1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Po tragedii w Ludwigshafen

7 lutego 2008

Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru domu w Ludwigshafen, zamieszkałego przez rodziny tureckie. Jednocześnie rozlegają się głosy ostrzegające przed politycznym instrumentalizowaniem tragedii.

I psy policyjne nie wpładły dotąd na trop przyczyn pożaruZdjęcie: AP

Wiceszef frakcji CDU-CSU w Bundestagu Wolfgang Bosbach wypowiedział się dziś w wywiadzie radiowym przeciwko temu, by politycy włączali się do spekulacji na temat przyczyn katastrofy. Odnosi się to także - i w szczególności - do polityków tureckich - podkreślił poseł Bosbach; prowadzenie dochodzenia w sprawie przyczyn pożaru leży w wyłącznej gestii kompetentnych organów - dodał polityk CDU, z naciskiem popierając decyzję federalnego ministra spraw wewnętrznych Wolfganga Schaeuble w sprawie włączenia do dochodzeń także ekspertów z Turcji.

W podobnym duchu wypowiedziała się przedstawicielka socjaldemokratów, pełnomocniczka frakcji SPD w Bundestagu do spraw kontaktów ze społecznością muzułmańską, Lale Agkuen. Niemiecka deputowana pochodzenia tureckiego zarzuciła otwarcie premierowi Turcji Erdoganowi, że tragedię z Ludwigshafen usiłuje wykorzystywać do wewnątrzpolitycznych rozgrywek we własnym kraju.

Szef rządu w Anakrze przybywa od dziś - z zaplanowaną wcześniej wizytą - w Niemczech. Po południu udał się do Ludwigshafen, by poinformować się na miejscu o sytuacji. Towarzyszyli mu premier Nadrenii-Palatynatu Kurt Beck i pełnomocniczka rządu federalnego do spraw integracji imigrantów Maria Boehmer.

Przyczyny tragicznego w skutkach pożaru w Ludwigshafen są tymczasem w dalszym ciągu niejasne. Policja kontynuuje dochodzenie, poszukując wszelkich możliwych śladów w spalonym budynku. Prace utrudnia niebezpieczeństwo zawalenia się domu.

Dotychczasowe dochodzenia nie przyniosły żadnych rezultatów - powiedział na konferencji prasowej przedstawiciel prokuratury. Nadprokurator Lothar Liebig poinformował dziennikarzy, że wczoraj po raz pierwszy ruina została przeszukana przez specjalnie przeszkolone psy policyjne. Nie znalazły one jednak żadnych śladów, w szczególności takich, które wskazywałyby na obecność materiałów wybuchowych czy zapalnych. Eksperci także w nadchodzących dniach badać będą ruiny spalonego budynku.

Lothar Liebig potwierdził jednocześnie, że zaproszeni przez stronę niemiecką eksperci z Turcji przybyli tymczasem do Ludwigshafen i wspierają niemieckich kolegów.

Szef policji w Ludwigshafen Wolfgang Fromm ostro potępił tymczasem ataki tureckich młodocianych na strażaków, którzy uczestniczyli w niedzielnej akcji. Jeden ze strażaków został przez nich w nocy z wtorku na środę pobity - za to, że straż pożarna rzekomo z opóźnieniem przybyła na miejsce katastrofy. Kierownictwo straży przedstawiło tymczasem dowody na to, że pierwsze dwa wozy były na miejscu w zaledwie dwie minuty po otrzymaniu telefonu wzywającego pomoc; następne - trzy minuty później.