1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Polska doktryna odstraszania

27 marca 2010

Warszawa oczekuje od nowej Koncepcji Strategicznej NATO ochrony także przed Moskwą – pisze w swoim dzisiejszym (27.03) wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Rubrikengrafik Pressespiegel Polnisch
Zdjęcie: Foto: picture-alliance/dpa

„Nowa Koncepcja Strategiczna NATO ma być zatwierdzona w listopadzie tego roku a osiem miesięcy przed tym terminem zdania są podzielone, zwłaszcza na temat stosunków z Rosją” - zauważa autor komentarza, Konrad Schuller. Różnice zdań istnieją między politykami „starych” i „nowych” członków Sojuszu, wyjątkowo duży jest jednak kontrast między Polską a Niemcami, uważa komentator.

Zostawić Moskwie uchylone drzwi

Warszawa „zdecydowanie odparła” ostatnio propozycję byłego ministra obrony Niemiec Volkera Rühe (CDU), by nie traktować dłużej Rosji jako potencjalnego przeciwnika, tylko przyszłego członka Sojuszu Północnoatlantyckiego.

"Wobec dynamiki potężnych sił azjatyckich czas pożegnać się z tradycyjnym pojęciem NATO jako antysowieckiego paktu obrony a zacząć go rozumieć jako strategiczną klamrę trzech zgrupowań sił – północnoamerykańskich, europejskich i Rosji. Pewnego dnia NATO będzie musiało otworzyć drzwi Rosji, czyli przyjąć ją w szeregi Sojuszu". Tyle Volker Rühe, nad którego stanowiskiem toczy się w Polsce „intensywna” debata. Jak stwierdza komentator, traktowana jest ona poważnie, bo tak jak emerytowany minister (Volker Rühe), myślą też aktywni politycy „starego Zachodu”, choćby Hilary Clinton, która w styczniu powiedziała, że Europa, jakiej życzy sobie za partnera Ameryka, to: Europa z należącą do niej Rosją.

„W Warszawie większość widzi to inaczej. Rosja uchodzi wprawdzie za potencjalnego partnera, ale w równym stopniu za wroga” – pisze FAZ – „Ministrowie Klich i Sikorski przypominają raz po raz wmarsz rosyjskich wojsk do Gruzji, niepokój wzbudziły też ubiegłoroczne rosyjsko-białoruskie manewry, nie mówiąc o atomowych groźbach Moskwy w reakcji na planowane w Polsce stacjonowanie amerykańskich tarczy antyrakietowych”.

Polska przez wiele lat była okupowana przez Rosję, dlatego mimo dużych postępów w stosunkach dwustronnych, zależy jej, by NATO zostało też sojuszem obrony przeciw Moskwie, tłumaczy komentator i dodaje: „Warszawa porównuje swoją sytuację z położeniem RFN w latach siedemdziesiątych, dla którego rozstrzygające były gwarancje Sojuszu”.

Bezpieczeństwo = odstraszanie

Oczekiwania polskiego rządu wobec NATO przypominają koncepcje niemieckiej polityki w latach Zimnej Wojny. Ich podstawą jest artykuł 5. traktatu NATO (atak na któregoś z członków Sojuszu powinien być interpretowany jako atak na cały Sojusz - przyp. red.) i, czytamy dalej: „Oczywiście oczekuje się w Polsce, że gwarancję tę potwierdzi także planowana Koncepcja Strategiczna (…) Zdaniem (polskich) fachowców, także dzisiaj, podobnie jak wtedy, odprężenie jest możliwe tylko wówczas, gdy zachowana zostanie zasada utrzymania bezpieczeństwa przez odstraszanie potencjalnego przeciwnika”.

Potencjalny przeciwnik – Rosja, jako partner w NATO, dla Polski nie wchodzi w żadnym wypadku w rachubę (…) „Nawet, jeżeli minister Sikorski napisał raz, że mówiąc o poszerzeniu NATO ‘nie można z góry wykluczać Rosji'. Zdaniem rządu nie należy rozumieć tej wypowiedzi jako zaproszenia, tylko jako znak gotowości do dialogu. Tak jednak jak w polityce odprężenia lat siedemdziesiątych, gotowość do dialogu musi iść w parze z pewnością. Radosław Sikorski ukuł w połowie marca do tego zasadę: partnerstwo z Rosją, tak – ale tylko ręka w rękę z odstraszaniem”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Barbara Cöhlen