Po katastrofie w Saksonii - Anhalt
30 stycznia 2011
Należy wyjść z założenia, że liczba ofiar śmiertelnych wzrośnie – stwierdził rzecznik policji w Saksonii – Anhalt. Lekarze walczą o życie wielu rannych. Przewoźnik informuje, że w katastrofie zginął także maszynista i jego pomocnik; pozostałe ofiary nie są jeszcze zidentyfikowane. Wypadek miał miejsce w sobotę, (29.01), około godziny 22.30 na jednotorowym odcinku w pobliżu przystanku Hordorf pod miastem Oschersleben, w połowie drogi między Halberstadt a Magdeburgiem.
Akcja ratunkowa
Wskutek zderzenia z pociągiem towarowym skład osobowy, w którym przebywało od 30 do 50 podróżnych, wypadł z torów. Właścicielem pociągu regionalnego Harz-Elbe-Express jest prywatny przewoźnik. Wagon motorowy przewrócił się na bok na sąsiednim polu. Oba składy wjechały na siebie z prędkością 80 km na godzinę. Także skład towarowy, przewożący kontenery, stanowi własność prywatnego przewoźnika. Na miejsce katastrofy przybyły wszystkie siły ratunkowe z regionu. Policja uruchomiła infolinię dla rodzin ofiar.
Zła pogoda
Przed południem premier kraju Saksonia –Wolfgang Böhmer i szef landowy MSW, Holger Hövelmann, przybyli na miejsce wypadku. Böhmer podziękował ratownikom za ich pracę. Premier był wstrząśnięty widokiem zniszczonych wagonów. "To wywołuje dreszcze", stwierdził on. Zapytana o przyczyny katastrofy Böhmer stwierdził, że być może jeden z maszynistów nie zauważył sygnału stop. Policja podjęła dochodzenie: „pogoda była w tym regionie bardzo zła", stwierdził rzecznik policji. W nocy temperatura była poniżej zera i panowała mgła”, dodał rzecznik.
ag / Andrzej Paprzyca
red. odp.: Alexandra Jarecka