Piłkarski mundial w USA: czy Europa zainicjuje bojkot?
25 stycznia 2026
W związku z napiętymi stosunkami między Europą a Stanami Zjednoczonymi zaczynają pojawiać się apele o bojkot piłkarskich Mistrzostw Świata 2026, które odbędą się w krajach Ameryki Północnej, w większości w USA.
Politycy, kibice i działacze piłkarscy uważają, że działania administracji Donalda Trumpa – szczególnie w odniesieniu do Grenlandii – sprawiają, że udział w turnieju jest problematyczny.
I chociaż Trump powiedział w środę w swoim przemówieniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, że nie użyje siły, aby zaanektować Grenlandię, to chwilę przed tym stwierdził: „Prawdopodobnie nie uzyskamy nic, chyba że zdecyduję się użyć nieproporcjonalnej siły i przemocy, co sprawi, że, szczerze mówiąc, nic nie będzie w stanie nas powstrzymać”.
Biorąc pod uwagę historię oświadczeń prezydenta Stanów Zjednoczonych, który wielokrotnie zmieniał zdanie w różnych kwestiach, rządy europejskie muszą być przygotowane na wszelkie ewentualności, pomimo późniejszej informacji o uzgodnieniu ram porozumienia z NATO w sprawie Grenlandii. To samo dotyczy ich federacji piłkarskich.
Mogens Jensen, rzecznik duńskich socjaldemokratów ds. kultury, mediów i sportu, powiedział DW, że Dania – której Grenlandia jest półautonomicznym terytorium – nie wzywa jeszcze do bojkotu.
– Moja partia i ja osobiście uważamy, że jest to jedno z ostatnich narzędzi, z których należy skorzystać – powiedział.
Dodał jednak, że gdyby Donald Trump zdecydował się na inwazję, sytuacja musiałaby ulec zmianie.
– Będę szczery i powiem, że tak, gdyby tak się stało, dyskusja na temat bojkotu byłaby bardzo, bardzo istotna – powiedział Jensen na chwilę przed wystąpieniem Trumpa na scenie w Davos.
– Jest to prawdopodobne, jeśli dojdzie do prawdziwego konfliktu. Mam szczerą nadzieję, że do tego nie dojdzie – dodał.
Cła Trumpa bolesnym uderzeniem
Różne media donoszą, że w poniedziałek europejscy decydenci piłkarscy z UEFA zorganizowali spotkanie z udziałem szefów kilku federacji piłkarskich. Jego głównym tematem były najpewniej 10-procentowe cła nałożone przez Trumpa na osiem krajów europejskich w związku z Grenlandią w zeszłym tygodniu. Trump oświadczył w środę, że wycofa się z nich, jeśli umowa z NATO zostanie „sfinalizowana”.
Spośród tych ośmiu krajów Norwegia, Holandia, Niemcy, Francja i Wielka Brytania (w postaci Anglii i Szkocji) zakwalifikowały się już do turnieju, natomiast Dania, Szwecja i Irlandia Północna (również Wielka Brytania) biorą udział w barażach. Ostatni kraj, Finlandia, nie zakwalifikował się.
Nie tylko duńscy politycy są zmuszeni rozważyć dostępne opcje. W Niemczech kilku polityków wypowiedziało się na temat bojkotu. Roderich Kiesewetter z rządzącej krajem partii CDU, członek komisji spraw zagranicznych Bundestagu, stwierdził, że bojkot nie wymaga nawet podjęcia działań zbrojnych.
„Jeśli Trump zrealizuje swoje zapowiedzi i groźby dotyczące Grenlandii i rozpocznie wojnę handlową z UE, trudno mi sobie wyobrazić udział krajów europejskich w mistrzostwach świata” – powiedział gazecie „Augsburg Allgemeine”.
Jednak Christiane Schenderlein, niemiecka minister ds. sportu, odbiła piłkę do niemieckiego związku piłkarskiego DFB.
„Decyzje dotyczące udziału lub bojkotu ważnych wydarzeń sportowych należą wyłącznie do właściwych związków sportowych, a nie do polityków” – powiedziała agencji informacyjnej AFP.
DFB nie odpowiedziało na prośbę DW o komentarz w tej sprawie.
