmowie z dziennikiem „Bild” wyraził zdziwienie taką mieszanką powściągliwości i odmowy. Powiedział, że nie rozumie, dlaczego ludzie uważają, że mogą sobie pozwolić na rezygnację z wiedzy i doświadczenia jego firmy. Jego zdaniem krytyka ta brzmi „jakby mowa była o czarach”.
Krytycy, tacy jak holenderski politolog Cas Mudde, oskarżają Palantira o dążenie do technofaszyzmu. Opierają się na książce Karpa „The Technological Republic”. Mudde uważa ją za manifest wzywający do świata kontrolowanego przez firmy inwigilujące, z autorytarnymi Stanami Zjednoczonymi na czele. Dlatego w serwisie LinkedIn zaapelował do Europy o zaprzestanie wszelkiej współpracy z Palantirem.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.