1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PolitykaGlobalnie

Rada Pokoju Trumpa. Czy to konkurencja dla ONZ?

22 stycznia 2026

Donald Trump ma dziś w Davos zainaugurować działalność swojej Rady Pokoju. Promowana za zgodą ONZ jako wsparcie pokoju w Gazie zamienia się w para-Radę Bezpieczeństwa ONZ.

 Donald Trump podczas 80. Zgromadzenia Ogólnego ONZ
Podczas 80. Zgromadzenia Ogólnego ONZ Donald Trump nazwał ONZ organizacją „pustych słów” Zdjęcie: John Angelillo/UPI Photo/IMAGO

Prezydent USA Donald Trump pierwotnie twierdził, że chce powołać tzw. Radę Pokoju (Bord of Peace – BoP), by nadzorowała przestrzeganie warunków pokoju i odbudowy Strefy Gazy. Organizacja Narodów Zjednoczonych zatwierdziła ją w listopadzie ubiegłego roku rezolucją nr 2803. Niektórzy prawnicy międzynarodowi już to uznali za naruszenie prawa międzynarodowego.

Teraz jednak wygląda na to, że Trump chce utrzymywać kontrolę nad Radą Pokoju pod własnym przewodnictwem niezależnie od konfliktu na Bliskim Wschodzie. W statucie (karcie założycielskiej) BoP, opublikowanym w niedzielę, 18 stycznia, przez izraelski dziennik „Times of Israel”, o Strefie Gazy nawet nie wspomniano.

Impreza inauguracyjna BoP ma odbyć się w czwartek, 22 stycznia, w Davos. Wśród ok. 60 zaproszonych do Rady polityków jest prezydent Polski Karol Nawrocki, który jednak – wg informacji polskich mediów – nie udzieli odpowiedzi przed zakończeniem szczytu w Davos. Odpowiedzi odmownej udzieliła już część przywódców, m.in. prezydent Francji Emmanuel Macron, co Trump przyjął z gniewem i zagroził Francji 200-procentowymi cłami.

Czym właściwie jest Rada Pokoju?

Zgodnie ze statutem Rady Pokoju celem tego organu jest „promowanie stabilności, przywracanie wiarygodnych i prawowitych rządów oraz zapewnianie trwałego pokoju” na całym świecie – w szczególności na „obszarach dotkniętych konfliktami lub nimi zagrożonych”. Statut BoP przyznaje jej przewodniczącemu szerokie uprawnienia i wymienia Donalda Trumpa jako jej założyciela. Strefa Gazy nie jest w nim jednak wymieniona.

Kto powinien zostać członkiem?

Jak głosi statut, zaproszenie państw do członkostwa w BoP leży wyłącznie w gestii przewodniczącego. Członkostwo jest ograniczone do trzech lat, ale przewodniczący może je przedłużyć. Tylko państwa, które w ciągu pierwszego roku od powstania Rady Pokoju wpłacą na jej finansowanie ponad miliard dolarów, pozostają członkami stałymi.

Według doniesień medialnych do tej pory zaproszenie do Rady Pokoju otrzymało około 60 państw. Jego otrzymanie potwierdziło kilka państw NATO, w tym Niemcy, Turcja, Węgry i Kanada.

Kreml potwierdził również, że prezydent Rosji Władimir Putin otrzymał zaproszenie i rozważa jego przyjęcie. Na Bliskim Wschodzie Egipt i Jordania, a także Pakistan potwierdziły otrzymanie zaproszeń. Prezydenci Argentyny Javier Milei i Paragwaju Santiago Peña wyrazili wdzięczność za zaproszenie.

W BoP zasiadają osoby prywatne?

Spore poruszenie wywołały informacje, że Donald Trump powołał do tego organu konkretne osoby: swojego zięcia Jareda Kushnera, byłego premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira, prezesa Banku Światowego Ajaya Bangę, amerykańskiego miliardera Marca Rowana i swoich innych sojuszników ze Stanów Zjednoczonych.

