1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Pandemia zimą. W Niemczech rośnie niepokój

28 listopada 2021

W Niemczech rośnie podwójna obawa: czy rosnąca liczba infekcji oraz nowy wariant koronawirusa spowodują ciężki przebieg pandemii w zimie?

Mutacja koronawirusa w Niemczech
Czy pandmeia zimą będzie groźniejsza?Zdjęcie: Sebastian Kahnert/dpa/picture alliance

Z uwagi na zaostrzenie się sytuacji pandemicznej w Niemczech rozbrzmiewają apele o wprowadzenie dodatkowych restrykcji w walce z koronawirusem.

Miasta i gminy zaniepokojone

Przewodniczący Niemieckiego Związku Miast i Gmin Gerd Landsberg powiedział w wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA): „Nasz system ochrony zdrowia dochodzi do granicy wydolności, liczba osób zakażonych koronawirusem nieprzerwanie wzrasta”. Jego zdaniem „pełne trybuny na stadionach i tysiące widzów na imprezach kulturalnych dają całkowicie fałszywy obraz sytuacji”. Dotychczasowe działania podjęte przez władze federalne i landowe w oczywisty sposób okazały się niewystarczające dla skutecznego zwalczania pandemii” – podkreślił Gerd Landsberg.

„W niektórych regionach kraju, gdzie liczba osób zarażonych jest nadzwyczaj wysoka, nie obejdzie się bez wprowadzenia lockdownu” – stwierdził dalej. „Po odwołaniu epidemicznego stanu wyjątkowego brakuje nam jednak koniecznej podstawy prawnej” – powiedział.

W jego przekonaniu przyszła koalicja rządowa sygnalizacji świetlnej, złożona z SPD, Zielonych i FDP, jeszcze przed Bożym Narodzeniem powinna w Bundestagu ponownie ogłosić w kraju stan klęski epidemicznej, ponieważ jego zniesienie 25 listopada okazało się przedwczesne. W ten sposób także stworzono by podstawę prawną dalszych posunięć w walce z pandemią.

Także Sejmik Miast Niemieckich (DST) uważa za konieczne zaostrzenie przepisów w walce z pandemią COVID-19. „Jeśli sytuacja zacznie jeszcze bardziej wymykać się spod kontroli, będziemy zmuszeni wprowadzić ponownie ograniczenie kontaktów społecznych” – powiedział jego przewodniczący w wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej.

„Musimy ponownie zdławić pandemię. Nie możemy czekać aż OIOM-y w całym kraju zostaną przepełnione pacjentami. Liczy się każdy dzień” – podkreślił Markus Lewe.

Ekspert partii SPD ds. ochrony zdrowia Karl Lauterbach ostrzega przed „wielkim problemem”Zdjęcie: Stefanie Loos/REUTERS

WHO: Nowy wariant koronawirusa jest „niepokojący”

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała w piątek (26.11.2021) nowy wariant koronawirusa B.1.1.529 za „niepokojący”. Eksperci obawiają się, że wiele (około 50) mutacji tego wariantu, któremu nadano nazwę Omikron, może sprawić, że będzie się on szybciej rozprzestrzeniał, a dotychczasowe szczepionki przeciwko COVID-19 okażą się mało skuteczne. Mając to na uwadze, rząd Niemiec uznał od niedzieli (28.11.2021) Republikę Południowej Afryki, Namibię, Zimbabwe, Botswanę, Mozambik, Eswatini, Malawi i Lesotho za obszar występowania wariantów koronawirusa, o czym poinformował Instytut Roberta Kocha (RKI) w Berlinie. Oznacza to, że linie lotnicze mogą przewozić stamtąd do Niemiec tylko obywateli RFN albo osoby posiadające prawo pobytu w Niemczech. Nie jest to równoznaczne z zakazem lotów do tych państw. Osoby przybywające z nich do Niemiec muszą udać się na dwutygodniową kwarantannę. Dotyczy to także zaszczepionych na koronawirusa i ozdrowieńców.