Coraz więcej podpisów pod petycją
Teun van de Keuken był sfrustrowany tym, co określa jako bierność polityczną w obliczu groźby jednego członka NATO wobec innego, a także innymi działaniami Trumpa. Dlatego rozpoczął petycję w swojej ojczystej Holandii. Zebrał już 135 tys. podpisów i liczba ta wciąż rośnie.
– Związki sportowe prawie zawsze twierdzą, że nie chcą mieszać polityki ze sportem, ale problem polega na tym, że polityka już tam jest i trzeba zająć stanowisko – powiedział van de Keuken w rozmowie z DW.
Holender szuka obecnie najlepszego sposobu, aby dotrzeć z petycją do szerszej globalnej publiczności i wykorzystać to, co uważa za powszechne niezadowolenie kibiców z turnieju.
– Pomysł bojkotu jest obecnie popularny wśród fanów piłki nożnej, takich jak ja. Nie podobałoby mi się, gdyby do tego doszło, bo nie mielibyśmy mistrzostw świata, które zawsze są ważnym wydarzeniem sportowym i które bardzo lubię. Uważam jednak, że obecnie sytuacja polityczna jest ważniejsza – ocenił.
Nagroda pokojowa rodzi pytania o neutralność
W oczach van de Keukena i wielu innych osób, publiczne zbliżenie się prezesa FIFA Gianniego Infantino do Trumpa sprawiło, że zwyczajowe podkreślanie przez FIFA swojej neutralności politycznej stało się jeszcze trudniejsze do zaakceptowania. Duński polityk Mogens Jensen obawia się również, że pozwoli to Trumpowi wykorzystać turniej do celów propagandowych.
– Mam pewne obawy, gdy widzę, że FIFA nagle uznała, iż prezydent Stanów Zjednoczonych powinien otrzymać nagrodę pokojową, która nigdy wcześniej nie istniała. Nie wiem, na jakiej podstawie FIFA nagle uznała, że musi przyznać nagrodę pokojową, ale może to być ostrzeżenie przed tym, co może nas czekać, gdy turniej odbędzie się w Stanach Zjednoczonych.
Czy europejska piłka nożna może się zjednoczyć, jeśli zajdzie taka potrzeba?
W lutym w Brukseli zbiera się komitet wykonawczy UEFA. Spotkanie to może okazać się decydujące dla wszelkich wysiłków zmierzających do utworzenia europejskiego sojuszu w celu bojkotu turnieju. Biorąc pod uwagę, że 16 z 48 drużyn na mundialu, w tym te najsilniejsze, to ekipy z Europy, wszelkie działania podejmowane przez federacje z tego kontynentu prawdopodobnie zostaną zauważone przez resztę świata piłkarskiego.
Chociaż politycy w Wielkiej Brytanii, Francji i innych krajach wypowiadali się zarówno za, jak i przeciw bojkotowi, to mistrz Europy, Hiszpania, może być jednym z krajów, które prawdopodobnie staną na czele ewentualnej akcji. Premier tego kraju Pedro Sanchez był jednym z nielicznych światowych przywódców, którzy w zeszłym roku wezwali do wykluczenia Izraela z międzynarodowych zawodów sportowych, a Hiszpania, wraz z Holandią, była jednym z kilku krajów, które bojkotowały konkurs piosenki Eurowizji z powodu wojny w Strefie Gazy.
Kolejnym krajem, który często zabierał głos w sporach dotyczących praw człowieka i który odczułby skutki wprowadzenia ceł, jest Norwegia. Lise Klaveness, prezes norweskiej federacji piłkarskiej (NFF) — która jest również członkiem komitetu wykonawczego UEFA — była kolejną osobą, która wezwała do bojkotu Izraela, a norwescy piłkarze przed mistrzostwami świata w 2022 r. w Katarze nosili koszulki protestacyjne w ramach wsparcia dla katarskich pracowników migrujących.
Jednak Klaveness powiedziała we wtorek dziennikarzom w Norwegii, że gdyby doszło do bojkotu, żadne państwo nie mogłoby ani nie powinno działać w pojedynkę.
„Nie uważamy, aby izolowany bojkot ze strony NFF był skutecznym środkiem zapewniającym trwałą zmianę. W obecnych czasach szczególnie ważne jest, aby państwa europejskie przemawiały jednym głosem i były zjednoczone” – powiedziała.