Jest projekt budżetu na 2027 r. Prasa: triki i sztuczki
7 lipca 2026
Projekt, przedstawiony w poniedziałek (06.07.2026) przez ministra finansów Larsa Klingbeila przewiduje wyższy poziom zadłużenia i wydatków niż pierwotnie planowano. Jako przyczyny Klingbeil podał w szczególności skutki wojen oraz słabą koniunkturę gospodarczą.
Łączne wydatki w budżecie na przyszły rok wyniosą 555,4 mld euro. To znacznie więcej niż w bieżącym roku, w którym wynoszą one 524,5 mld euro, i o 12 mld więcej niż planowano jeszcze w kwietniu, kiedy przedstawiono główne założenia budżetu. Nowe zadłużenie wzrosło o prawie 8 mld euro i wynosi obecnie 118,7 mld euro. Do tego dochodzą dodatkowe pożyczki na rządowe fundusze specjalne. W budżecie podstawowym na rok 2027 zaplanowano wydatki na obronę w wysokości około 109,7 mld euro – o jedną trzecią więcej niż w budżecie na rok 2026.
We wrześniu projekt budżetu trafi pod obrady parlamentu i zostanie przyjęty do końca roku.
Prasa pisze o „sztuczkach”
Projekt budżetu jest tematem komentarzy prasowych. Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” pisze, że Klingbeilowi – zresztą jak sam stwierdził – nie udało się „uporządkować budżetu”. „Wręcz przeciwnie: od dawna żaden minister finansów nie sięgał tak głęboko do trików, aby sporządzić budżet. To, że Klingbeil – w przeciwieństwie do tego, na co niedawno liczył – musi w dużej mierze wyczerpać rezerwę wartą miliardy, jest tylko najbardziej oczywistym dowodem na to, jak poważna jest sytuacja budżetowa” – czytamy. Minister finansów sięga również po środki z funduszy socjalnych, Funduszu Klimatu i Transformacji czy różnych udziałów federalnych, takich jak w państwowym banku rozwoju KfW.
O „księgowych sztuczkach” pisze także stołeczny dziennik „Berliner Morgenpost”. „Projekt budżetu jest możliwy do realizacji jedynie dzięki dalszemu zadłużaniu się oraz wielomiliardowym przesunięciom środków, co ociera się o księgowe sztuczki” – czytamy.
Komentator zaznacza: „Jeśli sytuacja rozwinie się niekorzystnie, już w 2030 roku nawet co piąte euro może być przeznaczane na obsługę odsetek od długu – takie ostrzeżenia słusznie padają z kręgów gospodarki, która pilnie potrzebuje inwestycji wzmacniających przyszłą konkurencyjność”.
Klimat na dalszy plan
Jak pisze komentator „Berliner Morgenpost”, od momentu objęcia władzy przez koalicję chadecji i socjaldemokracji polityka klimatyczna zeszła na dalszy plan. Potwierdza to m.in. decyzja o przeznaczeniu 3 mld euro z Funduszu Klimatu i Transformacji na inne cele. „Ostatecznie zabraknie tych środków na wspieranie ekologicznych systemów grzewczych, co może okazać się kosztowne zarówno dla właścicieli nieruchomości, jak i najemców”.
Z kolei argument, że inwestycje w obronność są niezbędne dla bezpieczeństwa kraju, należy traktować poważnie. „Niemcy mają obowiązek robić więcej dla własnej obrony. Jednak zasada ‚whatever it takes' (za wszelką cenę – red.) nie może oznaczać przyzwolenia na fiasko wielkich projektów zbrojeniowych, takich jak budowa fregaty przyszłości, ani bezkrytycznego płacenia każdego zawyżonego rachunku wystawianego przez przemysł obronny” – pisze berliński dziennik.
„Łatanie dziur w budżecie”
Regionalny dziennik „Frankfurter Rundschau”, stwierdza, że ogromne zadłużenie, jakie planuje niemiecki minister finansów, jest częściowo uzasadnione, ponieważ poprzednie rządy doprowadziły infrastrukturę i zdolności obronne do ruiny poprzez cięcia budżetowe. Jednak przesunięcie środków z funduszu klimatycznego, jest „jest nadużyciem środków, któremu należy położyć kres”. W przeciwnym razie polityce klimatycznej grozi ukryta podwyżka podatków. „Elektrownie, firmy, a ostatecznie także obywatele płacą wyższe ceny za energię, ale państwo wykorzystuje część tych wpływów do łatania dziur w budżecie”.
„Dla Niemiec pozostaje tylko mieć nadzieję, że prognoza Merza i Klingbeila dotycząca ożywienia gospodarczego się sprawdzi” – komentuje dziennik ze Stuttgartu „Stuttgarter Zeitung”. „Jeśli sytuacja potoczy się inaczej, oprócz wielu innych trudności pojawią się również ogromne problemy z dziurami budżetowymi. Jakie króliki wyczaruje wtedy rząd z kapelusza? Nie można wykluczyć, że jednak jeszcze dojdzie do podwyżki podatku VAT” – czytamy.