Przewodniczący Światowego Stowarzyszenia Lekarzy (WMA) ostrzegł przed pojawieniem się jeszcze groźniejszych wariantów koronawirusa. „Moją wielką troską jest to, że możemy mieć do czynienia z wariantami, które będą tak zaraźliwe jak Delta i tak groźne jak wirus Ebola” – powiedział Frank Ulrich Montgomery w wywiadzie dla dzienników wydawanych przez grupę medialną Funke. „Nowy, południowoafrykański wariant Omikron jest dowodem na to, że nie należy dawać wirusom szansy na powstawanie ich kolejnych mutacji” – podkreślił.

Ekspert partii SPD ds. ochrony zdrowia Karl Lauterbach powiedział w pierwszym programie niemieckiej telewizji publicznej ARD, że jeśli te nowe, niezwykle groźne warianty koronawirusa przedostaną się do Niemiec, będziemy mieli „wielki problem”. Nie ma bowiem – jak dodał – „nic gorszego niż pojawienie się nowego wariantu wirusa podczas trwającej już kolejnej fali pandemii”.

Karl Lauterbach podkreślił, że nowe warianty mogą być w równym stopniu groźne dla osób zaszczepionych i niezaszczepionych. Dlatego – jak stwierdził dalej – „musimy wprowadzić ograniczenia w podróżowaniu i liczy się tu naprawdę każdy dzień, który trzeba wykorzystać przed ich pojawieniem się u nas”.

Incydencja ponownie rekordowo wysoka

Siedmiodniowy wskaźnik incydencji stale wzrasta i uzyskał nowy, rekordowy poziom. Instytut Roberta Kocha poinformował dziś (niedziela, 28.11.2021), że wynosi on obecnie 446,7. W piątek wynosił jeszcze 438, a przed tygodniem 362,2. 

Niemiecki handel detaliczny z tego względu opowiada się za wprowadzeniem powszechnego obowiązku szczepień. W liście skierowanym przez Niemiecki Związek Handlu Detalicznego (HDE) na ręce kanclerz Angeli Merkel jego autorzy stwierdzają, że „nakazem chwili jest szybkie wprowadzenie zgodnego z konstytucją powszechnego obowiązku szczepień, z jasno określonymi wyjątkami od tej zasady”.

Czy niemiecki system federalny utrudnia walkę z COVID-19?

01:20

This browser does not support the video element.

Najważniejszym celem jest w tej chwili zwiększenie odsetka osób w pełni zaszczepionych i konsekwentne prowadzenie akcji szczepień odświeżających, stwierdza HDE, jednocześnie zwracając uwagę, że uzyskany do tej pory odsetek osób zaszczepionych jest zbyt niski, żeby mógł skutecznie wyhamować czwartą falę pandemii.

HDE od miesięcy apeluje do klientów, żeby się szczepili, ale do tej pory nie optował za wprowadzeniem obowiązku szczepień w całym kraju. Wiele branż niemieckiego handlu detalicznego silnie ucierpiało wskutek zamknięcia części sklepów podczas lockdownu.

Drastyczny brak personelu pielęgnacyjnego

W tej chwili w Niemczech brakuje przynajmniej 35 tys. wykwalifikowanych pracowników w branży pielęgnacyjnej. Wynika to z nowych obliczeń Centrum Kompetencyjnego Zabezpieczenia Fachowców (Kofa), działającego przy Instytucie Gospodarki Niemieckiej, przeprowadzonych na zlecenie Ministerstwa Gospodarki. Wyniki tych obliczeń podano do wiadomości redakcji dziennika „Welt am Sonntag”, która je opublikowała.

„W żadnym innym zawodzie braki kadrowe nie są tak dotkliwe, jak w przypadku fachowców do pielęgnacji osób chorych i starych” – powiedziała Susanne Seyda, analityczka w centrum Kofa. Co gorsza, ten problem stale narasta. Od 2011 roku liczba wolnych etatów w tej branży zwiększyła się o niespełna 40 procent, co oznacza, że faktyczne braki personelu mogą być jeszcze większe.

(DPA, RTR, AFP, KNA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>