Trump z byłym premierem Wlk. Brytanii Tonym Blairem – ma on zostać członkiem rady założycielskiej Rady PokojuZdjęcie: Michael Kappeler/dpa/picture alliance

Chodzi tu jednak najpewniej nie o członkostwo w samej Radzie, lecz o stanowiska w różnych podkomisjach. Sama karta założycielska stanowi, że tylko państwa – reprezentowane przez głowy państw lub rządów – mają prawo głosu w Radzie Pokoju.

Czy Rada Pokoju konkuruje z ONZ?

Już w pierwszym akapicie preambuły Karty Rady Pokoju stwierdzono, że ​​trwały pokój wymaga „odejścia od podejść i instytucji, które zbyt często zawodziły”. Organizacja Narodów Zjednoczonych nie jest tu wymieniona z nazwy, ale Trump wielokrotnie ostro krytykował ONZ, określając ją jako organizację nieaktywną. ONZ została założona prawie 80 lat temu z inicjatywy ówczesnego prezydenta USA Franklina D. Roosevelta. Obecnie zrzesza 193 państwa członkowskie.

Dla prof. Eliava Lieblicha, eksperta prawa międzynarodowego z Uniwersytetu w Tel Awiwie, jedno jest pewne. „Karta jest dla ONZ wyraźnym wyzwaniem i wyrazem nieufności wobec tej organizacji” –  stwierdził w rozmowie z niemieckim dziennikiem „TAZ”.

Jak ma funkcjonować Rada Pokoju?

Rada Pokoju ma być – zgodnie ze statutem – w dużej mierze zależna od swojego przewodniczącego. Jak wspomniano, przewodniczący jest jedyną osobą uprawnioną nie tylko do zapraszania nowych członków, ale także do usuwania z niej przed czasem już aktywnych członków. Weto pozostałych członków ma być możliwe, ale wymagałoby uzyskania dwóch trzecich głosów.

Państwa członkowskie powinny, co prawda, same ustalać porządek obrad i podejmować zwykłą większością decyzje w ważnych sprawach – zgodnie z zasadą: jedno państwo, jeden głos. Czyli np. decyzje o budżecie, powoływaniu podkomisji, mianowaniu liderów. Jednak wszystkie te decyzje wymagają zatwierdzenia ze strony przewodniczącego.

Kto ma przewodzić Radzie Trumpa?

Statut wyraźnie mianuje Donalda Trumpa jej przewodniczącym-założycielem – dożywotnio. Wcześniejsze zakończenie jego kadencji jest możliwe jedynie poprzez dobrowolną rezygnację lub jednomyślne odwołanie przez państwa członkowskie. Każdy przewodniczący ma wyznaczyć następcę, który natychmiast przejmie obowiązki w przypadku jego odejścia.

Rola ta będzie zatem niezależna od prezydentury Trumpa w USA, która – zgodnie z Konstytucją Stanów Zjednoczonych – kończy się za trzy lata. Do tego czasu reprezentuje on również USA jako państwo członkowskie.

Za co państwa mają płacić miliard dolarów?

Członkostwo na zaproszenie przewodniczącego jest według statutu ograniczone do trzech lat. Państwa, które w ciągu roku wpłacą na finansowanie Rady ponad miliard dolarów, mają stawać się członkami stałymi.

Prawo międzynarodowe a BoP

Rada ma „promować pokój zgodnie z prawem międzynarodowym”. Podstawą prawa międzynarodowego jest z kolei Karta Narodów Zjednoczonych. Jednakże wspomniana na początku rezolucja ONZ przyznała Radzie Pokoju mandat jedynie ws. rozwiązywania konfliktu na Bliskim Wschodzie między Palestyńczykami a Izraelem.

Przejmując dalsze zadania bez odpowiednich mandatów, Rada Pokoju Trumpa weszłaby w bezpośrednią konkurencję z Organizacją Narodów Zjednoczonych. To, w jakim stopniu Rada Pokoju będzie w stanie to osiągnąć, będzie zależało od zgody jej członków i ich zdolności do egzekwowania ich woli: „Jeśli dołączy wielu, może to rzeczywiście stać się wyzwaniem dla ONZ” – przyznaje w rozmowie z „TAZ” prof. Lieblich.