Prasa: Putin boi się własnego narodu
12 sierpnia 2026
„Putin znów chroni się przed własnym narodem” – pisze w środę, 12 sierpnia, niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. „Mała, niegroźna partia ‘Jabłoko’ nie może wziąć udziału w wyborach parlamentarnych. Kreml nie toleruje żadnej, nawet najmniejsza iskierki opozycji” – zaznaczyła autorka komentarza Silke Bigalke, wyjaśniając, że „Jabłoko” jest ugrupowaniem liberalnym, opowiadającym się za demokracją i sprzeciwiającym się wojnie.
Zdaniem komentatorki decyzja o wykluczeniu partii z wyborów mówi wiele o strachu panującym na Kremlu. „Jabłoko” nigdy nie stanowiło zagrożenia dla Władimira Putina. Partia „balansowała” na granicy tego, co rosyjska cenzura toleruje, chociaż jej kilku działaczy przebywa w więzieniu. Na plakatach woli pisać „jesteśmy za pokojem”, zamiast „jesteśmy przeciwko wojnie”.
„Jabłoko” symbolem protestu przeciwko wojnie
Decydujące jest z punktu widzenia Kremla to, że „Jabłoko” stało się miejscem, gdzie obywatele mogą pokazać, że są przeciwni wojnie. Z tego powodu Putin obawia się, że niegroźna partia może zdobyć zauważalne poparcie. Głosowanie we wrześniu znajdzie się i tak pod całkowitą kontrolą władz, które zmanipulują głosowanie, aby uzyskać pożądany wynik. Jednak nawet najmniejszy przejaw opozycji jest z punktu widzenia Kremla niepożądany. „Wyrok sądu przeciwko ‘Jabłoku’ pokazuje, że Putin boi się własnego narodu” – pisze w konkluzji komentatorka „Sueddeutsche Zeitung”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że reżim Putina próbuje sprawiać wrażenie, że cały rosyjski naród popiera jego i wojnę w Ukrainie. Utrzymanie tego wrażenia możliwe jest tylko za cenę bezwzględnego ścigania wszystkich, którzy mają odmienne zdanie.
Widać to zawsze wtedy, gdy władze decydują się na minimalne otwarcie wentyla dla legalnych protestów. Tak było wtedy, gdy na początku 2024 r. pozwolono przeciwnikowi wojny Borysowi Nadieżdinowi na zbieranie podpisów dla jego kandydatury na prezydenta, tak było też teraz, gdy dopuszczono „Jabłoko” z jego antywojennym programem do wyborów parlamentarnych.
Mobilizacja społeczeństwa groźna dla Kremla
W obu przypadkach doszło do spontanicznej mobilizacji społeczeństwa, na które reżim odpowiedział natychmiastowym zakręceniem wentyla, zakazując udziału prawdziwej opozycji w wyborach.
Zdaniem frankfurckiej gazety ludzie popierający „Jabłoko” nie reprezentują większości Rosjan. „Wiele świadczy o tym, że większość akceptuje hasła propagandowe Kremla, a niemała część Rosjan wspiera antyzachodni, autorytarny kurs reżimu” – czytamy w komentarzu. „Z punktu widzenia Kremla każdy ruch społeczny, który nie jest przez niego kontrolowany, jest zagrożeniem. Jeżeli wentyl pozostanie otwarty, to może się zdarzyć, że nie da się go potem zamknąć bez naruszenia całego politycznego systemu”.
Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>