1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa o krytyce wojny w Iranie: Prezydent wytoczył armatę

Monika Sieradzka opracowanie
25 marca 2026

Prezydent Niemiec skrytykował wojnę przeciw Iranowi jako sprzeczną z prawem. Prasa komentuje ostre słowa Steinmeiera.

Niemcy Berlin 2025 | Prezydent Federalny Steinmeier
Prezydent Niemiec Frank-Walter SteinmeierZdjęcie: Maryam Majd/REUTERS

– Nasza polityka zagraniczna nie stanie się bardziej przekonująca, jeśli nie nazwiemy łamania prawa międzynarodowego łamaniem prawa międzynarodowego – powiedział prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier we wtorek (24.03.2026) w przemówieniu z okazji 75. rocznicy ponownego utworzenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Berlinie. – Ta wojna (z Iranem - red.) jest sprzeczna z prawem międzynarodowym, nie ma co do tego wątpliwości – stwierdził prezydent, wzywając Niemcy i Europę do uwolnienia się od dotychczasowej zależności od USA.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przyznaje, że „nie jest łatwo znaleźć odpowiednie słowa, które oddałyby interesy i roszczenia Niemiec, a jednocześnie odzwierciedlałyby geopolityczną sytuację”, ostrzega jednak – odnosząc się do słów prezydenta Steinmeiera potępiającego wojnę USA i Izraela w Iranie – przed zbyt łatwym wystawianiem ocen. „Patrząc z daleka, należy być ostrożnym z formułowaniem stwierdzeń i ocen. Jeśli chce się jeszcze spojrzeć w lustro, nie można ciągle zmieniać swoich przekonań” – czytamy. „Może nie jest to ‘nasza' wojna; ale dotyczy nas i naszych kluczowych interesów. Kto wypowiada się na temat wyraźnej agresji ze strony własnego sojusznika, ten nie może w żaden sposób go wspierać, jeśli nie chce sam naruszać konstytucji i prawa międzynarodowego” – pisze FAZ, dodając, że należy jednak także umiejętnie postępować z Trumpem i reżimami takimi jak ten w Iranie. „Lekceważenie przez nie praw człowieka, zwłaszcza praw kobiet, często umykało w dyplomatycznych listach gratulacyjnych z Niemiec. To także część ‚‘porządku opartego na zasadach', który ponosi porażkę, potykając się o własne wymagania”.

Chcesz skomentować to wideo? Przejdź na facebooka! >>

Temat dominuje także w prasie regionalnej. „Dithmarscher Zeitung” zauważa: „Steinmeier mocno się wychylił i zajął wyraźniejszą pozycję niż rząd federalny – cóż, prezydenci federalni już wcześniej wykorzystywali okazję, aby wyrażać swoje opinie. Steinmeier wytoczył jednak wielką armatę i od razu zażądał nowego ukierunkowania niemieckiej polityki zagranicznej. Jego główny ton brzmi: jak najwięcej dystansu do USA. Jak to ma działać w kontekście bliskiej współpracy militarnej i gospodarczej, pozostaje zapewne tajemnicą Steinmeiera. (…) Należy jednak dostrzegać polityczne realia, w tym rolę USA jako sojusznika i niezastąpionego międzynarodowego aktora. Tego typu rzeczy były szef niemieckiej dyplomacji powinien mieć na uwadze”.

„Pforzheimer Zeitung” komentuje: „Frank-Walter Steinmeier nie jest uważany za człowieka o wyraźnych poglądach. Gdy sprawy stają się poważne, chętnie ucieka się do mglistych sformułowań. Ale akurat teraz, w najdelikatniejszym momencie otwartego konfliktu USA i Izraela z Iranem, odkrywa w sobie wielkiego strażnika prawa międzynarodowego – i nagle ogłasza ten konflikt za ‘niezgodny z prawem międzynarodowym'. Z prawnego punktu widzenia nie jest to błędem. Politycznie jest to postawa ryzykowna. Steinmeier sięga po maksymalistyczne słownictwo i demonstracyjnie dystansuje się od kanclerza oraz linii rządu. Akurat teraz chodzi przede wszystkim o to, aby wojna z Iranem jak najszybciej się zakończyła. W tej sytuacji potrzebne jest dyplomatyczne rzemiosło, a nie wielki gest prezydencki. To powinien wiedzieć były minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier”.

„Rhein-Neckar-Zeitung” pisze: „Ta wojna jest nie tylko etycznie bezwzględnym grzechem, ale także prowadzi świat do ekonomicznej przepaści. Już to działa na korzyść – bez wątpienia brutalnych – władców w Teheranie: nawet amerykańscy obywatele ponoszą koszty. Prezydent Steinmeier idzie w swojej krytyce wobec reżimu Trumpa znacznie dalej. Dla niego transatlantyckie relacje są zakończone – nawet w mało prawdopodobnym przypadku, że obecny lokator Gabinetu Owalnego planowałby oddać władzę. Cóż, takie przepowiednie zazwyczaj mają krótki okres ważności. W przypadku byłego ministra spraw zagranicznych są one nieodpowiedzialne. Interesy władzy się zmieniają. Dziś Trump jest uważany za despotę, a jutro Europa będzie potrzebować USA w zupełnie nowej sytuacji. I tak długo, jak militarna, finansowa i cyfrowa zależność pozostaje tak jednostronna, tak długo USA – niestety – pozostaną niezbędne”.