1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Ratować mur

Roma Stacherska-Jung25 kwietnia 2005

Mur berliński zniknął nie tylko za sprawą buldpożerów ale i .... turystów. Setki tysięcy ludzi zabierało i handlowało odłamkami znienawidzonego symbolu podziału Europy. Władze Berlina próbują ratować to, co pozostało, by móc uświadomić przyszłym pokoleniom na czym polegała groza komunistycznej dyktatury.

Krzyże w pobliżu dawnego Checkpoint Charlie przypominają o ofiarach komunistycznej dyktatury
Krzyże w pobliżu dawnego Checkpoint Charlie przypominają o ofiarach komunistycznej dyktaturyZdjęcie: AP

Fakt, że po upadku muru berlińskiego chciano o nim jak najszybciej zapomnieć nie budzi zdziwienia. Ten stan trwałby zapewne jeszcze długo, gdyby nie Aleksandra Hildebrandt - kierowniczka prywatnego muzeum muru berlińskiego przy słynnym ongiś przejściu granicznym Checkpoint Charlie. Z jej inicjatywy postawiono tam 1065 krzyży z nazwiskami i zdjęciami osób, które próbę ucieczki z byłej NRD przypłaciły życiem oraz odbudowano pomalowany na biało kawałek muru. Przegrany proces sądowy o prawo własności terenu, na którym znajduje się to prywatne muzeum i zagrożenie eksmisją przypomniało Berlińczykom o konieczności stworzenia jakiejś spójnej koncepcji miejsca pamięci o murze berlińskim i jego ofiarach.

Markus Meckel z fundacji „Analiza dyktatury SED”, poseł partii SPD a jednocześnie pierwszy i ostatni wybrany w wolnych wyborach minister spraw zagranicznych byłej NRD, zwraca uwagę na złożoność tego problemu:

„Przede wszystkim chodzi tu o pamięć całego społeczeństwa. O historyczną budowlę, o autentyczne miejsce jak również o pytanie, jakie miejsca wybiera opinia publiczna na miejsca pamięci i pomniki, a przede wszystkim na miejsca, w których czczona jest pamięć ofiar” mówi.

Wszystkie te aspekty ujęte zostały w planie „ Koncepcja miejsca pamięci o murze berlińskim”, który przedłożył berliński senator do spraw kultury Thomas Flierl. Sceptycy, którzy przypuszczali, że członek postkomunistycznej partii PDS może ulec pokusie relatywizowania przeszłości, zostali przyjemnie zaskoczeni, ponieważ senator Flierl powiedział wyraźnie:

„Mur berliński na zawsze pozostanie symbolem politycznego terroru w byłej NRD oraz w całym byłym bloku wschodnim a fakt, że mur obalony został właśnie z kierunku wschodniego stał się w historii Niemiec precedensem i symbolem zwycięstwa ruchów demokratycznych i wolnościowych”.

Podstawą planu Thomasa Flierla jest połączenie wszystkich miejsc pamięci o murze berlińskim i to tak różnorodnych jak na przykład to prywatne muzeum przy Checkpoint Charlie oraz miejsce pamięci przy Bernauer Strasse, ulicy co prawda oddalonej od popularnych turystycznych szlaków, ale głęboko symbolicznej dla absolutnej izolacji wschodu od zachodu Europy. Z konieczności odpowiedniego upamiętnienia ofiar, które zostały zamordowane właśnie na Bernauerstrasse zdają sobie sprawę wszyscy zaangażowani w projekt.

„W tym kontekście największą historyczną wymowę ma bez wątpienia ulica Bernauerstrasse. Tu izolacja narodu była o wiele wyraźniejsza niż w słynnym Check Point-Charlie, który w porównaniu z tą ulicą był wręcz miejscem o dużej fluktuacji” uważa historyk Klaus Ditmar Henke.

Nie jest to jednak argument przeciwko krzyżom w prywatnym muzeum przy Check Point Charlie. Te drewniane krzyże powinny zostać zintegrowane w całość koncepcji twierdzi senator do spraw kultury w Berlinie - Thomas Flier.

„Tam znajduje się dokumentacja zarówno o zabitych podczas próby ucieczki jak i o udanych ucieczkach. Ponadto są tam materiały o oporze przeciwko dyktaturze komunistycznej w byłej NRD i to z czasów, kiedy to wszystko miało miejsce”podkreśla prof. Manfred Wilke - historyk z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

Mimo pozornej zgodności pojawiają się także głosy krytyczne co do koncepcji stworzenia miejsc pamięci. Zdaniem Manfreda Wilke na przykład za mało jest wyczerpujących informacji o tle historycznym tamtych wydarzeń:

„Nie ma już ani osób, które podejmowały polityczne decyzje, ani też sprawców. Nie jest zrozumiałe, dlaczego enerdowska SED (NSPJ) przywiązywała taką wagę do muru i dlaczego tak naprawdę go zbudowano. Mówiąc krótko jestem nie tylko za zapewnieniem finansowania i rozbudowaniem Centrum Dokumentacji, ale i za wdrożeniem go do ogólnej koncepcji miejsc ochrony pamięci.”

Dlatego też niezmiernie ważna jest współpraca ludzi z wielu środowisk przy tym projekcie a także zintegrowanie i uwypuklenie wielu aspektów,

„Ta kwestia nie powinna być w żadnym wypadku pozostawiona tylko i wyłącznie w gestii Ochrony Zabytków” - podkreśla Markus Meckel.