Pożar na południu Niemiec. Podejrzani lewicowi ekstremiści
8 czerwca 2026
Nocny pożar w stacji transformatorowej w Reutlingen, który spowodował rozległą awarię zasilania w regionie, mógł – według służb bezpieczeństwa – zostać wzniecony celowo.
Jak dowiedziała się niemiecka agencja prasowa DPA, sposób działania wskazuje na sprawców z kręgów skrajnej lewicy i wykazuje podobieństwa do podobnych incydentów w Berlinie. Nic nie wskazuje na zleceniodawców z zagranicy.
Milionowe szkody
– Urząd Ochrony Konstytucji Badenii-Wirtembergii nie dysponuje obecnie żadnymi dalszymi ustaleniami na temat domniemanego podpalenia w Reutlingen – przekazała rzeczniczka urzędu. Jak dodała, nikt do tej pory nie przyznał się do czynu. Policja prowadzi dochodzenie we wszystkich kierunkach.
Jak dotąd nie potwierdzono, że doszło do zamachu.
Pożar w stacji transformatorowej Reutlingen-West wybuchł w nocy. Stacja przestała działać, a uszkodzenia dotknęły również inną instalację. W gaszeniu pożaru brało udział 200 strażaków. Awaria pozbawiła prądu dziesiątki tysięcy osób i spowodowała szkody o wartości kilku milionów euro.
Tak jak w Berlinie?
Pożar ten przypomina ataki na berlińską sieć energetyczną we wrześniu 2025 roku i w styczniu 2026 roku. Najprawdopodobniej stali za nimi lewicowi ekstremiści. Od tego czasu w stolicy Niemiec toczy się intensywna debata na temat zwiększenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej.
Kraj związkowy Berlin chce, by do lat 30. XXI wieku wszystkie kable energetyczne były poprowadzone pod ziemią. Operator sieci Stromnetz Berlin zainwestuje w tym roku kilkudziesiąt milionów euro w technologie zabezpieczające, tak, by zapobiec kolejnym atakom na infrastrukturę krytyczną.
(DPA/przy)