1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Polscy burmistrzowie a Holokaust. Kontrowersje i krytyka

4 marca 2026

W czasie II wojny światowej część polskich burmistrzów kolaborowała z niemieckimi okupantami – twierdzi historyk Grzegorz Rossolinski-Liebe. Na spotkaniu w Berlinie próbował bronić tej kontrowersyjnej tezy.

Grzegorz Rossoliński-Liebe mówi do mikrofonu podczas prezentacji książki
Grzegorz Rossoliński-Liebe, autor wydanej w języku niemieckim książki "Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja, kolaboracja"Zdjęcie: Jürgen Kramer/Stiftung Topographie des Terrors

- Ilu Żydów uratowała twoja rodzina? Czy twoi przodkowie podpisali volkslistę? – między innymi te emocjonalne pytania padły z ust jednego z uczestników wtorkowego (3.03.) spotkania z Grzegorzem Rossolińskim-Liebe w Berlinie. Mężczyzna, który je zadał, odpowiedzi historyka nie usłyszał. Wyszedł, zanim ten zaczął mówić. 

Było to jedyne tego typu wystąpienie podczas spotkania z autorem w Topografii Terroru w Berlinie, choć po dyskusji toczącej się od dłuższego czasu wokół książki „Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja” można było podejrzewać, że na wypełnionej niemal do ostatniego miejsca sali pojawi się więcej osób jawnie negujących tezy autora.

Było to już drugie podejście do spotkania z Rossolińskim-Liebe, po tym jak w listopadzie ub.r. zostało ono przesunięte ze względu na ingerencję szefa polskiej ambasady w Berlinie. Powodem miały być zbliżające się konsultacje rządów Polski i Niemiec, które odbyły się w stolicy Niemiec na początku grudnia – dowiedziała się wówczas DW od przedstawiciela Domu Polsko-Niemieckiego w Berlinie. Tym razem ten sztandarowy niemiecki projekt z zakresu polityki polsko-niemieckiej pamięci, nie wziął udziału w organizacji marcowego spotkania.

Kontrowersyjne tezy

Na 1100 stronach Rossoliński-Liebe stawia kontrowersyjne tezy. Jego zdaniem polscy burmistrzowie stanowili kluczową grupę urzędników w aparacie administracyjnym Generalnego Gubernatorstwa. Wspólnie z Niemcami mieli brać znaczny udział w prześladowaniu Żydów, a poprzez swoje działania administracyjne być także pomocni w ich unicestwieniu – twierdzi historyk.

Sala w Topografii Terroru w Berline wypełniła się niemal do ostatniego miejscaZdjęcie: Jürgen Kramer/Stiftung Topographie des Terrors

W swojej książce Rossoliński-Liebe analizuje postawy 28 polskich burmistrzów z 17 różnej wielkości miast powołanego przez niemieckich okupantów Generalnego Gubernatorstwa. Są wśród nich m.in. wojenni włodarze Warszawy, Lublina, Siedlec, Otwocka, Radomia, Kielc, Szczebrzeszyna czy Mszanej Dolnej. Jako przykład kolaboracji z Niemcami autor nazywa m.in. sporządzenie list Żydów mieszkających na danym terenie czy przesiedlenie ich na polecenie okupanta z małych miejscowości do większych, żeby usprawnić ich późniejszą deportację.

- Polscy burmistrzowie byli bardziej zaangażowani w prześladowanie niż w eksterminację Żydów – stwierdził podczas spotkania Rossoliński-Liebe. Dowodził też, że np. Julian Kulski, komisaryczny burmistrz Warszawy poprzez zawyżone opodatkowanie Żydów z getta warszawskiego starał się ratować budżet miasta.

Złożone biografie

To właśnie Kulskiemu historyk poświęcił w Topografii Terroru najwięcej miejsca. Po krótce ukazał złożoność tej postaci, która – zdaniem Rossolińskiego-Liebe – z jednej strony swoimi administracyjnymi działaniami miała przyczyniać się do prześladowań ludności żydowskiej, a z drugiej strony pomagać w ratowaniu Żydów.

Tova Friedman: przetrwanie i pamięć

03:29

This browser does not support the video element.

