Po wyborach prezydenckich na Ukrainie
28 grudnia 2004
Wybory prezydenckie na Ukrainie zakończyły się tak, jak tego oczekiwali jedni, a obawiali inni: nowym szefem państwa zostanie kandydat opozycji Juszczenko - czytamy na łamach dziennika "Lausitzer Rundschau" z Cottbus. W skali całego kraju głosowała na niego wprawdzie wyraźna większość, ale na graniczącym bezpośrednio z Rosją wschodzie wyborcze masy ma za sobą jego konkurent. Przezwyciężenie podziału między orientującą się w kierunku Europy Srodkowej zachodnią częścią Ukrainy a nadal oglądającymi się w stronę Rosji regionami przemysłowymi wschodu będzie jednym z głównych zadań nowo wybranego prezydenta - podkreśla komentator "Lausitzer Rundschau".
Tego samego zdania jest berliński "TAZ": Nadchodzące miesiące pokażą - czytamy w komentarzu - czy Wiktor Juszczenko będzie w stanie przystąpić do realizacji projektu przebudowy Ukrainy. Wygląda w każdym razie na to, że jest na tyle mądry, by zdawać sobie sprawę z tego, jak wielka ciąży na nim presja ze strony budzącego się z letargu ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego - zauważa komentator "TAZ".
Inny dziennik z Berlina - "Die Welt" - pisze: W przeddzień drugiej tury wyborów prezydenckich powtarzano raz po raz zdanie będące parafrazą znanej sentencji, pochodzącego z Kijowa, Michaiła Bułgakowa: "Mostów się nie pali". Ani jedna, ani druga strona na Ukrainie nie chce eskalacji konfliktu. I ci, którzy należą do obozu pokonanych, mają przyszłość we własnym kraju. Przy pomocy tego motta Juszczenko i demonstranci w Kijowie bronili w minionych tygodniach europejskich wartości - naszych wartości - konkluduje komentator "Die Welt".
"Frankfurter Rundschau" analizuje międzynarodowe następstwa wyborczego zwycięstwa Wiktora Juszczenki. Dla Rosji Ukraina, bądź co bądź licząca 50 milionów mieszkańców, i tym samym jeden z większych krajów naszego kontynentu, pozostanie bliskim sąsiadem, niby zagranicą, ale jednak nie całkiem. Dla Unii Europejskiej i w przyszłości kraj ten zachowa charakter kresowy, nie całkiem europejski. Interesy wielkich sąsiadów na północy i wschodzie pozostaną takie jakie były: gospodarczo, politycznie i kulturowo bardzo intensywne. Na Zachodzie natomiast zainteresowanie Ukrainą z czasem spadnie, kiedy się okaże, że wielki polityczny przełom jest dokonany - sądzi komentator "Frankfurter Rundschau".
Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" powodzenie kursu reform nowego prezydenta Juszczenki zależeć będzie w dużym stopniu także od tego, do jakiego stopnia otwarty kurs wobec Ukrainy obierze Unia Europejska. A idzie przecież o kraj wprawdzie dziś jeszcze labilny, ale leżący nie gdzieś tam na skraju Europy, poza jej kulturowymi i geograficznymi granicami, lecz w środku Europy. Nie chodzi bynajmniej o to, by po zwycięstwie wyborczym kandydata demokratycznej opozycji oferować Ukrainie członkostwo w UE; na to jeszcze o wiele za wcześnie. Ale Europejczycy muszą pomóc, bo Ukraińcy zasługą na polityczne i ekonomiczne wynagrodzenie za demokratyczny przełom - uważa komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung".