PE za ochroną rolników. Kto zarobi na umowie UE-Mercosur?
10 lutego 2026
Parlament Europejski przyjął klauzule ochronne zabezpieczające unijne rolnictwo przed potencjalnymi niekorzystnymi skutkami liberalizacji handlu ze Wspólnym Rynkiem Południa, czyli krajami Ameryki Południowej zrzeszonymi w organizacji Mercosur.
Jakie zabezpieczenia przyjął Parlament?
Nowe rozporządzenie określa, w jaki sposób Unia Europejska będzie mogła tymczasowo zawiesić udogodnienia celne dotyczące importu produktów rolnych z Ameryki Południowej – jeśli wzrost tego importu będzie miał negatywne następstwa dla unijnych rolników. „Za” zagłosowało” 483 europosłów, przeciw – 102, a 67 wstrzymało się od głosu. Teraz musi je zaakceptować Rada, a następnie rozporządzenie zostanie opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE.
PE uchwalił m.in. gwarancje dla takich produktów jak wołowina i drób oraz ścisłe progi uruchamiania środków ochronnych. Komisja Europejska będzie zaś musiała monitorować rynek i składać co sześć miesięcy sprawozdania. A gdyby import z Mercosuru m.in. drobiu, wołowiny, jaj, owoców cytrusowych i cukru wzrósł o 5 proc. względem średniej z trzech lat (KE proponowała 10 proc.), a równocześnie ceny importu byłyby o 5 procent niższe od odpowiedniej ceny krajowej – KE będzie musiała rozpocząć dochodzenie ws. zastosowania środków ochronnych.
Polski europoseł: Niemieckie firmy zarobią, ale czyim kosztem?
– To dzięki presji polskiego rządu i naszej delegacji w PE klauzule, które zaproponowała Komisja, zostały zaostrzone tak, aby chroniły rolników. KE została dziś zobligowana, żeby nie zamykać możliwości ich zmiany, gdyby okazały się niewystarczające – mówi DW Krzysztof Hetman.
Dopytywany, czy i kiedy polska delegacja do Europejskiej Partii Ludowej – największej frakcji w PE – będzie usatysfakcjonowana poziomem zabezpieczeń dla rolnictwa, zaznacza, że głos "za" byłby możliwy tylko wtedy, kiedy warunki będą „uczciwe i sprawiedliwe".
– Każdy człowiek rozumiejący geopolitykę zdaje sobie sprawę, że UE musi nawiązywać współpracę z innymi rynkami, ale nie można składać na ołtarzu żadnej branży, bo to nie są tylko rolnicy – podkreśla w rozmowie z DW Hetman.
Wymienia m.in. branżę chemiczną i ryzyko przepływu przez Mercosur tańszych produktów rosyjskich i chińskich, a nawet branżę auto-moto, którą przestrzega przed obecną już na rynku Mercosuru tańszą od europejskiej produkcją chińską.
Jego zdaniem istnieje też ryzyko, że europejskie firmy samochodowe będą wyprowadzać produkcję z krajów UE – takich jak jak Polska, Słowacja, Czechy czy Węgry – do Mercosuru.
– Niemiecki wyborca nie wybaczyłby niemieckiemu rządowi przeniesienia fabryki z Niemiec do Mercosuru. Ale nie wiem, czy z taką samą determinacją będzie dbał o fabryki, które są poza granicami Niemiec. W Mercosurze obniżamy koszty pracy, nie mamy żadnych obciążeń środowiskowych, produkujemy taniej, podejmujemy konkurencję z chińskimi koncernami i jednocześnie możemy te samochody przywieźć tutaj do Europy. Proste? Proste. Koncerny niemieckie zarobią. Pytanie, czyim kosztem? – zaznacza Krzysztof Hetman.
Zwolennicy Mercosuru: Czas wdrożyć ten deal
– To najsilniejsze zabezpieczenia w europejskich umowach handlowych. Mając je, możemy działać dalej z umową UE-Mercosur, bo rolnicy są chronieni, a firmy odniosą zyski– mówi DW Jörgen Warborn, rzecznik frakcji EPL ds. handlu międzynarodowego. Zapytany o potencjalne ryzyko dla sektora motoryzacyjnego lub producentów z UE przenoszących swoje fabryki do krajów Mercosuru, szwedzki europoseł nie zgadza się z tymi argumentami.
