1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa o rozmowach koalicyjnych: spory są na korzyść AfD

Monika Sieradzka opracowanie
9 kwietnia 2025

Gazety piszą o rozmowach CDU/CSU i SPD na temat utworzenia rządu. Merz będzie kanclerzem „z obciążoną hipoteką”.

Friedrich Merz und Lars Klingbeil
Lars Klingbeil (l.), sekretarz generalny SPD i Friedrich Merz, lider CDUZdjęcie: Ebrahim Noroozi/AP/dpa

W Niemczech od kilku tygodni toczą się negocjacje chadeków i socjaldemokratów na temat utworzenia nowego rządu.  

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” jest zdania, że ujawniające się podczas rozmów koalicyjnych spory pomiędzy chadekami a socjaldemokratami nie wróżą dobrze powstrzymaniu prawicowego populizmu. „W rzeczywistości, po wygraniu wyborów do Bundestagu, Alternatywa dla Niemiec (AfD) jest również zwycięzcą negocjacji koalicyjnych, które odbywają się w sposób rutynowy. Nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Ukraina i Rosja, Trump i Zachód, bezduszne podejście (socjaldemokratycznej) SPD i (chadeckiej) CDU/CSU do ustalania priorytetów – wszystko to dzieje się na korzyść AfD. CDU/CSU zrozumiała 'zmianę polityki' jako całkowite przeciwieństwo zwrotu, który odtrułby kraj. Hipoteka przyszłego rządu Friedricha Merza (CDU) jest obciążona: coraz więcej wyborców może dojść do wniosku, że zwrot ten nie może się kierować przeciw AfD, lecz tylko razem z nią” – komentuje FAZ.

„Muenchner Merkur” zauważa, że w licznych komentarzach na temat negocjacji koalicyjnych mało było ostatnio pochwał, a wiele wręcz alarmistycznych głosów, „przesiąkniętych niemiecką tendencją do pesymizmu”. „Zakopanie rowów i stworzenie nowego zaufania między graczami zajęło więcej czasu, niż niektórzy by sobie życzyli w obliczu naglących kryzysów na świecie. Ale właśnie w tych kryzysach jest także szansa: Putin i Trump na zewnątrz, jak i ci w kraju, którzy gardzą demokracją, wystawiają Niemcy i Europę na próbę i spajają tym samym partnerów koalicyjnych ze sobą pomimo ich różnych światopoglądów. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to CDU, CSU i SPD odłożą swoje partyjne kłótnie na dalszy plan. Wszyscy to wiedzą: koalicja chadecji i socjaldemokratów oraz Merz są jak ostatni nabój naszej liberalnej demokracji” – podkreśla gazeta.

W „Rhein-Neckar-Zeitung” czytamy: „Jeśli czyta się i słucha komentarzy towarzyszących negocjacjom koalicyjnym, można odnieść takie wrażenie: Rządzenie jest ciężarem. Jak sprzedać partyjnej bazie fakt, że nie każdą obietnicę wyborczą da się zrealizować? I – o zgrozo! – czy można uwzględnić proporcjonalną reprezentację płci, wieku, pochodzenia i przynależności religijnej? Ale za tymi wszystkimi rozważaniami kryje się w gruncie rzeczy spoglądanie w kierunku kolejnych wyborów. Bo zaraz po utworzeniu rządu zaczyna się praca. Rozliczenie przyjdzie – w idealnym scenariuszu – za cztery lata.” Komentator gazety z Heidelbergu uważa, że uczestnicy negocjacji próbują obniżyć oczekiwania swoich elektoratów wobec przyszłego rządu. „Oby nie za bardzo” – dodaje.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

„Frankfurter Rundschau” uważa z kolei za „zaskakujące”, że ochrona klimatu odgrywa tym mniejszą rolę polityczną, im bardziej zauważalnie klimat się zmienia. „Dokument CDU/CSU i SPD stwierdza jedynie: ‘Popieramy niemieckie i europejskie cele klimatyczne. (...) Pracujemy zdeterminowani, aby osiągnąć te cele klimatyczne'. Dla CDU i CSU ochrona klimatu nigdy nie była poważnym problemem. U konserwatystów mechanizm tłumienia działa doskonale. Tak jakby w piwnicy mieli jakiś zapasowy klimat. Prawdopodobny przyszły kanclerz Friedrich Merz  mówił jeszcze w listopadzie z pełną powagą, że najchętniej zdemontowałby wszystkie turbiny wiatrowe w całym kraju, bo są tak brzydkie. Z kolei SPD obawia się, że jej już mocno stopniały elektorat mógłby stopnieć jeszcze bardziej, gdyby mocniej postawiła na ochronę klimatu. Względy krótko- i średnioterminowe spychają wszystko inne na margines. Ta polityczna bierność jest błędem, wręcz brakiem odpowiedzialności” – czytamy we frankfurckim dzienniku.