1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa o wysłaniu Bundeswehry na Bliski Wschód: czas działać

Monika Sieradzka opracowanie
18 kwietnia 2026

Berlin nie może tłumaczyć, że nurkowie Bundeswehry mogą się zajmować tylko wielorybami w Bałtyku – czytamy.

Oman 2026 | Statki przepływają przez cieśninę Ormuz po podpisaniu przez USA i Iran zawieszenia broni
Statki przepływają przez cieśninę Ormuz po podpisaniu przez USA i Iran zawieszenia broni Zdjęcie: Shady Alassar/Anadolu Agency/IMAGO

Ponad tuzin krajów zgodziło się na międzynarodową misję mającą na celu zabezpieczenie cieśniny Ormuz po zakończeniu działań bojowych. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz  zapowiedział w piątek (17.04.) w Paryżu możliwy udział Bundeswehry w usuwaniu min i w rozpoznaniu morskim.

Jako warunki dla planowanej międzynarodowej misji Merz wymienił zakończenie działań bojowych oraz „bezpieczną podstawę prawną, na przykład w formie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Dodał, że do wysłania Bundeswehry za granicę potrzebna jest też decyzja Bundestagu.

Francja i Wielka Brytania wyraziły gotowość do objęcia przewodnictwa w wielonarodowej misji. Francja poinformowała, że już wysłała lotniskowiec, dziesięć okrętów wojennych i 50 samolotów w region Morza Śródziemnego i na Bliski Wschód. W Niemczech natomiast wysłanie Bundeswehry budzi kontrowersje.

Szczyt w sprawie Zatoki Perskiej z udziałem przywódców Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch Zdjęcie: Simon Dawson/Avalon.red/IMAGO

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” krytycznie pisze o stawianych przez kanclerza warunkach: „Nie można czekać na wysłanie statków i samolotów, aż Trump, Netanjahu i Chamenei przedstawią umowę pokojową w złotej ramce; przedłużony rozejm musi wystarczyć. Choć jakiś 'twardszy' mandat, wykraczający poza już istniejącą rezolucję ONZ, byłby pożądany, nie jest on jednak konieczny – chyba że chce się (…) całkowicie zablokować niemieckie uczestnictwo w misji. Gdy jednak w Paryżu, Londynie i innych europejskich stolicach w duchu polityki sojuszniczej oraz w celu przezwyciężenia globalnego kryzysu energetycznego i gospodarczego decyduje się o wysłaniu marynarki do Zatoki Perskiej, Berlin nie może się tłumaczyć, że niemieccy nurkowie wojskowi przeszkoleniu w usuwaniu min mają prawo zajmować się tylko wielorybami w Bałtyku (pod warunkiem, że mają na to mandat Greenpeace)”.

„Badische Zeitung” komentuje: „To słuszne, że kanclerz Friedrich Merz składa ofertę dotyczącą poszukiwania i usuwania min przez Bundeswehrę. Marynarka wojenna ma w tym doświadczenie – w Morzu Północnym i Bałtyckim leżą miliony ton ładunków wybuchowych z czasów II wojny światowej. Bundeswehrze przypisuje się wysoki profesjonalizm w głębinach mórz. Mimo to wielu Niemców krytycznie oceni taką misję zagraniczną. Wsparcie Ukrainy w obronie przed Rosją już teraz stawia nas przed ogromnym wyzwaniem. Gotowość do przejęcia jeszcze większej odpowiedzialności na świecie maleje w miarę wzrostu cen w kraju i kurczenia się własnego dobrobytu. Tylko: jeśli tego nie zrobimy, zagrożenie dla naszej gospodarki i pokoju będzie jeszcze większe”.

„Lausitzer Rundschau” zauważa: „W dyskusji na temat ochrony statków w cieśninie Ormuz po zawarciu rozejmu zebrano dziesiątki narodów pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii, aby rozmawiać o niepewnej przyszłości. Z jednej strony nikt nie wie, czy rozejm między USA, Izraelem a Iranem zostanie przedłużony po nadchodzącej środzie. Z drugiej strony koalicja chętnych może będzie musiała przystąpić do działania szybciej, niż można by się spodziewać. Z jednej strony to wspaniałe, że Europa w końcu myśli strategicznie w swoim własnym interesie. Europejczycy muszą jednak uważać, aby nie stać się niewolnikami ciągle zmieniających się celów prezydenta USA lub innych graczy. Nie można wciąż kierować się stałym trybem alarmowym Trumpa, jeśli nie chce się zjadać zupy, którą nawarzyli inni”.

„Rhein-Zeitung” skupia się na możliwościach dyplomatycznych: „Kluczowe jest, czy słowa przerodzą się w wiążące zobowiązania. Samo spotkanie nie rozwiązuje konfliktu. Pokój, jak lubi pisać Trump wielkimi literami, nie powstaje przez posty w internecie. Negocjacje wymagają cierpliwości i zazwyczaj trwają wiele lat – niepowodzenia są raczej regułą niż wyjątkiem. Właśnie dlatego powinni zaangażować się mediatorzy, którzy mają dłuższy oddech niż prezydent USA – i wspierać te siły, które pragną zakończenia nieustannych wybuchów przemocy. Europa mogłaby odegrać większą rolę w tym zakresie. Wraz z krajami arabskimi, Pakistanem i Turcją mogłaby wspierać długoterminowe negocjacje: poprzez inicjatywy, celowy nacisk i przede wszystkim przez zachęty. Skutki wojny są już odczuwalne także w Europie. Stabilność na Bliskim Wschodzie jest więc również w naszym własnym interesie”.