Prasa: porozumienie z Iranem to „Trump Fiction”
16 czerwca 2026
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” komentuje: „W gruncie rzeczy Trump rozwiązał dotychczas tylko jeden problem, który sam stworzył: Cieśnina Ormuz ma zostać ponownie otwarta, choć w przyszłości być może za opłatą. Jeśli natomiast chodzi o program jądrowy, obie strony wracają do negocjacji. Jest mało prawdopodobne, by udało się osiągnąć porozumienie, które znacznie wykraczałoby poza umowę jądrową Obamy, którą Trump nieustannie potępiał. (…) Trump sądził, że z łatwością wygra tę wojnę, a w Waszyngtonie najwyraźniej nie było nikogo, kto chciałby lub mógłby mu to wyperswadować. Ostatecznie po raz kolejny okazuje się, że potęga militarna Ameryki może mieć zaskakująco niewielką wartość. Prezydent naruszył jednocześnie dwa systemy sojuszy, na których światowa potęga zawsze mogła wcześniej polegać: sojusze w Zatoce Perskiej oraz NATO”.
Co dalej z programem jądrowym?
„Süddeutsche Zeitung” jest zdania, że niepewność dotyczy przede wszystkim losów irańskiego programu jądrowego. „Trump ogłosił, że głównym celem wojny jest uniemożliwienie Iranowi grożenia bronią jądrową. W szkicu nowego porozumienia pokojowego znajduje się jednak niewiele informacji akurat na ten temat. Gdyby Iran ostatecznie nie zrezygnował ani ze swojego programu jądrowego, ani z silnie dotychczas wzbogacanego uranu, Waszyngton i Iran wróciłyby merytorycznie do porozumienia jądrowego wynegocjowanego przez prezydenta USA Baracka Obamę w 2015 roku: pokojowe wykorzystanie – tak, broń jądrowa – nie. Plus międzynarodowe kontrole. Kiedy Trump wypowiedział tę umowę w 2018 roku, powiedział, że to ‘ogromna fikcja', że morderczy reżim rzekomo wykorzystuje energię jądrową wyłącznie w celach pokojowych. Teraz sam się na to zgadza. Fikcja nie stanowi dla Trumpa problemu, o ile sam jest jej twórcą” – pisze dziennik z Monachium.
„Suedwest Presse” z Ulm zauważa, że „Donald Trump przywrócił dokładnie ten stan, jaki panował przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran. Cieśnina Ormuz była otwarta, światowy handel funkcjonował. Dopiero wojna doprowadziła do sytuacji, którą Trump teraz znowu wynegocjował. Jak potoczy się irański program jądrowy, pozostaje nadal wielką niewiadomą. Program rakiet balistycznych został co najwyżej zakłócony, ale nie zakończony. Reżim mułłów jest na razie raczej umocniony niż osłabiony, mimo że czołowi przywódcy zostali zabici w wyniku ukierunkowanych ataków wojskowych. USA nie zdołały narzucić Iranowi swojej woli i prawdopodobnie już tego nie osiągną”.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
USA „przegranymi wojny"
„Augsburger Allgemeine” podkreśla, że Stany Zjednoczone są nie tylko przegranymi wojny z Iranem, ale także porozumienia, które miało zakończyć tę wojnę. „Reżim irański, który jeszcze podczas ostatniego powstania ludowego w styczniu znalazł się w sytuacji bez wyjścia, świętuje jedno z największych zwycięstw w swojej historii. Donald Trump rozpoczął wojnę z Islamską Republiką Iranu pod hasłem ‘Make Iran Great Again' i zamierzał na nowo uporządkować Bliski Wschód. Oba cele osiągnął – ale zupełnie inaczej, niż sobie to wyobrażał. Dzisiejsze kierownictwo Iranu jest bardziej radykalne niż przed wojną. Skorzystało ono z pozbawionej koncepcji polityki USA, która dużo się przechwalała, mało planowała, a w końcu poszła na duże ustępstwa wobec mułłów, aby zakończyć konflikt” – czytamy.
„Stuttgarter Zeitung” pisze, że od tej pory największym wyzwaniem dla teokratycznej dyktatury nie jest amerykańskie lotnictwo, lecz irańska ludność. „System rządów w Teheranie i jego przedstawiciele są przygotowani na kryzysy w polityce wewnętrznej i zagranicznej, ale nie mają przekonujących odpowiedzi dla obywateli, którzy domagają się większych praw i mniejszego ograniczania przez przepisy religijne. Dzięki sukcesom w wojnie Trumpa reżim zyskuje na razie na czasie. Również wojskowi, którzy przywiązują mniejszą wagę do norm religijnych niż ajatollahowie, zyskali dzięki wojnie na znaczeniu w irańskich kręgach władzy. Możliwe jest zatem złagodzenie obowiązku noszenia chusty lub innych zasad. Na dłuższą metę to jednak nie wystarczy. Dużą słabością Iranu po wojnie jest skostniały system teokratyczny, który nie jest przystosowany do współczesności. W dłuższej perspektywie może to doprowadzić do upadku reżimu" – ostrzega dziennik.