1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Politycy CDU za małym ruchem granicznym na Odrze i Nysie

12 maja 2020

Kontrole graniczne powinny być adekwatne do zagrożenia – uważa grupa polityków z Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Problem ma być w najbliższych dniach tematem debaty w Bundestagu.

Corona-Pandemie Grenzgebiet zwischen Deutschland und Polen
Zdjęcie: Imago Images/Future Image/M. Wehnert

Grupa polityków rządzącej Niemcami CDU wsparła w poniedziałek (11.05.2020) mieszkańców polsko-niemieckiego pogranicza, którzy żądają złagodzenie restrykcji na granicy, wprowadzonych przez Polskę w obliczu pandemii koronawirusa. – Potrzebujemy nie mniej, ale więcej europejskiej współpracy – powiedział sekretarz generalny CDU, urodzony w Szczecinie Paul Ziemiak, cytowany przez agencję DPA. Uczestniczył on w poniedziałek w spotkaniu z lokalnymi politykami i ekspertami na jednym z zamkniętych przejść granicznych Lubieszyn-Linken w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. 

Jak dodał, szczególnie uczniowie i pracownicy branży medycznej cierpią z powodu objazdów, które codziennie wydłużają ich drogę do pracy i do domu nawet o dwie godziny. Zdaniem Ziemiaka niewielka liczba zachorowań na COVID-19 w regionie pozwala na to, by zezwolić na większą swobodę przemieszczania się. Położony na północnym wschodzie RFN kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie odnotował dotychczas jedynie 728 przypadków zakażenia koronawirusem, a w ostatnich tygodniach potwierdzanych jest kilka nowych przypadków na dobę.

Mieszkańcy i lokalni politycy domagają się przywrócenia swobody przemieszczania sięZdjęcie: Reuters/A. Gazeta

Temat dla Bundestagu

Minister spraw wewnętrznych Meklemburgii Pomorza-Przedniego Lorenz Caffier oraz poseł CDU Philipp Amthor zaproponowali ustanowienie małego ruchu granicznego w regionie przygranicznym, aby ułatwić jego polskim i niemieckim mieszkańcom dojazdy do pracy i powrót do rodzin. Amthor zapowiedział, że problem ten będzie tematem debaty w Bundestagu w najbliższych dniach. Jak powiedział, kontrole graniczne powinny być „adekwatne do zagrożenia”.  

W marcu Polska przywróciła kontrole na granicach, by powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa i wprowadziła zakaz wjazdu dla cudzoziemców. Przez kilka tygodni restrykcje obowiązywały nawet polskich pracowników transgranicznych, na których rozszerzono obowiązek dwutygodniowej kwarantanny po powrocie do kraju. Sparaliżowało to życie wielu mieszkańców i przedsiębiorców na polsko-niemieckim pograniczu.

Zamknięta granica polsko-niemiecka ma być w najbliższych dniach tematem obrad BundestaguZdjęcie: picture-alliance/dpa/A. Franke

Protesty medyków

W minionych tygodniach w Zgorzelcu i Goerlitz, Frankfurcie nad Odrą i Słubicach, Linken i innych miejscowościach przygranicznych setki mieszkańców protestowały przeciwko restrykcjom pod hasłem „Wpuście nas do pracy! Wpuście nas do domu!”. Wprawdzie na początku maja polskie władze zniosły obowiązek kwarantanny dla pracowników transgranicznych, ale nie objęło to pracowników branży medycznej.  Dlatego w minioną sobotę, w Dniu Europy, na granicy odbyły się kolejne demonstracje mieszkańców.

Lekarze, pielęgniarki czy opiekunki z Polski pracują w wielu szpitalach, ośrodkach zdrowia i domach opieki po niemieckiej stronie granicy. Instytucje te boleśnie odczuwają obostrzenia na granicy. Szpital w Pasewalku w Meklemburgii-Pomorzu Przednim zatrudnia około 60 polskich medyków, dla których na czas obowiązywania restrykcji przygotowano mieszkania w Niemczech, by mogli uniknąć obowiązkowej kwarantanny w Polsce. Podobnie postąpiło wiele innych klinik i innych pracodawców na pograniczu. Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że nie może być to długotrwałe rozwiązanie. Restrykcje na granicy mają obowiązywać przynajmniej do 13 maja.