Prasa o zamachu w Waszyngtonie: pretekst do eskalacji
28 listopada 2025
Prezydent Donald Trump poinformował, że żołnierka Gwardii Narodowej postrzelona w Waszyngtonie zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.
Miała 20 lat. Drugi z zaatakowanych gwardzistów, 24-latek z Wirginii Zachodniej, walczy o życie.
Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, nieznane są jeszcze motywy działania zamachowca i trzeba odczekać na dalsze wyniki śledztwa. „Fakt, że poszkodowanymi okazało się dwoje żołnierzy Gwardii Narodowej, której zaangażowanie w stolicy USA budzi kontrowersje, jest istotny, choć nie wyklucza, że za zdarzeniem stoją motywy niezwiązane z polityką” – pisze dziennik. Jedno jest pewne – to wydarzenie pociągnie za sobą konkretne konsekwencje polityczne.
Zatrzymany podejrzany jest afgańskim imigrantem, który został relokowany do Stanów Zjednoczonych w ramach programu wsparcia dla byłych lokalnych współpracowników sił amerykańskich. To skłoniło Donalda Trumpa do szybkiego zarządzenia ponownej kontroli bezpieczeństwa wobec Afgańczyków, którzy przybyli do USA, oraz do dodatkowego wzmocnienia Gwardii Narodowej w Waszyngtonie. „Taka reakcja ze strony prezydenta była do przewidzenia. Odzwierciedla ona bezkompromisową linię w kwestiach bezpieczeństwa i migracji” – czytamy.
Odniesienie do Niemiec
„Naród jest w szoku, ale właśnie ten szok wywołany tragicznym wydarzeniem może przynieść prezydentowi polityczne korzyści w czasie, gdy jego poparcie spada” – wskazuje „Volksstimme” z Magdeburga. „W przyszłym roku Amerykanie pójdą na wybory pośrednie, które pokażą skalę strat Trumpa i jego ruchu MAGA. Sprawca strzelaniny niechcący staje się narzędziem politycznym. Wiceprezydent USA JD Vance zapowiedział już zaostrzenie polityki wobec imigrantów i zwiększenie liczby deportacji. Incydent w USA posiada również kontekst niemiecki: sprawca przybył do kraju w ramach specjalnej wizy dla byłych współpracowników amerykańskich sił w Afganistanie. Tymczasem w Berlinie minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt jest krytykowany przez partie lewicowe i Zielonych za niewystarczająco szybkie sprowadzenie do Niemiec z Pakistanu afgańskich współpracowników. Jednak kluczowe pozostaje dokładne weryfikowanie osób przybywających do kraju”.
Zamiast żałoby eskalacja polityczna
Według dziennika regionalnego „Kölner Stadt-Anzeiger” kraj, który nie traktuje śmiertelnie niebezpiecznych strzałów w dwóch funkcjonariuszy państwowych jako powodu do żałoby, refleksji i wyjaśnienia, lecz jako pretekst do eskalacji politycznej, nie zmierza w dobrym kierunku.
„W Stanach Zjednoczonych doszło do tego, że w Waszyngtonie 29-letni Afgańczyk strzelił do dwóch żołnierzy Gwardii Narodowej, których do stolicy wezwał prezydent Trump. Motywy działania sprawcy wciąż pozostają niejasne. Prezydent Trump wpadł w polityczny szał, krytykując Joe Bidena, nazywając Afganistan ‘piekielną dziurą' i atakując wszystkich obcokrajowców. Głęboką paranoję i polaryzację w Stanach Zjednoczonych najlepiej obrazuje nie sam incydent w Waszyngtonie, lecz reakcje, jakie wywołał” – konstatuje dziennik z Kolonii.
„Ludwigsburger Kreiszeitung” komentuje: „Kto odczłowiecza podejrzanego, świadomie obniża próg akceptacji dla drastycznych działań. A gdy sprawca zostaje sprowadzony do symbolu dla całych społeczności, jego pochodzenie wysuwa się na pierwszy plan. W takich sytuacjach analiza każdego przypadku z osobna schodzi na dalszy plan. Odpowiedzialna polityka powinna wyglądać zupełnie inaczej: najpierw rzetelne dochodzenie, jawne informacje, a następnie rzeczowa debata na temat luk w systemie bezpieczeństwa. W USA pod rządami Trumpa coraz częściej łamane są fundamentalne zasady praworządności. To budzi niepokój” – czytamy.