1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Poszukiwana: prezydentka Niemiec. Merkel się nie garnie

26 lutego 2026

Za rok okaże się, kto będzie piastował urząd prezydenta Niemiec. Wielu widziałoby w tej roli kobietę. Która ma szanse?

Angela Merkel na razie zdecydowanie odrzuca pomysł, by została pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Niemiec. Tu na konwencji CDU, 20 lutego
Angela Merkel na razie zdecydowanie odrzuca pomysł, by została pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Niemiec. Tu na konwencji CDU, 20 lutegoZdjęcie: Edward Cheung/Eibner-Pressefoto/IMAGO

Prawie wszyscy zaangażowani zgadzają się co do jednego: gdy prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier za niecały rok zakończy urzędowanie, na stanowisku głowy państwa powinna zastąpić go kobieta – byłaby to pierwsza prezydentka w historii Republiki Federalnej Niemiec. Do tej pory funkcję tę sprawowało dwunastu mężczyzn. 

Zgromadzenie Federalne wybierze prezydenta 31 stycznia 2027 roku.

Rząd wskaże kandydata we wrześniu

Po reelekcji na szefa CDU kanclerz Friedrich Merz poruszył tę kwestię w ubiegłą sobotę w telewizji Phoenix. Zapowiedział, że we wrześniu wraz z czołowymi przedstawicielami socjaldemokratycznej SPD, mniejszego partnera koalicyjnego, zamierza przedstawić kandydaturę: „Chcę, abyśmy wybrali na to stanowisko osobę, która będzie reprezentować kraj w całym przekroju”.

Jak dodał, taka osoba musi służyć społeczeństwu nawet w trudnych czasach. Nie sprecyzował, czy kandydatem ma być mężczyzna, czy kobieta.

Jak działa Zgromadzenie Federalne?

Wrześniowa data została wybrana celowo. Wynika to z faktu, że w tym czasie odbywają się ostatnie w tym roku wybory regionalne – w dwóch landach. Dopiero wtedy będzie można poznać dokładny rozkład sił w Zgromadzeniu Federalnym.

To organ, który zwołuje się wyłącznie w celu wyboru nowego prezydenta. W jego skład wchodzą wszyscy członkowie Bundestagu (obecnie 630) oraz taka sama liczba przedstawicieli z 16 krajów związkowych. Reprezentantami mogą być politycy landów, ale także zasłużeni obywatele, tacy jak sportowcy czy artyści.

Na najwyższy urząd w Niemczech może kandydować każdy Niemiec w wieku od 40 lat.

Angela Merkel nie chce kandydować

Wielu socjaldemokratów już wcześniej twierdziło, że tym razem powinna to być kobieta, a pomysł ten popiera opozycyjna partia Zielonych. Zaproponowali już kandydaturę, ale jest ona mało realistyczna.

Angela Merkel: Nie mam sobie nic do zarzucenia

01:23

This browser does not support the video element.

Była kanclerz Angela Merkel natychmiast odrzuciła – jako „niedorzeczną” – propozycję Zielonych, aby wybrać ją na prezydentkę. Propozycja ta upadnie raczej także dlatego, że Merz i Merkel od dawna ze sobą rywalizują.

Rząd negocjuje ws. kandydata

Kandydat na najwyższy urząd w Niemczech jest wskazywany przez rząd po negocjacjach, a następnie kandyduje w wyborach.

Chociaż kanclerz formalnie zajmuje w Niemczech dopiero trzecie miejsce wśród organów państwowych – po głowie państwa i przewodniczącej Bundestagu (obecnie Julii Klöckner z CDU) – realnie i politycznie jest to urząd najważniejszy. Wybierając prezydenta, czyli osobę reprezentującą państwo w kraju i za granicą, rząd (a tym samym kanclerz) może wysłać ważny sygnał polityczny. I zazwyczaj to robi.

Klöckner czy Aigner? Mało prawdopodobne

A propos Julii Klöckner: nazwisko kontrowersyjnej przewodniczącej niemieckiego parlamentu jest wielokrotnie wymieniane w debacie nt. pierwszej kobiety na stanowisku prezydenta. Do Klöckner trudno będzie jednak przekonać socjaldemokratów, Lewicę i Zielonych. Jej działania jako przewodniczącej Bundestagu są niekiedy zbyt polaryzujące.

Julia KlöcknerZdjęcie: Kay Nietfeld/dpa/picture alliance

Ilse Aigner, członkini bawarskiej chadecji CSU, która od ośmiu lat jest przewodniczącą landtagu Bawarii, miałaby znacznie większe szanse na zdobycie poparcia, nawet u przeciwników politycznych.Udowodniła, że ​​potrafi budować mosty ponad podziałami partyjnymi.

Ilse AignerZdjęcie: Karl-Josef Hildenbrand/picture alliance/dpa

Jej wada: jeśli zostanie głową państwa, szanse lidera CSU i premiera Bawarii Markusa Södera na objęcie stanowiska kanclerza spadną niemal do zera. Dwa wpływowe stanowiska w Berlinie dla mniejszej, konserwatywnej siostry CDU? To politycznie niemożliwe do zrealizowania.

Kandydatka z żydowskim pochodzeniem?

Inne kandydatki? Wielokrotnie wymieniane jest nazwisko obecnej minister edukacji Niemiec Karin Prien z CDU. Prien cieszy się również poparciem innych partii i byłaby na tym stanowisku pierwszą osobą z żydowskimi  korzeniami. Jej dziadkowie przeżyli Holokaust.

Karin PrienZdjęcie: Daniel Bockwoldt/dpa/picture alliance

Wybór Prien byłby zatem odważnym sygnałem w czasach narastającego w Niemczech antysemityzmu. Jej słabym punktem jest to, że reprezentuje bardziej lewicowe skrzydło konserwatywnej CDU, które pod wodzą Friedricha Merza ledwo dysponuje większością.

Na liście także pisarka

Trudności w znalezienia odpowiedniej kobiety na to stanowisko pokazuje również przypadek Juli Zeh. To znana pisarka i doktor prawa międzynarodowego z Brandenburgii. Ma już doświadczenie w życiu publicznym jako wolontariuszka w sądzie konstytucyjnym swojego landu. Jest uważana za kontrowersyjną, a w swojej powieści „Witamy w Unterleuten!” namalowała obraz rozbitego społeczeństwa wschodnich Niemiec. Książka opowiada historię fikcyjnej wioski, której społeczność spiera się o budowę turbin wiatrowych.

Juli ZehZdjęcie: ulrike blitzner/rtn/picture alliance

Opcja, że Zeh zostanie nową głową państwa, jest uważana za praktycznie niemożliwą, choć potrafił to sobie wyobrazić były kanclerz Olaf Scholz . Sama Zeh mówi: – Tylko cztery godziny snu, 7 tys. spotkań dziennie – nie mam na to ani wytrzymałości duchowej, ani emocjonalnej, ani psychologicznej.

Znów będzie to mężczyzna?

Na niecały rok przed wyborami prezydenckimi w Niemczech wciąż nie widać więc kandydatki, która czułaby się na siłach, by podjąć się tego zadania lub miałaby jakiekolwiek szanse na zdobycie większości.

Czy ostatecznie znów prezydentem Niemiec będzie mężczyzna? Kanclerz Friedrich Merz oraz wicekanclerz i minister finansówLars Klingbeil z SPD mają jeszcze kilka miesięcy na decyzję.