1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Po wyborach prezydenckich w Polsce

25 października 2005
Symbolbild Deutsche Presseschau p178

Wynik wyborów prezydenckich w Polsce pokazuje, że wolność nie musi iść w parze z demokratyczną świadomością – czytamy na łamach gazety „Handelsblatt”. Skorzystali z tej wolności, rezygnując z oddania głosu, akurat ludzie, którym proces reform przyniósł sukces i otworzył nowe możliwości, ludzie otwarci na świat; nie poszli do urn, demonstrując w ten sposób swoją pogardę wobec zaściankowości i braku profesjonalizmu klasy politycznej. Polityka to dla nich tylko jedna z przeszkód w karierze. Ale zwłaszcza dla tych ludzi wynik wyborów stanowi porażkę, bo teraz muszą pogodzić się z kierownictwem państwa, które nie odpowiada ich stylowi życia. Byłoby jednak wielkim błędem, gdyby Zachód i Unia Europejska izolowały Polskę z powodu takiego wyniku wyborów prezydenckich – ostrzega komentator „Handelsblatt”.

Także berliński „Tagesspiegel” jest przeciwko okazywaniu nieufności wobec nowego polskiego prezydenta – mimo sceptycyzmu Lecha Kaczyńskiego wobec Europy. Wbrew wszelkim perturbacjom w polityce wewnętrznej Polska okazywała się w przeszłości zawsze godnym zaufania europejskim partnerem – podkreśla komentator. Sąsiedzi i partnerzy z UE postąpią słusznie, okazując otwartość wobec nowych władz rządowych i państwowych na Wisłą – radzi publicysta „Tagesspiegel”.

Kaczynski jest wprawdzie populistą – pisze inny berliński dziennik, „Tageszeitung”; ale na tyle mądrym, by wiedzieć, że w polityce zagranicznej łatwo jest burzyć, ale o wiele trudniej odbudowywać. Jego żądanie reparacji wojennych pod adresem Niemiec jest równie stare jak postulat przywrócenia kary śmierci. Ze względów historycznych prezentowanie „otwartych rachunków” trafia w odczucia większości Polaków. (...) Trudno przewidzieć, jaki kurs obierze Kaczyński w polityce zagranicznej; wiele zależeć będzie od składu zespołu jego doradców – przewiduje komentator „Tageszeitung”.

Gazeta „Rhenische Post” obawia się zakłóceń w stosunkach polsko-niemieckich. Z Niemcami Kaczyński rozmawiać chce otwarcie. Przeszkadza mu w szczególności planowane w Berlinie centrum przeciwko wypędzeniom. Jest mało prawdopodobne, by jego mocne słowa przyczyniły się do podniesienia prestiżu Polski w Europie. (...) Nie traktuje się bowiem poważnie, i jako równouprawnionego partnera, kogoś, kto szuka zaczepki z sąsiadami tylko dlatego, że nie potrafi poradzić sobie z własnymi problemami. Jako partner liczy się tylko kraj, który współpracuje w ramach międzynarodowych struktur – podkreśla komentator „Rheinische Post”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung” jest bardziej optymistyczna. W toku kampanii przedwyborczej słyszało się aż nadto wiele antyniemieckich, euro-sceptycznych i anty-liberalnych tonów – czytamy w komentarzu. Ale teraz się okaże, w jakim stopniu nowy prezydent będzie w stanie złagodzić partyjną retorykę. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń można przewidzieć, że będzie w stanie, i to w stopniu znacznym. Nie ma zatem powodu oczekiwać nowej ery lodowcowej w stosunkach niemiecko-polskich. I Kaczyński będzie zainteresowany dobrą i ścisłą współpracą z zachodnim sąsiadem, największym krajem Unii Europejskiej – uważa komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.