Postać Kulskiego, umieszczona na okładce książki i szeroko w niej opisana, wywołała już wcześniej ostry sprzeciw 120 polskich historyków, którzy w liście opublikowanym w grudniu 2025 zarzucali autorowi manipulację i „jawne zakłamanie historii”. Przypomnieli oni, że sam Kulski miał żydowskie pochodzenie i został pośmiertnie uhonorowany za ratowanie Żydów, w tym ukrywanie ich we własnym mieszkaniu, a jego pradziadek był naczelnym rabinem Warszawy. W sprawie interweniowała w przeszłości też Fundacja Kulskich, zdaniem której „twierdzenie lub choćby sugerowanie, jakoby Julian Spitosław Kulski (komisaryczny prezydent Warszawy w latach 1939-44 – red.) współpracował z Niemcami w eksterminacji Żydów, bądź sam był antysemitą, urąga prawdzie historycznej”.

Niejednoznaczne pojęcia

Dyskusja z autorem, która wywiązała się po prezentacji głównych tez książki, oscylowała m.in. wokół użytych przez niego pojęć. Historyk przyznał, że termin „kolaboracja” rozumie jako współpracę z okupantem, która szkodzi okupowanej ludności. Jego zdaniem istnieją różnice między dobrowolną kolaboracją, a wymuszoną współpracą z okupantem. W swojej pracy nie zdecydował się jednak na pojęcia takie jak: „wymuszona współpraca” czy „kolaboracja pod przymusem”.

Wystawa portretów ofiar Holokaustu: "Zadałem jedno pytanie"

00:57

This browser does not support the video element.

Jeden z przysłuchujących się dyskusji uczestników spotkania zarzucił autorowi szafowanie pojęciem „sprawstwo” w odniesieniu do polskich burmistrzów i pomijanie faktu, że działali w brutalnej rzeczywistości niemieckiej okupacji. Rossoliński-Liebe dopiero pod wpływem pytań z publiczności przytoczył postać Stefana Starzyńskiego, burmistrza Warszawy w pierwszych wojennych miesiącach, który został aresztowany przez SS i zamordowany.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Autor podczas spotkania kilkakrotnie użył też terminu „sprawcy zza biurka” w odniesieniu do polskich burmistrzów, choć jest ono dość powszechnie używane np. w stosunku do Adolfa Eichmanna, głównego koordynatora i wykonawcy planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, odpowiedzialnego za śmierć milionów.

„Przesadzone pojęcia”

Krytyki pod adresem książki Rossolińskiego-Liebe nie brakuje też w obszernej recenzji Christhardta Henschela, historyka, współpracownika Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Tekst zamieszcza środowe (4 marca) wydanie dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Autor recenzji pisze wprawdzie o zasługach w kwerendzie, jednocześnie wytykając Rossolińskiemu-Liebe „przesadzone pojęcia” i „jednostronne związki przyczynowo-skutkowe”.

„Obie rzeczywistości okupacyjne, zarówno w Generalnym Gubernatorstwie, jak i na ‘przyłączonych terytoriach', miały dla mieszkających tam ludzi mordercze konsekwencje. Wspólnym mianownikiem było to, że narodowi socjaliści skupiali swoją uwagę szczególnie na Żydach i Żydówkach, aby ostatecznie zamordować ich jak najwięcej” – czytamy w „FAZ”.

Dekret Hitlera

Autor recenzji polemizuje również z określeniem Rossolińskiego-Liebe, jakoby na terenie Generalnego Gubernatorstwa istniała polsko-niemiecka administracja. „Takie sformułowania autora sugerują, że mieli oni (Polacy – red.)  wpływ na ustalenie zasad gry, którego nigdy nie było”. Henschel przytacza na dowód dekret Adolfa Hiltera z 12 października 1939 r., w którym poszczególne paragrafy mówią m.in., że gubernator generalny podlega bezpośrednio Hitlerowi, zaś gubernatorowi generalnemu podlegają wszystkie gałęzie administracji.

Dodatkowo, jak pisze Henschel, sformułowanie autora książki „sprawstwo pierwotne” „przynajmniej zaciemnia ogólną odpowiedzialność niemieckich okupantów”. Autor recenzji dodaje, że opisane zastrzeżenia sprawiają, iż tezy Rossolińskiego-Liebe „tracą na słuszności”, mimo odkrycia „imponującej ilości materiału empirycznego”. Zdaniem Henschela opisana grupa burmistrzów pełniła „rolę pośrednika między okupantami a okupowanymi”, a zebrany przez historyka materiał powinien zostać poddany szerszej analizie.

Tezy stawiane przez Rossolińskiego-Liebe skomentowała na platformie X Hanna Radziejowska, szefowa berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego. Napisała m.in. „Dziś od niemieckich badaczy Holokaustu dowiedzieliśmy się, że istnieją badania, że Polacy zamordowali 10 procent polskich Żydów. Niemcy natomiast (wg licznych wypowiedzi badacza burmistrzów) stanowili 10 procent wszystkich sprawców Holokaustu”.