Po wyborach w Iraku
31 stycznia 2005
...”Bez względu na to, czy się okaże w końcu, że frekwencja wyborcza wyniosła 55 czy 65 procent – to wspaniały wynik...” – podkreśla WESER-KURIER po wyborach w Iraku: ...”I to nie tylko dlatego, że w zachodnim raju dobrobytu często do urn idzie nie więcej obywateli. Irakijczycy mogą być dumni, bowiem wykazali już wczoraj, kto przegrał: politycznie, moralnie, zgoła historycznie ukarano tych wszystkich, którzy stosując terror chcieli rzucić naród na kolana – od siepaczy islamskiego anioła śmierci, Osamy ben Ladena, po katów Saddama Husajna...”
...”Pokój, bezpieczeństwo i samookreślenie. Tęsknotę za tymi wartościami wykazała przytłaczająca większość wyborców w Iraku, którzy ryzykowali życie, stawiając pierwszy krok w tym kierunku...” – uważa OLDENBURGISCHE VOLKSZEITUNG: ...”większość narodu irackiego wypowiedziała się na rzecz demokratycznej przyszłości. Tak brzmi przesłanie skierowane do całego świata...”
...Wiemy, kto wygrał pierwsze, demokratyczne wybory w Iraku: zwycięzcą jest naród iracki...” – czytamy na łamach NORDWEST-ZEITUNG: ...”Wbrew groźbom terrorystów, ryzykując zgoła własne życie, miliony wyborców powiedziały nie islamskim bojówkarzom i bandom morderców Al Kaidy. I ruszyły do urn. Ludzie nie chcą dłużej być niewolnikami reżimów, chcą samookreślenia...”
...”A teraz do ataku! – tęsknota za wolnością zwyciężyła strach” - podkreśla NEUE PRESSE: ...”Ci dzielni Irakijczycy poszli po prostu do wyborów! Każdy oddany głos był votum przeciwko wojnie cywilizacji, którą chcieli wymusić terroryści także i w Iraku...”
...”Przekraczająca oczekiwania wysoka frekwencja wyborcza pozwala na wyjątkowo pozytywną interpretację. Odważna, wyraźna większość obywateli irackich opowiedziała się przeciwko chaosowi, za uporządkowanym jutrem...”- zwraca uwagę BADISCHE NEUESTE NACHRICHTEN.
...”Demokracja, łącząca się z dla nas tak oczywistymi wartościami, jak pokój i wolność, nie powstaje z dnia na dzień...” – przypomina CELLESCHE ZEITUNG: ...”Lecz wybory te zrobiły początek. Teraz chodzi o to, by przyszły rząd tymczasowy wykorzystał pokładane w nim zaufanie. Oznacza to konieczność uczynienia silnego państwa ze słabego, jakim jest dziś. To niełatwe zadanie. Irakijczycy zdani są na długo na pomoc z zewnątrz, nie tylko ze strony Amerykanów i Brytyjczyków..."
...”Po tych wyborach nie zapanuje pokój w Iraku...” – uważa WESTFALENPOST: ...”mocarstwa okupacyjne, USA i Wielka Brytania, zwróciły na to uwagę w przededniu wyborów i są na to przygotowane. Jedno się zmieni: zamachy nie będą się teraz kierować przeciwko rządowi utworzonemu i kontrolowanemu tym samym przez okupantów, lecz wybranemu przez naród iracki...”