Po amoku w niemieckim szpitalu: eksperci zalecają środki bezpieczeństwa
21 września 2010
Heinrich Knoche, organizator szkoleń dla szpitali w Akademii Zarządzania Kryzysami, Planowania Awaryjnego i Ochrony Cywilnej w Bad Neuenahr, zaleca w konsekwencji incydentu w szpitalu w Lörrach zainstalowanie ukrytych guzików alarmowych: "umożliwiłyby one zaalarmowanie stale obsadzonej centrali przeciwpożarowej w szpitalu", stwierdził ekspert wobec agencji dpa. Jego zdaniem wszystkie oddziały powinny zostać wyposażone w taki system alarmowy: "z tego, co wiem, jak dotąd żaden szpital w Niemczech nie ma takiego systemu", mówi Knoche. W niedzielę (19.09.) w Lörrach, w Bawarii, pewna kobieta zabiła swego męża, syna, a w sąsiedniej klinice – pielęgniarza. Po wymianie ognia morderczynię zastrzelił policjant. Knoche nie uważa, by szpitale miały braki w zakresie bezpieczeństwa, ale akcje szaleńców wprowadzają nową sytuację.
Zaufanie i kontrola
Teraz temu zjawisku poświęcać się będzie więcej uwagi, przekonuje Knoche. Jednym z instrumentów może być cichy alarm, podobny to tego, jakie instalowane są w okienkach bankowych. Ekspert zaleca ponadto regularne spotkania na temat bezpieczeństwa w szpitalach, w których to obok pełnomocnika do spraw katastrof w klinice udział powinna brać także kadra kierownicza z administracji oraz lekarska. Pełnomocnikiem do spraw ochrony przed katastrofami obok lekarzy mogą być pielęgniarze, technicy czy pracownicy administracji. Należy także zwracać większą uwagę na wejścia do szpitali. Nie powinno otwierać się bocznych wejść, a główne wejście musi być nadzorowane przez personel, który dopiero po rozmowie powinien wpuszczać odwiedzających do budynku. "W wielu szpitalach łatwowierność rzuca się w oczy", twierdzi ekspert.
ag/A. Paprzyca-Iwicki
red. odp. Bartosz Dudek