Historyk: Polacy mają prawo domagać się pomnika ofiar wojny
24 listopada 2025
Berliński dziennik „Der Tagesspiegel” publikuje w poniedziałek, 24 listopada, gościnny tekst Roberta Traby, profesora w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, a także współprzewodniczącego (wraz z byłym posłem SPD Markusem Meckelem) Rady Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Tekst Traby jest polemiką z niedawnym artykułem autorstwa Meckela, który w tym samym dzienniku stwierdził, że kamień pamięci odsłonięty latem br. w Berlinie jest „godnym” pomnikiem i nie trzeba go zastępować nowym. Meckel podał też w wątpliwość projekt Domu Polsko-Niemieckiego.
Rywalizacja o bycie ofiarą?
„Kilka dni temu Markus Meckel ujawnił nowe oblicze w artykule dla ‘Tagesspiegla'. Stwierdził, że nie chce, aby w Berlinie planowano budowę pomnika ani żadnego symbolu niemieckich zbrodni na obywatelach polskich podczas II wojny światowej. Zamiast tego chciał upamiętnić okupację i wszystkie ofiary niemieckich zbrodni. Obawiał się rywalizacji narodowych narracji o byciu ofiarą” – pisze prof. Traba.
Autor tekstu przypomina, że ponad dziesięć lat temu w Berlinie chciano upamiętnić wszystkich Słowian, którzy padli ofiarą narodowego socjalizmu. „Ta formuła brzmi jak odwrócone narodowosocjalistyczne sformułowanie, bo czyż Hitler nie opisał Słowian jako anonimowej masy podludzi, gdy ogłosił: ‘Wchłoniemy lub wyeliminujemy absurdalne sto milionów Słowian'? Czy naprawdę chcemy, aby fanatyzm, okrucieństwo i ignorancja Führera definiowały współczesną pamięć w stosunkach niemiecko-polskich?” – pyta prof. Traba.
Brak wiedzy
Naukowiec przypomina analizę czterdziestu niemieckich podręczników do historii, przeprowadzoną w 2018 roku przez Centrum Badań Historycznych (CBH) Polskiej Akademii Nauk w Berlinie. Wylicza m.in. brak w żadnym z nim choćby wzmianki o „Generalnym Gubernatorstwie”, oraz to, że oba warszawskie powstania zostały omówione tylko w dwóch podręcznikach.
„Podejrzewam, że przeciętny obywatel Niemiec wie dziś więcej o polskim antysemityzmie niż na przykład o wymordowaniu polskich elit, zniszczeniu setek polskich wsi, wysiedleniu setek tysięcy polskich obywateli w 1939 roku i zastąpieniu ich Niemcami w ramach programu „Heim ins Reich” (Powrót do Rzeszy), aryzacji polskich dzieci czy o ponad trzech milionach polskich robotników przymusowych, którzy musieli pracować dla ‘Tysiącletniej Rzeszy'” – piętnuje stan niemieckiej niewiedzy prof. Traba.
„Czy naprawdę myślicie, moi drodzy niemieccy przyjaciele, że wiedza o tym i należyta pamięć stoją w sprzeczności z Holokaustem?” – pyta naukowiec i apeluje: A jeśli nie, to wymyślacie coś, żeby wszystko wyglądało inaczej. Uwolnijcie się od swojego kompleksu narodowego, w który sami się wmanewrowaliście”.
To niemiecki problem
Zdaniem polskiego historyka Polacy mają prawo domagać się czci pamięci polskich ofiar. „Wiem, że Niemcy mają problem, bo – jak ktoś kiedyś powiedział mi w dyskusji – było za dużo okupowanych krajów. Ale to problem niemiecki. Niemcy nie powinny były okupować tak wielu. Niemiecka pamięć i demokracja muszą to przetrwać, jeśli chcą pozostać silne i kreatywne” – uważa naukowiec.
Robert Traba polemizuje z wypowiedzią Markusa Meckela, aby uwzględnić także ukraińskie miliony ofiar nazizmu. „Przywoływanie tragedii w Ukrainie w kontekście pamięci to niegodny spektakl. Niemiecki brak refleksji jest niepokojący, a obserwowanie czołowych polityków i dziennikarzy domagających się ‘równego traktowania ofiar okupowanych narodów' jest przygnębiające. To już nie oportunizm, to hipokryzja!” – pisze polski historyk.
Zdaniem prof. Traby obowiązkiem Niemiec jest przekazanie przeciętnemu obywatelowi niezbędnej wiedzy o okupacji. Naukowiec przypomina przy tym, że Niemcom okupacja głównie kojarzy się pokojowo np. ze strefami okupacyjnymi po wojnie. Tymczasem okupacja niemiecka Polski „była dla dużej części ludności walką o biologiczne przetrwanie, ponieważ groziła jej eksterminacja ze strony Niemców” – czytamy.
Istotna rola rytuału
Jak pisze prof. Traba pomysł budowy pomnika polskich ofiar drugiej wojny światowej w Berlinie oficjalnie istnieje od 2017 roku. Początkowo była on inicjatywą obywatelską, potem, w 2020 roku, za zgodą Bundestagu przybrała ona formę budowy Domu Polsko-Niemieckiego. „Dla Markusa Meckela takie inicjatywy są częścią ogólnokrajowego konkursu na ofiarę. Oczywiście, nie można tego całkowicie wykluczyć. Ale czy powinniśmy zatem całkowicie zrezygnować z takiej pamięci?” – pyta Traba.
Historyk podkreśla także rolę rytuału, idei „ożywiania pomnika”, która musi być potwierdzaniem społecznej potrzeby upamiętniania wydarzenia lub osoby – tak aby pomnik nie stał się „martwym elementem krajobrazu”.
„Stwórzcie taki rytuał, niemieccy politycy i intelektualiści! Nauczmy się upamiętniać poprzez empatię, a nie poprzez ideologicznie nacechowaną rywalizację między ofiarami. Wtedy będzie nam łatwiej oddychać po obu stronach granicy” – konkluduje Robert Traba.