Prasa: Kraje NATO nie są wasalami Trumpa
17 marca 2026
„Süddeutsche Zeitung” zauważa, że „Trump lubi się chwalić tym, że potrafi doprowadzać do umów, dlaczego więc nie zaproponować mu jakiegoś dealu?” Możliwe, że jedyną opcją byłby „defensywny mandat, przy odpowiednich wzajemnych korzyściach” – pisze dziennik. „Nagle bowiem ten, który postrzega sojuszników jedynie jako służących i wasali, potrzebuje ich pomocy. Mogłoby to polegać na tym, że europejskie okręty wojenne zaangażują się w ochronę szlaku morskiego (…), lecz w zamian za konkretne korzyści: że Trump ponownie wprowadzi sankcje na ropę przeciwko Moskwie lub zobowiąże się do stałego wsparcia dla ukraińskiej walki o przetrwanie. Ważny byłby defensywny mandat, który nie uznaje państw uczestniczących za strony wojny, wzorując się na europejskiej misji morskiej Aspides, która chroni statki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej przeciwko atakom milicji Huti z Jemenu” – proponuje komentator. Zaznacza jednak, że nawet przy takim „defensywnym mandacie” istniałoby ryzyko wciągnięcia krajów NATO w głębszy konflikt. „Co by było, gdyby Trump postawił nowe żądania, na przykład udział w bombardowaniach? Wtedy potrzebna byłaby silna Europa, która wie, czego chce – a tym bardziej, czego nie chce”, konkluduje autor.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze: „Czy Europa może sobie pozwolić na to, by odrzucić [Trumpa] i czekać, aż przestanie mu się ta wojna ‘podobać' lub aż mułłowie w końcu się poddadzą? To wydaje się być nadzieją państw, w tym Niemiec, które mówią: ‘To nie nasza wojna, i to nie jest wojna NATO'. To prawda, ale Trumpa nie powstrzymuje to przed ciągłym łączeniem wszystkiego ze wszystkim. Europejczycy muszą – to jest lekcja z tego kryzysu – zmniejszyć swoje zależności: nie tylko te związane z ropą i gazem, ale także zależność od USA w zakresie obrony. Wprawdzie większa europejska suwerenność w tej dziedzinie nie uczyniłaby Trumpa mądrzejszym prezydentem, ale Europa mogłaby wówczas odpowiedzieć na jego próby szantażu gestem rodem z Ameryki, na który by zasłużył”.
„Prezydent USA znajduje się pod presją – i działa, jak zawsze w takich przypadkach: przeklina, grozi, szantażuje”, czytamy w „Handelsblatt”. Dziennik gospodarczy podkreśla, że „Donald Trump popycha państwa NATO do swojego konfliktu z Iranem, który sam lekkomyślnie rozpoczął, a dokładniej: w który wpadł – bez planu, bez strategii, bez planu wyjścia”. Gazeta przypomina groźbę wygłoszoną przez Trumpa: jeśli państwa członkowskie NATO odmówią zaangażowania w wojnę, sytuacja „wyglądałaby bardzo źle dla NATO”. Zdaniem komentatora, można się spodziewać, że Trump chciałby aktywować klauzulę o wzajemnej pomocy zgodnie z artykułem 5. traktatu NATO. „To jednak postawiłoby sojusz przed historycznym wyzwaniem. Ponieważ z sojuszu obronnego stałby się czymś na kształt sojuszu agresywnego. Każde państwo NATO mogłoby zaatakować dowolny kraj i, gdyby napotkało trudności, zażądać pomocy innych”.
Regionalny dziennik „Stuttgarter Nachrichten” komentuje: „Zgodnie z artykułem 6. do NATO należą państwa członkowskie, Morze Śródziemne i północny Atlantyk na północ od zwrotnika Raka. Najbliżej cieśniny (Ormuz – red.) znajduje się więc Turcja – odległa o 1700 kilometrów. Nawet tego traktatu Trump najwyraźniej nie zna. Nie jest tylko żałosnym strategiem, który rozpoczyna wojny, nie znając sytuacji. Jest także ignorantem, który lekceważy kompetencje swoich generałów, a nawet je tłumi. I jest oszustem, który rozpaczliwie wzywa pomocy, gdy wmanewrował się w sytuacje, z których nie potrafi znaleźć wyjścia. Przywódcy NATO postępują słusznie, odmawiając mu. Nie są wasalami Trumpa. Powinni być pewnymi siebie liderami wolnych narodów w oparciu o wartości – i powinni to jasno pokazać Trumpowi”.