– Moim zdaniem sektor motoryzacyjny jest jednym z tych, które faktycznie odniosą ogromne korzyści, podobnie jak np. sektor farmaceutyczny. W czasach, gdy rynek amerykański coraz bardziej się zamyka, potrzebujemy więcej handlu i musimy otwierać nowe rynki – podkreśla, dodając, że „bardzo cieszy się” z faktu, iż od czasu wyboru Donalda Trumpa UE zawarła umowy z Meksykiem, Indiami i Indonezją, a teraz z Mercosurem.
– Dzięki tej umowie europejskie, szwedzkie czy polskie firmy dostaną dostęp do rynku, który wcześniej wprowadził bardzo wysokie cła na produkty z UE – i do rynku, na którym faktycznie jest wzrost. Europa jako całość zostaje zaś w tyle, jeśli chodzi o wzrost – dodaje.
Według Warborna wymaganie od krajów Mercosuru identycznych standardów jak w UE skutkowałoby „całkowitym brakiem handlu”.
– Trzeba zrozumieć, że rolnicy z Mercosuru mają inny klimat, inne gleby, więc oczywiście stosują inne zasady. Gdybyśmy narzucili im dokładnie takie same zasady jak w Europie, oznaczałoby to, że i oni zażądaliby od nas takich samych zasad, jakie oni mają – argumentuje.
Rolnicy będą chronieni, jeśli umowa roboczo wejdzie w życie
Gabriel Mato, europoseł-sprawozdawca ds. Mercosur, pilotujący proces legislacyjny tej umowy w PE, nie jest pewien w rozmowie z DW, czy Komisja Europejska zdecyduje się na prowizoryczne wdrożenie dealu z Ameryką Południową.
Wskazuje jednak, że KE może to zrobić, gdy chociaż jeden kraj Mercosur zakończy proces ratyfikacji. W takim przypadku poszczególne kraje UE nie będą mogły się temu sprzeciwić, ponieważ Rada, przyjąwszy umowę, dała Komisji mandat do jej prowizorycznego stosowania.
Pytany niedawno o tę kwestię w Dublinie unijny komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen, cytowany przez „The Irish Times”, potwierdził, że ta opcja nie jest zamknięta, ale decyzja nie została jeszcze podjęta. Jego zdaniem „mandat od Rady jest bardzo wyraźny – Komisja ma prawo ruszyć z prowizoryczną implementacją umowy”.
I Hetman i Mato podkreślają, że dzięki dzisiejszemu głosowaniu rolnicy w takim przypadku będą od razu chronieni klauzulami. Hiszpański poseł wskazuje, że hipotetyczny czas tymczasowej implementacji może być długi – ze względu na odesłanie przez PE całego dealu do Trybunału Sprawiedliwości UE, po to, by sprawdzić, czy jego treść jest zgodna z unijnym prawem. Procedura w TSUE może potrwać półtora roku, a może dłużej.
– Czyli – w przypadku prowizorycznej implementacji – mamy czas, żeby ocenić jej skutki dla europejskich rolników – podkreśla poseł Mato.
Co dalej z umową UE-Mercosur?
Jörgen Warborn zwraca uwagę, że skierowanie umowy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przez Parlament w praktyce otworzyło Komisji drogę do tymczasowego wdrożenia umowy.
– Traktaty dają taką możliwość i jako rzecznik EPP uważam, że powinni to zrobić – mówi. Odnosząc się do ryzyka zmniejszenia szans na uzyskanie wyraźnej większości dla ratyfikacji w PE, Warborn odpowiada, że dobrobyt obywateli i przedsiębiorstw ma pierwszeństwo przed grą o władzę między instytucjami UE. – Dlatego wzywam, i EPP wzywa, do tymczasowego stosowania umowy z Mercosurem.
Niemiecki socjaldemokrata Bernd Lange, szef komisji handlu zagranicznego PE, w przesłanym DW komentarzu przestrzega z kolei zarówno przed pochopnym forsowaniem przez KE prowizorycznej implementacji umowy bez jasnego sygnału akceptacji od Parlamentu, jak i przed próbami zmian przez europosłów tego, co udało się osiągnąć w dialogu trójstronnym między PE, Radą a Komisją.
Jego zdaniem przegłosowane przez PE klauzule ochronne nie były konieczne, bo w samej umowie wynegocjowano bardzo zrównoważone kontyngenty taryfowe, ale zabezpieczyły one rolników, zaś „najlepszy możliwy deal” leży obecnie na stole i nieprzyjęcie go byłoby „ogromną porażką”, na którą Unii nie stać.