1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Po akcji ratowania humbaka: spory i oskarżenia

Monika Sieradzka opracowanie
8 maja 2026

Los uwolnionego w zeszłym tygodniu humbaka Timmy’ego nie jest znany. Akcja nadal budzi kontrowersje.

Deutschland Fehmarn 2026 | Geborgener Buckelwal wird in geflutetem Lastschiff Richtung Nordsee transportiert
Humbak Timmy został przetransportowany do Morza Północnego, skąd mógłby popłynąć do Atlantyku. Jego los jest nieznanyZdjęcie: Philip Dulian/dpa/picture alliance

Przez około dwa miesiące zdezorientowany młody humbak przyciągał uwagę, wielokrotnie osiadając na niemieckim wybrzeżu Bałtyku. Dzięki prywatnej inicjatywie ratunkowej sfinansowanej przez przedsiębiorców w zeszłym tygodniu wielki ssak morski został przewieziony na holowniku na Morze Północne i wypuszczony do wody. Los zwierzęcia, osłabionego długim przebywaniem w mało zasolonej wodzie Bałtyku, pozostaje niepewny. Eksperci z Niemieckiego Muzeum Morskiego wątpią, czy nadal żyje.

Kontrowersyjna akcja ratunkowa

Akcja ratunkowa wzbudziła wiele kontrowersji. Jej współinicjatorka Karin Walter-Mommert skrytykowała decyzję o wypuszczeniu humbaka z ciągniętej przez holownik barki do wody jako przedwczesną i chaotyczną. Jej zdaniem, wieloryb mógł podczas tej akcji doznać obrażeń. Twierdzi, że chciała zabrać wieloryba „dużo dalej" w kierunku Atlantyku, ale jej zdaniem załoga statku chciała jak najszybciej zakończyć akcję.

Z kolei anonimowy członek załogi cytowany przez portal n-tv.de twierdzi, że barka została odpowiednio obniżona po to, by wieloryb nie leżał już na dnie, lecz unosił się w wodzie. Następnie holownik przyspieszył. Wtedy młody humbak wypadł z barki. – To było jak szybkie pociągnięcie za obrus, na którym stoi talerz – wyjaśnił. Dodał, że wieloryb nie doznał przy tym żadnych obrażeń. Jego pysk już wcześniej był zraniony z powodu sieci rybackich.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Kapitan holownika „Robin Hood" odpiera zarzuty o znęcanie się nad humbakiem Timmy'm. Jak powiedział Martin Bocklage gazecie „Nordkurier" w piątek, zwierzę nie było holowane na linach do morza. Członkowie załogi przemieścili całe dno, na którym leżało zwierzę.

Jego zdaniem podczas akcji panował chaos. Bocklage relacjonuje w „Nordkurier: „Eksperci ciągle się kłócili i nie mieli pojęcia, co robić". Po uwolnieniu wieloryba, sponsorzy akcji ratunkowej mówili o nieuzgodnionej akcji załogi. Bocklage powiedział: „Najpierw wymachiwali pieniędzmi, a potem grozili nam pozwami".

Nadajnik na płetwie

Na skórze humbaka musiał jednak powstać uszczerbek: za pomocą śruby i dwóch wkrętów do płetwy został przymocowany tracker, który miał dawać sygnał w momencie, gdy płetwa znajdzie się nad wodą.

Obecnie nie wiadomo, jak się ma humbak i gdzie się znajduje. Dane GPS z jego nadajnika nie zostały dotąd opublikowane przez inicjatywę ratunkową. Organizacje ochrony zwierząt wcześniej jednogłośnie oceniły długoterminowe szanse na przeżycie wieloryba jako bardzo niskie.

Według ministerstwa ochrony środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego z inicjatywą ratunkową uzgodniono, że dane z nadajnika będą przekazywane resortowi. Urzędnicy wystąpili pisemnie o przekazywanie danych lub podanie powodów, dla których jest to niemożliwe. Jeśli to nie nastąpi, to ministerstwo zamierza rozważyć kroki prawne, jak poinformowała jego rzeczniczka.

Wnioski na przyszłość

Po dramacie związanym z wielorybem, który osiadł na niemieckim wybrzeżu Bałtyku, konferencja ministrów ochrony środowiska niemieckich krajów związkowych zleciła opracowanie planów postępowania w przypadku podobnych incydentów w przyszłości.

– Potrzebujemy jasnych odpowiedzialności, uzgodnionych procesów i wspólnej linii działania – stwierdził w piątek minister ochrony środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus. Meklemburgia-Pomorze Przednie domaga się ogólnokrajowego „okrągłego stołu ds. osiadania wielorybów na wybrzeżu". 

DPA,t-online,n-tv.de/sier